Mercury Corps

Moderator: Azyen J. Hofsteede

Awatar użytkownika
Azyen J. Hofsteede Stempel
Posty: 118
Rejestracja: 27 maja 2024, 18:29
Kontakt:

Mercury Corps

Post autor: Azyen J. Hofsteede »

Obrazek
Mercury Corps

Fighting forever for honor and truth.

Kim są?
Mercury Corps, licząca w tym momencie 9000 żołnierzy, elitarna jednostka wojskowa o bogatej historii i imponujących osiągnięciach. Jedna z najstarszych frakcji na południu dawnej Nupii. Dzięki starannemu szkoleniu i rygorystycznej selekcji, każdy żołnierz Mercury Corps jest doskonale przygotowany do realizacji zadań w ekstremalnych warunkach, co czyni tę formację jedną z najbardziej skutecznych na południu Arcadii.

Początki
Powstała jako skromna organizacja paramilitarna “Renegades” założona przez byłych wojskowych Nupii niesłusznie oskarżonych o zdradę kraju, specjalizująca się w operacjach na terenach podmokłych przeciw piratom. Wyposażenie było zazwyczaj kradzione z słabo chronionych konwoi.
Obrazek
Rys. przedstawiajacy pierwszych “Renegatów”


Upadek Nupii
Po upadku Nupii mimo rozprzestrzenienia się anarchii po całym kontynencie zachowali oni przepisy wojskowe, ścisłą dyscyplinę i główny cel - ochrona kontynentu przed bandytami. Wraz z czasem “Renegades” stawało się coraz bardziej znane na terenach dawnej Unii uczestnicząc coraz częściej w akcjach ratunkowych po kataklizmach jako tymczasowa żandarmeria. Do Renegatów zaczęli się przyłączać dawni wojskowi Unii oraz ochotnicy z innych krajów, największa liczba ochotników należała do Suderlandczyków którzy po wygranej wojnie domowej nie odnaleźli się w wolnej ojczyźnie i zdecydowali się kontynuować swoją karierę militarną na innym kontynencie.

Brawurowe akcje
Jednym z najbardziej spektakularnych momentów w historii “Renegades” była operacja “Boomerang”, a dokładniej bitwa o odzyskanie "Naatoyah Pato" – ważnego punktu strategicznego, który został oblężony i zajęty przez piratów. Mimo teoretycznej porażki “Renegatów” zdołali oni wysadzić flagowy okręt piratów który zmusił ich do tymczasowego zawieszenia ataków na oceanie.

Podczas operacji “Monolit” Renegatom udało się okrążyć aborygeńską grupę partyzancką, która planowała przeprowadzić szereg zamachów terrorystycznych na kościołach znajdujących się na półwyspie aktualnej New Olympii. W trakcie zasadzki Grupa Renegades mimo mniejszej liczebności nie poniosła żadnych strat, za to pojmali ich przywódcę rozwiązując tym samym całą frakcję. Ciało.przywódcy.partyzantów.zostało.odpowiednio.zutylizowane.unikać.pytań.dotyczących.późniejszego.życia.Mkbewe.mimo.pytań.należy.odpowiedzieć.że.został.oddany.lokalnej.ludności.. Wraz z dalszymi działaniami stabilizującymi ten region założyli tymczasową bazę w której znajdowało się centrum dowodzenia, Fort Yukon istniał do powstania Arcadii.

Tragiczna śmierć i zmiany
Operacja “Strider”, zadanie jest jedno, zbadać teren i umocnić pozycję grupy na kontynencie. Pułkownik Shepard “Heartbreak” Cox, wraz z porucznikiem Nashem “Prowler” Golmertem, podporucznikiem Johnem “Krig” Gaussem oraz 2 nieznanymi szeregowymi wyruszają z Fort Yukon późną jesienią w stronę tajgi za górami. 2 miesiące później grupa Heartbreak’a traci łączność z lokalnymi frakcjami, zaginęli bez śladu. Renegaci szybko zaczęli wymyślać swoje teorie na temat losu Cox’a, niektórzy mówili, że powędrował do miasta duchów i już z niego nie wrócił, przez atak bandytów. Wszystkie teorie okazały się błędne i nikt nie był świadomy przyszła odpowiedź na największe pytanie zadawane w całej frakcji przyniesie jeszcze więcej pytań.

W celu znalezienia odpowiedzi na pytania dot. incydentu z operacją “Strider”, powołana została operacja “Pilgrim” mająca na celu wyruszenie drogą grupy Heartbreak’a i odnalezienie ich żywych lub w najgorszym przypadku martwych. Rozmawiając z lokalnymi grupami samotnych podróżników dowiedzieli się, że od niedawna na ogólnej częstotliwości słychać jakieś wołania o pomoc. Po włączeniu radia pierwsze co usłyszeli to:
Dłużej... Nie mamy wody od dwóch dni. Prosimy o ratunek, pom... *rozłączenie*
Podczas przeszukiwania tajgi pokrytej śniegiem odnajdywano pojedyncze zwłoki grupy. Po wielu godzinach grupa znalazła ciało Sheparda, wraz z odwróceniem jego zwłok, na radiu odebrano sygnał:

...Którędy pójdziemy, zawsze trafiamy w to samo miejsce. Nie mogę przywyknąć do tej mgły... Zadziwiające, jak Krig mógł zniknąć bez śladu. Może znalazł wyjście?... Dzień szósty... Skończyła się woda... podporucznikowi odbiło, zastrzelił dwóch ludzi, a potem siebie... Zostałem sam w tym przeklętym lesie... Gdyby łączność ze sztabem nie siadła, to pewnie by nas uniewinnili i Renegaci by nie powstali. Jak do tego wszystkiego doszło... Eh, pieprzyć to. Tamten pułkownik Cox zginął dawno temu... A ten pułkownik Cox z Renegatów zaraz do niego dołączy... Sprawiedliwości stanie się zadość… *wystrzał z broni*

Grupa słysząc głos swojego dowódcy jednocześnie patrząc na jego zastygnięte ciało zaczęła myśleć, że są w jakimś koszmarze. Po zabezpieczeniu ciał i przetransportowaniu ich do opustoszałego budynku przeprowadzono sekcję przez pododdział medyków, wywnioskowano, że mimo nie tak dawno wysyłanych sygnałów zwłoki żołnierzy mają co najmniej 3 miesiące. Wyglądało na to, że Grupa Heartbreak’a weszła w jakąś burzę, ale przecież to nie możliwe. Meteorolodzy gwarantowali spokojne warunki pogodowe i z doniesień lokalsów tak też było… Z powodu braku logicznego wytłumaczenia sprawę zatajono, a oficjalne stanowisko frakcji mówiło o śmierci grupy przez zasadzkę zrobioną przez lokalnych bandytów.

Ś.P. pułkownik Shepard “Heartbreak” Cox pośmiertnie otrzymał awans na stopień Generała grupy, w ramach hołdu jako jeden z założycieli “Renegatów”. Po naradach na Forcie Yukon oddano dowództwo nad grupą majorowi Ryan’owi “Rain” Letrau, który po wielu obradach zdecydował się rozpocząć komunikację z powstającym rządem Arcadii, aby móc kooperować “z czystą kartą”. W celu ocieplenia stosunków oddali Fort naturze, aby ta przejęła nad nią kontrolę, a zwłoki Coxa pochowano wraz z dokumentami “Renegades” na nieznanych koordynatach.
ObrazekObrazek
Od lewej Generał Shepard “Heartbreak” Cox i Major Ryan "Rain" Letrau



Nowa epoka
Wraz z opuszczeniem Fortu Yukon i roszadach w zarządzie zmieniono założenia grupy. Stali się prywatną firmą wojskową PMC “Mercury Corps” ubiegającą się o dołączenie jako oficjalna jednostka wojskowa Arcadii. Ich aktualne położenie jest nieznane.
Obrazek
Aktualny wygląd Mercury Corps
Aktualne wyposażenie PMC
Ostatnio zmieniony 30 sie 2024, 14:18 przez Azyen J. Hofsteede, łącznie zmieniany 2 razy.
Obrazek
Awatar użytkownika
Julius Ludovici Stempel
Posty: 255
Rejestracja: 02 kwie 2024, 19:43
Kontakt:

Re: Mercury Corps

Post autor: Julius Ludovici »

Świetny opis i ciekawa historia. Będę śledził rozwój grupy!
Awatar użytkownika
Mark Felt Stempel
Posty: 438
Rejestracja: 23 kwie 2024, 09:20
Lokalizacja: New Olympia
Kontakt:

Re: Mercury Corps

Post autor: Mark Felt »

Szczerze? Złoto.
I jako Gubernator stanu New Olympia chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy udaremnili narażając swe życie podczas akcji Merkury.
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Azyen J. Hofsteede Stempel
Posty: 118
Rejestracja: 27 maja 2024, 18:29
Kontakt:

Re: Mercury Corps

Post autor: Azyen J. Hofsteede »

Mark Felt pisze: 12 cze 2024, 22:25 Szczerze? Złoto.
I jako Gubernator stanu New Olympia chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy udaremnili narażając swe życie podczas akcji Merkury.
Julius Ludovici pisze: 12 cze 2024, 22:19 Świetny opis i ciekawa historia. Będę śledził rozwój grupy!
Dziękuję bardzo za wyrażenie swojej opinii. Aktualnie mam w planach wypuścić historię z życia korpusu i w przypadku przyjęcia jej przez społeczność kontynuować ich przygodę w formie mini-lektur. Jak to mówią historii nigdy za wiele. :D
Obrazek
Awatar użytkownika
Mark Felt Stempel
Posty: 438
Rejestracja: 23 kwie 2024, 09:20
Lokalizacja: New Olympia
Kontakt:

Re: Mercury Corps

Post autor: Mark Felt »

Ja nie mogę się doczekać i ma Pan we mnie fana :D .
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Stanisław Dmowski
Posty: 234
Rejestracja: 02 kwie 2024, 20:56
Kontakt:

Re: Mercury Corps

Post autor: Stanisław Dmowski »

Bardzo przyjemnie się to czyta. Tak się zastanawiam, że nawet niegłupim pomysłem jest, by każdy stan posiadał swoją gwardię/milicję albo jednostkę prywatną przeznaczoną do ochrony.
Awatar użytkownika
Julius Ludovici Stempel
Posty: 255
Rejestracja: 02 kwie 2024, 19:43
Kontakt:

Re: Mercury Corps

Post autor: Julius Ludovici »

Francisco País pisze: 13 cze 2024, 07:17 Bardzo przyjemnie się to czyta. Tak się zastanawiam, że nawet niegłupim pomysłem jest, by każdy stan posiadał swoją gwardię/milicję albo jednostkę prywatną przeznaczoną do ochrony.
Ustawa o wojsku udziela każdemu stanowi możliwość sformowania Gwardii Narodowej, która przechodzi pod kontrolę wojska wyłącznie na czas wojny. Zarazem Mr Dex nie ma nic przeciwko powstawaniu prywatnych PMC.
Awatar użytkownika
Azyen J. Hofsteede Stempel
Posty: 118
Rejestracja: 27 maja 2024, 18:29
Kontakt:

Re: Mercury Corps

Post autor: Azyen J. Hofsteede »

Off Topic
Zgodnie z obietnicą publikuję swego rodzaju "pilot", do serii która jeszcze nie ma nazwy jednakże na ten moment nazwę ją "Tales of the Renegades". Opinie i rady dot. stylu itp. oraz ogólnej wartości merytorycznej mile widziane, gdyż jako urodzony ścisłowiec nigdy nie próbowałem pisać czegoś więcej oprócz rozprawek i referatów do szkoły średniej. :D

Na ten moment udostępniam wstęp do jednej z przygód, wraz z czasem będę publikować kolejne części. Robię to aby wiedzieć czy to co piszę nadaje się jakkolwiek do czytania.
OPERACJA : Bow'n'Arrow
DATA : XX.XX.XXXX
GODZINA : 16:21

Wszyscy znajdujący się w pojeździe opancerzonym, w trakcie transportu na miejsce zadania dowiedzieli się o jak dużym obszarze de facto jest mowa. Partyzanci Aborygeńscy mieli terytorium swojego działania na dość dużym terenie, bo szerokim na prawie 100 kilometrów, a wysokim na dobre 60. Jednakże dzisiejsze tereny do przeszukania ograniczały się tylko do części leśnej czerwonego obszaru.


Okolice miasta Riverdale. Aktualne tereny jeszcze nieistniejącego Whitelandu. Dwa opancerzone pojazdy zatrzymały się przy wjeździe do miasta. Z pierwszego wyszedł porucznik Prowler, który zaczął wydawać rozkazy przez radio, jednocześnie rozglądając się wokoło.

Por. Prowler:
Sekcje pierwsza i trzecia, opuścić pojazdy i zabezpieczyć teren. Steiner i Pye do mnie. Wszyscy, czekać tutaj, my zaraz wrócimy.


Żołnierze ze wskazanych sekcji ustawili perymetr dookoła obu pojazdów. Następnie porucznik z jego obstawą zniknęli w jakimś zaułku, jednak już po niecałych trzech minutach byli z powrotem.

Por. Prowler:
Dobra, Panowie. Wiemy już mniej więcej od jakich stron lasu możemy zacząć. Skierujemy się więc na południowy zachód. Dziesięć kilometrów w głąb lasu opuścimy pojazdy i ruszymy dalej na piechotę przeczesując teren. Ładować się z powrotem do pojazdów.


Obie sekcje zajęły swoje miejsca z powrotem w pojazdach i ruszyły. Tym razem nieco wolniej, bo teren nie należał do najprostszych, ale las z początku był na tyle rzadki, że dało się spokojnie przejechać. Po około dziesięciu kilometrach pojazdy zatrzymały się wedle rozkazu.

Por. Prowler:
Wysiadamy.


Sam porucznik pozostał jeszcze chwilę w pojeździe rozmawiając z kierowcami transportowców, zapewne wydając im jakieś rozkazy. Po chwili wysiadł i dołączył do całej czterdziestki stojącej przy pojazdach.

Por. Prowler:
Uściślając, partyzanci byli widziani kilka godzin temu, kilkanaście kilometrów na zachód stąd. Sekcje pierwsza i czwarta, my ruszymy właśnie w tamtym kierunku, druga odbije na północny zachód, a trzecia na południowy. Pamiętajcie, meldować o wszystkim swoim przełożonym. A teraz przełączcie się na kanały sekcji, sierżanci oczywiście są obecni zarówno na kanale sekcji jak i dowodzenia. Time to hunt.



Karlowi droga przebiegła sprawnie, w końcu wyjechał poza obozowisko. Podczas krótkiego postoju pod miastem Riverdale miał nadzieje że lekko rozprostuje nogi, ale jednak nie było mu to dane, dlatego zaraz jak ponownie ruszyli to szybko zapalił papierosa i trzema zaciągnięciami go wypalił. Założył hełm i zaznajomił się z wszystkimi informacjami o misji jakie posiadał, nawet starczyło czasu na różne wymyślone sytuacje bojowe z pancerniakami i bez nich. Dlatego jak przyszedł rozkaz o wysiadce szeregowy spokojnie i z opanowaniem złapał swój karabin i razem z resztą wyszedł na świeże powietrze, ustawiając się w swojej sekcji czwartej.

St.Szer. Karl Foxwell:
/Sekcja 4/ Starszy Szeregowy Karl Foxwell melduje gotowość.



Wraz z szeregowym z transportera wyszedł sierżant Prince wysłuchał porucznika Prowlera, przyjmując rozkazy i wytyczne.

Sierżant Ceith Prince:
/Sekcja 4/ Sekcja 4 - kolumna. Prowadzę ja, zamyka kapral Reagan. Na zachód zwrot.
Obrócił się w stronę zachodu, pozwalając sekcji dowódcy na pierwszy ruch, po czym rozpoczął marsz w tamtą stronę..


/Sekcja 4/ Sekcja 4 - marsz. Oczy i uszy otwarte.


Każda z sekcji ruszyła więc w wyznaczoną stronę. Oddział Prince’a maszerował równolegle do oddziału porucznika w odległości kilkudziesięciu metrów. Po kilku minutach marszu każdy zauważył, iż las robił się gęstszy, a gdzieniegdzie dało się spostrzec jakieś wzniesienia. Raz mniejsze, raz większe. Nikt jednak nie był w stanie stwierdzić, czy były to naturalnie występujące pagórki, czy też... kurhany. Jeśli to drugie to musiały być bardzo stare, ponieważ na niektórych rosły już nawet średniej wielkości drzewa. Coraz większe zagęszczenie drzew sprawiało, że coraz mniej światła przedzierało się przez liście falujące na lekkim wietrze wysoko nad głowami żołnierzy.

Sierżant, dowódca sekcji drugiej:
/Kanał dowodzenia:\ Melduję, iż sekcja druga napotkała ślady przemarszu grupy osób. Nie więcej niż pięćdziesięciu. Kierowali się na południowy zachód, więc niedługo sekcja czwarta powinna dotrzeć do dalszych śladów, jeśli nie zatrzymali się gdzieś po drodze.


Por. Prowler:
/Kanał dowodzenia:\ Przyjąłem, ruszcie śladami wstecz. Dowiedzcie się skąd się tu znaleźli. Tylko bądźcie ostrożni, w razie potrzeby wsparcia pancerniak postara się dojechać jak najbliżej Waszej pozycji. Prince, wypatrujcie tych śladów.



Sierżant z sekcji drugiej potwierdził odebranie rozkazu. Wszyscy maszerowali dalej, w głąb lasu...

Sierżant, dowódca sekcji drugiej:
/Sekcja 4/ Sekcja 2 znalazła ślady przemarszu, oczy szeroko otwarte bo powinniśmy znaleźć ich kontynuację.



Po przekazaniu informacji reszcie sekcji, Ceith będąc na froncie formacji zaczął rozglądać się za śladami, nie zapominając o okazjonalnym rozglądaniu się na boki. W międzyczasie kapral Reagan potwierdził wydany przez sierżanta rozkaz i ustawił się na samym końcu kolumny. Ruszył za resztą sekcji na zachód, gdy tylko dowódca wydał taki rozkaz. Wizja tego, że mogą podróżować pośród kurhanów, była trochę niepokojąca, tym bardziej, jeśli miałyby to być bardzo stare pozostałości. Chociaż nie był osobą przesądną, to decyzja o utworzeniu swojej bazy przez partyzantów pośród szczątków ich przodków, wydawała się niewłaściwa. Jednak, gdyby zwracali oni uwagę na to, co jest właściwe, a co nie to by nie prowokowali Renegatów.

Obrazek
Awatar użytkownika
Mark Felt Stempel
Posty: 438
Rejestracja: 23 kwie 2024, 09:20
Lokalizacja: New Olympia
Kontakt:

Re: Mercury Corps

Post autor: Mark Felt »

Świetnie się to czyta, ja połknąłem to w moment i czekam na kolejne.
Co do zaproponowanego przez Pana tytułu mnie osobiście się podoba i czekam na autograf na publikacji :).
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
Andrzej Ordyński Stempel
Posty: 2067
Rejestracja: 04 lip 2023, 22:01
Kontakt:

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Re: Mercury Corps

Post autor: Andrzej Ordyński »

Jak najbardziej nadaje się do czytania! Czekam na kolejne części. ;)
Cieszę się, że ostatnio trochę się u nas pisze i przypominam, że dłuższe treści można wstawiać jako PDF-y można wstawiać na stronę główną - tam trochę dłużej powiszą w wyeksponowanym miejscu.
/-/ Andrzej Płatonowicz Ordyński,
Chan Nowej Ordy, katechon Venomanii, ajatollah w Zielonym Kościele
ODPOWIEDZ

Wróć do „Navimay”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość