Andżej-chan pisze: 05 lut 2024, 19:38
Dlaczego konie były tak bardzo cenione w dawnych armiach? Decydujące znaczenie odgrywała mobilność i zwrotność.
W jak dawnych armiach? W czasach, w których motoryzacja nie istniała? To akurat bardzo oczywiste - kawalerzysta poruszał się szybciej jak pieszy, w walkach średniowiecznych szarsza konna była bardzo skuteczna przeciw piechocie, bo ta w sumie słabo się przed takim atakiem mogła bronić... do czasu wynalezienia, a raczej rozpowszechnienia się broni palnej.
Natomiast w czasach rozpowszechnienia broni palnej kawaleria systematycznie traciła na znaczeniu, spychana do roli zwiadu osłony skrzydeł czy dróg przemarszu. W końcu stała się w zasadzie czymś podobnym do piechoty - tylko poruszała się konno. W zasadzie XX wiek to już kawaleria jako formacja przemieszczająca się konno, ale walcząca pieszo - no poza naprawdę ekstremalnymi sytuacjami.
Dlaczego była tak długo obecna? Odpowiedź jest dość prosta - choć wielu nie ma o tym pojęcia, bo wydaje im się zupełnie inaczej:
- utrzymanie konia było już w latach 20-tych droższe od utrzymania pojazdu mechanicznego,
- zaopatrzenie koni było bardziej "upierdliwe" niż utrzymanie pojazdu... bo do samochodu potrzeba nalewać tylko paliwa (pomijam inne płyny eksploatacyjne - ale to wszystko łatwo się transportuje i zajmuje stosunkowo mało miejsca), a w przypadku formacji konnych czy konnej logistyki mnożyły się kolejne wozy (zwiększały tabory) bo były to wozy furażowe... konia trzeba jakoś karmić - tylko naiwnym się wydaje, że "koń to tylko żre trawę".
- dwa konie i wóz przewiozą w wersji "all terrain" raptem 500 kg (przy kołach nieogumionych, przy ogumionych można dodać 50%), a więc ekwiwalentem starej ciężarówki, która w terenie wiozła 2 tony (szosowo ok. 3) było aż 8 koni i 4 wozy.
- aby przetransportować 16 żołnierzy potrzeba było 16 koni, a do walki mogło wejść co najwyżej 12, bo 4 musiało zająć się końmi tych co się spieszyli (w zasadzie było i proporcje 1 do 2 - czyli jeden koniowodny na 3 kawalerzystów, ale nie będę już gnębił wojska na "owsiany napęd"). Tymczasem do przewiezienia tej liczby ludzi wystarczała jedna ciężarówka - podobnie jak z transportem czyli taniej, szybciej i wygodniej.
Powstaje więc pytanie czemu kawaleria i konie transportowe były tak długo obecne w armiach? W niektórych pod koniec lat 30-tych jeszcze ponad 90 transportu było oparte na koniach i w tych samych miejscach utrzymywała się długo kawaleria...
Powód był bardzo prosty... transport mechaniczny był tańszy, łatwiejszy i o wiele bardziej wydajny - tylko był jeden szkopuł: możliwość wprowadzenia motoryzacji w armiach była wprost proporcjonalna do motoryzacji państwa jako takiego.
Pokażę przykład z reala - pojadę po skrajnościach:
- II RP w 1937 - 8 szt. (słownie osiem) samochodów (wszelakich) na 10 tys. mieszkańców, a w 1938 - 10 szt. (mniej niż Rumunia - odpowiednio 12 i 13).
Drugi biegun za oceanem i Europa:
- USA w 1937 - 2197 szt. samochodów na 10 tys. mieszkańców, a w 1938 - 2288 szt.
- UK w 1937 - 476 szt. samochodów na 10 tys. mieszkańców, a w 1938 - 490 szt.
I dlatego w Wielkiej Brytanii i USA - konie w armii od dawna nie były obecne (poza paradami pod pałacem królewski w UK), w USA to armii jak się koni pozbywała to nawet nie opłacało się ich sprzedawać, bo byłoby w tym więcej problemu i kosztów niż zysku - po prostu je odstrzelili i zakopali.
Natomiast w takiej II RP wszystko się opierało na koniu - bo niby jak wprowadzić motoryzację, jak nie ma kompletnie ku temu zaplecza? Nie ma kierowców, nie ma mechaników, nie ma dystrybucji paliwa i w zasadzie jest niewiele dróg utwardzonych...
A ta "miłość do konia" i wychwalanie go bezzasadnie na potęgę to brała się z tego, że jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma i tworzy różnistą mitologię z tym związaną.
No to jak już się rozprawiliśmy z mitem konia w armiach i kawalerią (która było przejawem zacofania konkretnych państw) to idźmy w kierunku "kawalerii kosmicznej".
Jak rozumiem chodzi o formacje zmotoryzowaną, która będzie pełniła pewne role dawnej kawalerii czyli głównie rozpoznanie i szybkie rajdy?
Do tego potrzebny jest szybki pojazd - niezbyt ciężki, by był odpowiednio mobilny i mógł przenosić pewne, ale lekkie uzbrojenie.
Andżej-chan pisze: 05 lut 2024, 19:38
Oprócz tych cech, pojazd kawalerii kosmicznej powinien raczej być jednoosobowy. Mógłby służyć przede wszystkim do eksplorowania planety i patrolowania.
W żadnym wypadku jednoosobowy... jednoosobowy to był koń, ale jak jeździec zsiadał z niego to coś z nim musiało się dziać, stąd na 3-4 kawalerzystów był jeden koniowodny.
W przypadku pojazdu nie da robić tego co trzeba jednoosobowo... prosty przykład - jak jedziesz samochodem, to jakie masz możliwości obserwacji czegokolwiek poza droga którą jedziesz? Obserwujesz wycinek w kącie powiedzmy 90 stopni - 45 stopni w prawo i w lewo... na resztę to sobie co najwyżej "rzucisz okiem przez chwilę".
A więc musi być przynajmniej dwóch - jeden prowadzi, drugi obserwuje. Ale to i tak mało... bo jeżeli pojazd uzbroimy to ktoś musi to uzbrojenie obsługiwać i nie ma to znaczenia czy ręcznie czy odległościowo (z wnętrza). Do tego jeżeli coś ma służyć rozpoznaniu to musi się ktoś spieszyć... przy dwóch to kiepsko - bo skoro kierowca zostaje w pojeździe to na zewnątrz wychodziłby tylko jeden.
Patrol, nawet bliski w pojedynkę to słaby pomysł - oczu dookoła głowy nie masz w razie starcia, to co się dzieje jak musisz przeładować broń? Czyli musi iść minimum dwóch...
Pojazd takiej kawalerii musi więc być minimum trzyosobowy, a lepiej jakby był czteroosobowy. Dwóch wychodzi - dwóch zostaje. Zauważ, że współczesne opancerzone wozy rozpoznawcze są zwykle 5-osobowe, ale minimum to właśnie czterech.
Bez względu na planetę i warunki - jak coś ma tak działać, to musi być to pojazd 4-osobowy.
Coś tam z tym kombinowałem wcześniej... wybaczcie ale po zmianie kompa mam stare screeny na zewnętrznych dyskach pozapisywane i na szybko nie znajdę nic lepszego:
Postaram się jutro coś zaproponować... bo wyszukiwałem różne przydatne rzeczy, ale po zmianie kompa muszę to jeszcze raz zrobić.