Z Nowej Ordy do Nowego Świata

Życie społeczne Nowej Ordy
Awatar użytkownika
Andrzej Ordyński Stempel
Posty: 2067
Rejestracja: 04 lip 2023, 22:01
Kontakt:

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Z Nowej Ordy do Nowego Świata

Post autor: Andrzej Ordyński »

W przeszłości Orda posiadała flotę tylko w okresie istnienia wielkiego, lecz krótkotrwałego imperium ordyjskiego, rozciągającego się w średniowieczu od Czuwacji do bialeńskiej Jahołdajewszczyzny. Nawet wtedy rola marynarki wojennej pozostawała stosunkowo niewielka, a większość podbojów oraz handlu odbywała się na lądzie. Rozpad i upadek imperium sprawił, że Ordyjczycy na wieki odepchnięci zostali od morza. Dopiero brodryjska wojna domowa i korzystny układ z Nan Di sprawiły, że Nowa Orda uzyskała dostęp do morza oraz przejęła kilka portów.

Dzięki strategicznej współpracy z Nan Di powoli rozwija się ordyjska flota handlowa oraz wojenna. Drobne, choć pionierskie sukcesy nie w pełni zaspokajają społeczne oczekiwania Ordyjczyków. Dla przeciętnego mieszkańca ważniejsza jest rozbudowa infrastruktury turystycznej na Wybrzeżu, nowe sposoby spędzania wolnego czasu oraz nowe wątki kulturowe, chętnie pokazywane w najnowszych serialach i teledyskach.

Niezwykły pomysł narodził się ostatnio w jednej z bundżadarskich pijalni kumysów. Ludzie dotąd niezwiązani w żaden sposób z morzem postanowili wyruszyć do Nowego Świata, a więc na Neokontynent, na którym jeszcze kilka lat temu działała Neokontynentalna Unia Państw Integracyjnie Autonomicznych (NUPIA). Pomysł ten początkowo wydawał się nierealny, jednak dzięki finansowej pomocy Andżej-chana oraz specjalistycznej pomocy @Ronona Dexa udało się taką podróż zorganizować.

Wszyscy podróżnicy są już w Lidianie, skąd wkrótce, po oficjalnej państwowej uroczystości, wyruszą w drogę.
/-/ Andrzej Płatonowicz Ordyński,
Chan Nowej Ordy, katechon Venomanii, ajatollah w Zielonym Kościele
Awatar użytkownika
Ronon Dex Stempel
Posty: 1611
Rejestracja: 05 lip 2023, 06:35
Kontakt:

RÓD

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Re: Z Nowej Ordy do Nowego Świata

Post autor: Ronon Dex »

Andżej-chan pisze: 22 gru 2023, 18:50 Wszyscy podróżnicy są już w Lidianie, skąd wkrótce, po oficjalnej państwowej uroczystości, wyruszą w drogę.
Do portu Lidian zmierza wynajęty frachtowiec Dexmoru MV "Kalio"...



Obrazek

Obrazek

Obrazek

... Jednostka ma zabrać uczestników wyprawy i ich zaopatrzenie. Wcześniej, w macierzystym porcie załadowano do obszernych ładowni dwie niewielkie barki desantowe oraz niewielkie łodzie - które mają służyć podróżnikom już w miejscu docelowym.

MV "Kalio" to jednostka typu M-100 - czyli typu uniwersalnych statków towarowych zaprojektowanych jeszcze w śp. Bialenii. Statek dysponuje dwoma dużymi dźwigami, które pozwalają obywać się bez portowych urządzeń przeładunkowych. W przypadku wyprawy można za ich pomocą zwodować w pobliżu wybrzeża różne małe jednostki pływające, przewiezione w ładowniach statku.
Obrazek
Ronon Dex
Archont Rodecji oraz Gubernator Oceanii Leockiej
Awatar użytkownika
Andrzej Ordyński Stempel
Posty: 2067
Rejestracja: 04 lip 2023, 22:01
Kontakt:

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Re: Z Nowej Ordy do Nowego Świata

Post autor: Andrzej Ordyński »

Obrazek

Dziś w Lidianie miała miejsce ceremonia pożegnania śmiałków, którzy jako pierwsi Ordyjczycy wyruszyli do Nowego Świata. W uroczystościach wziął udział Andżej-chan oraz duża grupa mieszkańców miasta, a nawet ludzie, którzy specjalnie na tę okazję przybyli na Wybrzeże ze wszystkich zakątków chanatu.

Chan wyraził nadzieję, iż wyprawa ta, która nie jest wielkim wydarzeniem w dziejach żeglugi światowej, lecz stanowi przełomowy moment w dziejach Nowej Ordy, stanie się krokiem milowym w ordyjskiej polityce morskiej.

Przed dopłynięciem na Neokontynent, żeglarze wyjdą na ląd tylko raz - w Bialenii. Udają się tam z misją specjalną od Andżej-chana, który polecił im zbadać sytuację na terenie upadłej niedawno Republiki.

W następnym komunikacie przedstawione zostaną sylwetki uczestników wyprawy.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
/-/ Andrzej Płatonowicz Ordyński,
Chan Nowej Ordy, katechon Venomanii, ajatollah w Zielonym Kościele
Awatar użytkownika
Ronon Dex Stempel
Posty: 1611
Rejestracja: 05 lip 2023, 06:35
Kontakt:

RÓD

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Re: Z Nowej Ordy do Nowego Świata

Post autor: Ronon Dex »

Andżej-chan pisze: 24 gru 2023, 20:40 Dziś w Lidianie miała miejsce ceremonia pożegnania śmiałków, którzy jako pierwsi Ordyjczycy wyruszyli do Nowego Świata. [...]
Przed dopłynięciem na Neokontynent, żeglarze wyjdą na ląd tylko raz - w Bialenii. Udają się tam z misją specjalną od Andżej-chana, który polecił im zbadać sytuację na terenie upadłej niedawno Republiki.
Jednak Chan zdecydował się na okrężną drogę... bo najkrótsza droga wiodła na wschód. Nie ma to wielkiego znaczenia - rejs po prostu potrwa nieco dłużej.

Po ceremonii pożegnania MV "Kalio" opuścił port w Lidian...


Obrazek


... i skierował się na Morze Ciasne.


Obrazek


Następnie, nocą wypłynął na wody Oceanu Wirtualnego Wschodniego.


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mapa rejsu (25.12.2023)

Obrazek
Obrazek
Ronon Dex
Archont Rodecji oraz Gubernator Oceanii Leockiej
Awatar użytkownika
Andrzej Ordyński Stempel
Posty: 2067
Rejestracja: 04 lip 2023, 22:01
Kontakt:

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Re: Z Nowej Ordy do Nowego Świata

Post autor: Andrzej Ordyński »

Myślałem o kierunku wschodnim, bo odwiedziny na kontynencie Ijuż też byłyby ciekawe (to chyba najsłabiej opisany kontynent, działały tam tylko sezonowe yoyonacje po których zostały pojedyncze wpisy na micropedii), ale jednak tym razem wygrała opcja zachodnia. ;)

To z pewnością nie ostatnia wyprawa, Ijuż jest na tyle blisko Nordaty, że tam zawsze możemy się wybrać. Ba, jakby do Bastionu chciało dołączyć jakieś państwo i nie miałoby gdzie się ulokować (Nordata już niestety cała zeżarta przez pikselożerców), to sugerowałbym własnie ten kontynent. Ale nie zbaczajmy z tematu. :D
/-/ Andrzej Płatonowicz Ordyński,
Chan Nowej Ordy, katechon Venomanii, ajatollah w Zielonym Kościele
Awatar użytkownika
Ronon Dex Stempel
Posty: 1611
Rejestracja: 05 lip 2023, 06:35
Kontakt:

RÓD

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Re: Z Nowej Ordy do Nowego Świata

Post autor: Ronon Dex »

Andżej-chan pisze: 25 gru 2023, 10:06 Myślałem o kierunku wschodnim, bo odwiedziny na kontynencie Ijuż też byłyby ciekawe [...]
To z pewnością nie ostatnia wyprawa, Ijuż jest na tyle blisko Nordaty, że tam zawsze możemy się wybrać.
Zawsze można w powrotnej drodze, bo z dawnej NUPIA na Ijuż to blisko jest.
Obrazek
Ronon Dex
Archont Rodecji oraz Gubernator Oceanii Leockiej
Awatar użytkownika
Andrzej Ordyński Stempel
Posty: 2067
Rejestracja: 04 lip 2023, 22:01
Kontakt:

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Re: Z Nowej Ordy do Nowego Świata

Post autor: Andrzej Ordyński »

Ordyjska prasa i opinia publiczna podchodzą do sprawy wyprawy do Nowego Świata dużo poważniej niż sami podróżnicy. Choć dzięki wzbudzonemu zainteresowaniu, udzielonym wywiadom oraz osobistemu spotkaniu z Andżej-chanem czują się oni celebrytami, tudzież bohaterskimi pionierami, to do samego rejsu podchodzą jak do przygody. Być może nie uświadamiają sobie epokowego znaczenia ich podróży, ani niebezpieczeństw, które mogą ich czekać na morzu.

Być może dokonuję tu zbyt daleko idącego uproszczenia - wśród stałych bywalców bundżadarskiej pijalni kumysu, którzy w wyniku dokonanego pod wpływem alkoholu zakładu wybrali się w drogę na drugi koniec świata są ludzie odmienni od siebie. Śmiałków jest dziesięciu, na początek niech czytelnikom starczą za ilustrację tej różnorodności dwie sylwetki. Są to osobowości różniące się od siebie jak ordyjski step i nandyjskie góry, albo nordackie przestrzenie i wielkomiejska ciasnota.

Altantsetseg Erdenebayar ma 23 lata, jest wysokim, czarnowłosym i szczupłym mężczyzną. Do wybuchu brodryjskiej wojny domowej studiował mikrozofię na uniwersytecie browskiewskim. Obecnie pracuje jako urzędnik średniego szczebla w ministerstwie infrastruktury. Nigdy nie planował takiej kariery, marzyła mu się praca naukowa na którymś z wiodących uniwersytetów Carstwa Brodryjskiego. Wojna pokrzyżowała jego plany. Choć miał możliwość pozostania w Broskwie i opowiedzenia się czy to po stronie monarchistów, czy komunistów, zdecydował się powrócić w rodzinne strony i wesprzeć dążenia niepodległościowe pobratymców. Początkowo zatrudnił się jako nauczyciel filozofii i historii w jednym ze stołecznych liceów, później jednak, gdy pojawiła się możliwość lepszych zarobków, został urzędnikiem. Jest inteligentny i pracowity, ale nie ma szczęścia w życiu. Być może to jest powodem regularnych wizyt w pijalni kumysu. Stać go oczywiście na bardziej wyrafinowane i mocniejsze trunki, mógłby też spotykać się z ludźmi z towarzystwa (jest dobrym i elokwentnym rozmówcą), coś jednak pociąga go w klimacie tanich lokalów dla ludu. Nie porozmawia tutaj o filozofii McMelkora, ani koncepcjach politycznych Schwarzengraua, o których uczył się w Broskwie. Może rekompensuje mu to ludyczny nastrój panujący w pijalni?

Obrazek

Javkhlantur Tuvshintugs to 34-letni pracownik budowlany. Nazwanie go jakimkolwiek pracownikiem jest jednak dyskusyjne. Pracuje tylko wtedy, gdy musi. A że mieszka w postkomunistycznej kawalerce, którą odziedziczył po babci, koszty utrzymania Javkhlantura nie są wysokie. A gdy brakuje mu kilku fortów, zawsze liczyć może na pomoc kolegów, którzy mają stałą posadę. Czym może się odwdzięczyć? Dobrym humorem, ciekawymi rozmowami i przyjemnym towarzystwem? Niestety nic z tych rzeczy. Mężczyzna stopniowo popada w alkoholizm i staje się coraz bardziej zgryźliwy. W chwilach trzeźwości żałuje zmarnowanego życia i ma żal do wszystkich, którzy korzystają z niego choć trochę lepiej. W młodości wagarowanie, a następnie unikanie pracy było dla niego powodem do dumy. Otaczał się dużym gronem kolegów, nie miał problemów ze zrobieniem wrażenia na kobietach. Niestety, z biegiem czasu towarzystwo postanowiło się ustatkować, a on został sam. A właściwie zostałby sam, gdyby nie koledzy z pijalni. Mimo melancholijne, a niekiedy i awanturniczego charakteru, Javkhlantur jest lubiany przez kolegów. Nawet Altantsetseg, choć nigdy nie przyjaźnił się z ludźmi z nizin społecznych, darzy starszego kolegę sympatią. Może, jak u Brodskiego, tylko nieszczęście budzi w nim zrozumienie. Coś w tym jest, bo już od dzieciństwa czuł dziwny pociąg do ludzi upadłych, choć sam bał się upadku i robił wszystko, by nie zawieść oczekiwań rodziców.

Obrazek

Dość jednak nadmiernego zagłębiania się w psychologię oceanicznych pionierów. Dopłyną do Neokontynentu, wbiją flagę, wrócą, udzielą kilku wywiadów i wrócą do swoich obowiązków - jedni do całodniowego picia, a inni do całodniowej pracy i całonocnego picia. Może czasem zaproszą ich na objazd po podstawówkach, gdzie świecić będą jako przykład dla przyszłych pokoleń - choć dyrektorzy będą błagać, nie wszyscy powstrzymają się od strzelenia kielicha z rana i nie wszyscy będą trzymać się prosto na nogach podczas szkolnej akademii. Nic to, będą bohaterami, a bohaterom wolno więcej.

Tymczasem statek zbliża się do bialeńskiego wybrzeża, a więc pierwszego celu ekskursji...

Obrazek

Obrazek

Obrazek
/-/ Andrzej Płatonowicz Ordyński,
Chan Nowej Ordy, katechon Venomanii, ajatollah w Zielonym Kościele
Awatar użytkownika
Andrzej Ordyński Stempel
Posty: 2067
Rejestracja: 04 lip 2023, 22:01
Kontakt:

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Re: Z Nowej Ordy do Nowego Świata

Post autor: Andrzej Ordyński »

Gdy podróżnicy dotarli do Nowej Auterry, zobaczyli obraz daleki od postapokaliptycznych wizji, które niekiedy w mediach towarzyszom spekulacjom na temat losów Bialenii po upadku Republiki. Zwrócili uwagę na tradycyjne stroje, noszone przez mieszkańców miasta. Wprowadzały one orientalny nastrój, poza nimi jednak nic nie wskazywało na to, by Bialenia w ciągu ostatnich kilku miesięcy oddaliła się od cywilizowanego mikroświata.

Ordyjscy żeglarze zostali przyjęci z sympatią przez lokalną ludność. Gdy tylko opowiedzieli skąd pochodzą i kto poprosił ich o zorientowanie się w bieżącej sytuacji na Archipelagu Valhalli, natychmiast zaproponowano im, by udali się do Ratusza, który obecnie nosi nazwę Urzędu Komitetu Wykonawczego Miejskiego Komitetu Ludowego w Nowej Auterze. Ta skomplikowana nazwa nawiązuje do nowego ustroju panującego na ziemiach bialeńskich. Bialeńczycy postanowili wziąć dosłownie idee Patrona Bialenii Muammara Kaddafiego i oprzeć ustrój całego państwa na komitetach ludowych. Staremu reżimowi zarzuca się obecnie, że kaddafizm był tylko fasadą dla rządów oligarchii. Najważniejszą osobą w mieści jego I Sekretarz Komitetu Wykonawczego i to on osobiście przyjął przybyszów z krainy stepów.

Obrazek

Co udało się ustalić? Pominąwszy nowomowę, która może drażnić czytelników nieprzywykłych do realiów postrepublikańskiej Bialenii, rzec można, iż Nowa Auterra jest obecnie republiką miejską. Władzę w mieście sprawują komitety ludowe, one też wybierają urzędników. Najważniejsi z nich wchodzą w skład Komitetu Wykonawczego, będącego odpowiednikiem rządu. Kadencja jego członków trwa tylko rok, mieszkańcy obawiają się bowiem, że dłuższe sprawowanie urzędów mogłoby doprowadzić do ponownego oligarchizacji ustroju.

Obrazek

W innych miastach bialeńskich sytuacja wyglądać ma podobnie. Poszczególne regiony powołały swoje komitety ludowe, które z kolei wybrała swoje komitety wykonawcze. Nie istnieje władza ogólnobialeńska. Bialenia znajduje się w sytuacji przypominającej rozbicie dzielnicowe. Ciężko zliczyć ile dżamahiirji miejskich obecnie znajduje się na terenie Archipelagu. Do tego część prowincji powołała swoje komitety wykonawcze, obawiając się, by mieszkańcy miast nie zyskali przewagi nad mieszkańcami wsi, co sprzeczne byłoby z ideałami kaddafistowskimi.

Obrazek

Istnieje tylko jedna organizacja ogólnobialeńska, która pełni funkcję katechoniczną, powstrzymującą poszczególne dżamahiriji przed wejściem w stan wojny wszystkich ze wszystkimi. Organizacją tą jest Zielony Kościół. Choć liczba ajatollahów znacznie się zwiększyła, bowiem każde quasi-państwo zapragnęło mieć swojego duchowego przywódcę, autorytet najwyższych nauczycieli muzułmańskich przypomina wiernym, iż wojna muzułmmanów przeciw muzułmanom jest grzechem, którego popełnienie mogłoby pogrążyć Bialenię w niewoli Iblisa. Dlatego też, choć do lokalnych sporów i potyczek czasem dochodzi, każda dżamahirija pilnuje się, by nie rozpętać wojny. Jak długo uda się utrzymać ten kruchy pokój? Ciężko stwierdzić. W każdym razie, partykularnych republik jest tak dużo, że nie sposób wyobrazić sobie, by któraś zjednoczyła Archipelag metodą podboju wewnętrznego. Jedyną nadzieją na zjednoczenie jest wyłonienie przez komitety ludowe przedstawicielskiego kongresu ogólnobialeńskiego. Na tę chwilę nic nie wskazuje, by miało do tego prędko dojść. Wszyscy za bardzo obawiają się powrotu systemu oligarchicznego.

Obrazek

Poza zakończeniu rozmowy z Pierwszym Sekretarzem, podróżnicy postanowili czym prędzej spisać raport dla Andżej-chana, by nie pominąć żadnych szczegółów. Osobą wyznaczoną do nadania relacji formy pisemnego został Altantsetseg Erdenebayarm, osoba najlepiej wykształcona spośród całej kompanii. Pionierzy podjęli wspólnie decyzję o przyjęciu zaproponowanej im przez Bialeńczyków gościny i spędzeniu w Nowej Auterze kilku dni. Tutejsza ludność jest bardzo gościnna. Największym problemem z dostępem do kumysu oraz innych napojów wyskokowych. Na szczęście zgromadzone na statku zapasy są wystarczające, by zaspokoić pragnienie wszystkich pasażerów.

Kilkudniowy postój jest okazją, by zaprezentować krótkie sylwetki następnych uczestników pionierskiego przedsięwzięcia.

Altan Erdenebaatar jest najstarszym uczestnikiem wyprawy. Niepozorna powierzchowność blisko 70-letniego, niewysokiego i siwego mężczyzny w żadnym stopniu nie odzwierciedla jego bogatego i bohaterskiego życia. W okresie radzieckim uczestniczył on w działaniach nacjonalistycznej i religijnej opozycji, za co wielokrotnie był aresztowany, kilka lat spędził w więzieniu, a kilka kolejnych na zesłaniu w Czuwacji. W czasie jednego z brutalnych przesłuchań stracił oko i do dziś chodzi w pirackiej opasce. Odzyskanie niepodległości nie skończyło jego epopei. Zaangażował się w politykę, ale nie przyniosła mu ona wielkich sukcesów. Schorowany i słabo wykształcony weteran opozycji był odpowiednią osobą, by napisać o nim artykuł i przypiąć mu medal, ale nie był dobrym materiałem do rządzenia. Następnie, mimo swojego wieku, uczestniczył w kolejnych wojnach z Brodrią i Nan Di. Aktualnie pobierana przyznaną mu przez Andżej-chana emeryturę specjalną i spędza starość w bundżadarskich pijalniach. Ze względu na zaangażowanie polityczne nie było mu dane założyć rodziny (żona rozwiodła się z nim po dwóch latach pożycia), co stara się zrekompensować sobie towarzystwem kompanów od szklanki. Choć niekiedy zamęcza ich swoimi skrajnie prawicowymi teoriami i religijnym prozelityzmem, jest otoczony szacunkiem ze względu na doświadczenia życiowe, wiedzę praktyczną oraz honorowe (choć nieco staroświeckie) zachowanie.

Obrazek

Sarnai Khongoroo to 52-latek, który na kompasie politycznym znalazłby się na przeciwległym biegunie w stosunku do starszego kolegi. Już w latach szkolnych zapisał się do komsomołu, w którego działalność z wielkim zapałem się angażował. Był pracowity, choć jego umysł nie należał do szczególnie przenikliwych, dlatego też fakt przyjęcia go na studia prawnicze należy raczej składać na karb gorącego zapału ideologicznego, a nie rzetelnej wiedzy. Potwierdzeniem tej tezy, mogącej brzmieć jak zarzut, niech będzie fakt, iż do rozpadu Związku Radzieckigo w 1999 r. nie zdążył on tych studiów ukończyć. Nie był to jednak czas stracony - dzięki aktywnej działalności w komunistycznych stowarzyszeniach studenckich Sarnai zdołał poznać wiele osób, które w kolejnych dekadach kształtowały losy Brodrii. Po odzyskaniu niepodległości młody komunista zaangażował się w działalność polityczną po lewej stronie sceny politycznej, nie odniósł jednak sukcesów, które byłyby jego udziałem w ancient regimie. Aktualnie niedoszły prawnik zatrudniony jest w urzędzie miejskim w Bundżadarze. Czym wytłumaczyć można fakt, że komunista pracuje w chańskiej administracji? Andżej-chan postanowił oddzielić przeszłość grubą kreską i dać szansę wszystkim Ordyjczykom deklarującym przywiązanie do niepodległej ojczyzny, bez względu na ich przeszłość. Choć Sarnai spadł na cztery łapy, jego młodzieńcze ambicje nie zostały spełnione. Jedynym sposobem na zapomnienie o okrutnych realiach, które przekreśliły mu karierę, jest alkohol. Pije go więc coraz więcej, chętnie wdając się w polityczne dywagacje z Altanem. Mimo różnic, obaj mężczyźni potrafią się dogadać, wszak obaj położyli swoje życie na stosie idei, i niewiele z tego mają. Cóż z tego, że to dwie tak odległe od siebie idee?

Obrazek
/-/ Andrzej Płatonowicz Ordyński,
Chan Nowej Ordy, katechon Venomanii, ajatollah w Zielonym Kościele
Awatar użytkownika
Ronon Dex Stempel
Posty: 1611
Rejestracja: 05 lip 2023, 06:35
Kontakt:

RÓD

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Re: Z Nowej Ordy do Nowego Świata

Post autor: Ronon Dex »

Aktualna pozycja MV "Kalio"...


Obrazek


... zanim statek dopłynął do Nowej Auttery, został zauważony przez odbywający (oficjalnie) rejs szkoleniowy (na północ od wybrzeży Leocji) atomowy okręt podwodny OOL "Narwal" - należący do Sił Morskich Oceanii Leockiej.


Obrazek


Po upadku bialeńskiej państwowości na dawnych jej terenach panuje chaos - nie ma centralnej władzy, a jak można wyczytać powyżej lokalną władzę przejęły jakieś "komitety ludowe" oraz wyraźnie rozwija się fanatyzm religijny - to niebezpieczna mieszanka.

W czasach swojego istnienia Republika Bialeńska dysponowała bardzo silną flotą - nie tylko "rządową", ale też w niektórych miejscach funkcjonowały całkiem spore siły należące do prywatnych gwardii lennych czy Gwardii Rzeszy, które zresztą były rezerwą floty.

Upadek państwowości spowodował nie tylko handel sprzętem na "czarnym rynku", ale też niebezpieczeństwo przejęcia tych jednostek przez różnych lokalnych watażków czy inne "komitety ludowe". Co prawda zapaść techniczna powoduje, że większość elementów dawnych Bialeńskich Sił Zbrojnych nie nadaje się do użytku, ale nikt nigdy nie sprawdzał co tam się tak naprawdę dzieje. Do tego już wcześniej dochodziły słuchy o różnych aktach piractwa na wodach Oceanu Wirtualnego Centralnego i to właśnie również w okolicach wysp Palatynatu Leocji.

W tej sytuacji zarówno Marynarka Wojenna Gwardii Palatynatu Leocji, jak i Siły Morskie Gwardii Oceanii Leockiej (terytorium zależnego Palatynatu) są zmuszone patrolować wody w okolicach swoich terytoriów.

Ze względu na fakt, że obecnie MW GPL nie posiada okrętów podwodnych (zamówili jakieś - nieokreślonego typu, ale chyba ich jeszcze nie dostali), a Siły Morskie Oceanii Leockiej mają m.in. dwa atomowe okręty podwodne dawnego bialeńskiego typu typu SN-90 (produkowane obecnie w Nan Di jako "klasa Humbak") to patrole podwodne wykonują okręty Oceanii.


Obrazek


Ciekawostką jest fakt, że OOL "Narwal" został wybudowany w bialeńskiej stoczni Razorno (wcześniejsze jednostki tego typu były produkowane w stoczni w Satedzie na Anatolii). Było to oferta eksportowa, ale tuż przed opuszczeniem Bialenii dawny Dowódca SZ RB Ronon Dex zastanawiał się nad przejęciem tej jednostki dla Marynarki Wojennej w ramach rozbudowy floty podwodnej... jednak nie doszło to do skutku i finalnie okręt opuścił Bialenię i zasilił Siły morskie Gwardii Oceanii Leockiej. Zresztą jego załoga składa się z dawnych marynarzy bialeńskich - emigrantów, którzy znaleźli nowy dom na Wyspach Oceanii.

Wracając na pokład "Kalio" ...



Obrazek

Obrazek


... to ordyjska wyprawa daje też szansę załodze statku zorientowania się w sytuacji (przecież normalnie to do Bialenii nikt już nie pływa) na dawnych bialeńskich ziemiach i przekazania tych informacji "do centrali". Z racji tego, że w obecnym DexMorze pracują w większości emigrancji z Bialenii (przecież DexMor rozwinął się z dawnej Bialeńskiej Żeglugi Morskiej) to w porcie dość łatwo "wtopili się w tłum". Znają język i zwyczaje... choć Nowa Auttera to już nie to co niegdyś, ale jednak było to duże i bardzo nowoczesne portowe miasto Republiki Bialeńskiej. Obecnie może już mocno zaniedbane, ale jednak nietrudno się tutaj odnaleźć.

Trzeba "zasięgnąć języka" wśród miejscowych na temat piractwa, bo to ważne informacje dla marynarzy i samej firmy oraz wszystkich uczciwie pracujących "ludzi morza". Dopóki piraci posługują się jakimiś uzbrojonym naprędce cywilnymi jednostkami to dość łatwo z nimi walczyć... a przynajmniej chronić żeglugę. Jednak niekoniecznie chcielibyśmy zobaczyć piratów posługujących się np. dawną bialeńską korwetą.

Kapitan "Kalio" porozumiał się z właścicielem firmy, a ten spowodował (Oceania to w końcu mały kraj), że OLL "Narwal" zostanie na razie w pobliżu dawnych wód terytorialnych Bialenii - by w razie potrzeby udzielić załodze statku pomocy.
Obrazek
Ronon Dex
Archont Rodecji oraz Gubernator Oceanii Leockiej
Awatar użytkownika
Andrzej Ordyński Stempel
Posty: 2067
Rejestracja: 04 lip 2023, 22:01
Kontakt:

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Re: Z Nowej Ordy do Nowego Świata

Post autor: Andrzej Ordyński »

Kilkudniowa wizyta ordyjskich marynarzy z pozoru została przyjęta z sympatią przez lokalne władze. Mieszkańcy również są przyjaźni, ale odnieść można wrażenie, że mieszkańcy Nowej Auterry nie rozmawiają z naszymi bohaterami w pełni otwarcie. Zachowanie takie wzbudziło pewną konsternację wśród budżadarskich przybyszów, słyszeli wszak, że Bialeńczycy są ludźmi towarzyskimi i bezpośrednimi (niekiedy aż za bardzo bezpośrednimi). Wszystko wyjaśniło się, gdy dostrzeżono niezbyt dobrze zakamuflowanych agentów miejskiego komitetu bezpieczeństwa. Ich młody wiek oraz upadek państwa tłumaczyły ich nieporadność. Marynarze nie mieli jednak żadnego interesu w demaskowaniu swoich "strażników". Chan polecił im wprawdzie pozyskać informacje z kraju, ale zastrzegł, że nie powinni ryzykować swojego bezpieczeństwa. W razie potrzeby do Bialenii wysłani zostaną profesjonalni szpiedzy...

Władze miejskie zadbały o to, by Ordyjczycy nie nudzili się w czasie pobytu w Bialenii. Oprócz zwiedzania miasta z przewodnikiem oraz wizyty na wątpliwej jakości przedstawieniu teatralnym, niewartym tego, by je opisywać, zorganizowano spotkanie z młodym ajatollahem, pełniącym funkcję najwyższego autorytetu duchownego w tej dżamahiriji miejskiej. Spotkanie odbyło się w nowoczesnym meczecie, będącym świadectwem postępowych wzorców w kulturze Republiki Bialeńskiej oraz niegdysiejszej świetności tejże kultury.

Obrazek

Jazirah Al-Tahwil ma 35 lat. Ukończył studia socjologiczne na Uniwersytecie Bialeńskim w Wolnogradzie. Wówczas jeszcze był osobą niespecjalnie religijną. Choć wywodzi się on z muzułmańskiej rodziny z Bengazji, w domu Islam zawsze traktowany był jako tradycja, którą należy szanować, ale do której powinno się podchodzić z dystansem. Wszystko zmieniło się w 2018 roku w czasie niewoli sarmackiej, kiedy Jazirah stracił pracę w Instytucie Badań Opinii. Prosarmackie władze uznały, że należy zredukować liczbę etatów w tej instytucji, ponieważ zbyt częste i zbyt szczegółowe analizy mogą utrudniać asymilację Bialeńczyków z sarmackim imperium. Wtedy młody człowiek zrozumiał, że tylko Zielony Kościół może powstrzymać sarmatyzację kraju i utratę bialeńskiej wyjątkowości. Nawrócił się i ukończył szkołę religijną. W czasie pobierana nauk wykazał się gorliwością religijną oraz inteligencją. Otrzymał propozycję zostania imamem. Objął wspólnotę w Nowej Auterze. W ostatnich latach Republiki stał się jedną z twarzy akcji Dawahu, czyli powrotu Bialeńczyków do muzułmańskich korzeni. W uznaniu zasług w zeszłym roku powierzono mu funkcję ajatollaha, która sprawia, że jest najwyższym w mieści autorytetem w sprawach wiary i moralności.

Obrazek

Wizyta w meczecie przebiegła w miłej atmosferze. Al-Tahwil sprawiał wrażenie osoby niezwykle otwartej. Z sympatią odniósł się do Nowej Ordy i jej kultury. Zapytał o sytuację muzułmanów w Ordzie i Nan Di, ale z niemniejszą przyjaźnią odniósł się do wyznawców Szuud-Zam oraz innych religii. Zapewnił, że celem akcji Dawahu nie był powrót do konserwatyzmu i fundamentalizmu religijnego. Żeglarze starali się nie zadawać duchownemu kłopotliwych pytań, pomimo tego dyskusja przeszła mimochodem do sytuacji w innych częściach Bialenii. Choć ajatollah zastrzegł, że nie chce osądzać współbraci w wierze, przyznał, że władze ludowo-religijne w niektórych częściach kraju postępują w sposób przynajmniej kontrowersyjny, i nie są równie liberalne, jak władze Nowej Auterry. Czy można je za to winić? Demokracja ludowa ma to do siebie, że najlepiej odzwierciedla nastroju społeczne. Niektóre społeczności są nowoczesne i postępowe, zaś inne są konserwatywne i zacofane. Jazirah wyraził nadzieję, że Allah oświeci wszystkich wiernych i doprowadzi ich do cywilizowanych form rządów.

Pozyskane informacje zostały skrzętnie zapisane w raporcie dla chana. Wieczór upłynął w przyjemnych rozmowach we własnym, marynarskim gronie. Skoro tak, warto przedstawić kolejnych uczestników wyprawy!

Batuul Ganbaatar ma 45 lat. Jest człowiekiem skromnym i nieco wycofanym. Zdaje się, że w dalszym ciągu nie zaaklimatyzował się w miejskiej społeczności. Aż do prywatyzacji państwowych stad zwierząt w latach 2000. był pasterzem w jednym z nich. Lubił tę pracę, dobrze czuł się na stepie w towarzystwie zwierząt hodowlanych i kolegów po fachu. Do dziś z żalem wspomina Ordę Radziecką. Po prywatyzacji uzyskał odszkodowanie, które wystarczyło akurat na kupno malutkiego mieszkanka w Bundżadarze. Od tego czasu nie udało mu się znaleźć stałej pracy i chwyta się dorywczych zajęć. Nie jest to w sumie wynik wysokiego bezrobocia. Sytuacja zawodowa Batuula wynika głównie z jego niechęci do wszelkich zajęć miejskich. Złośliwy mógłby nazwać to lenistwem, a bardziej wyrozumiały określiłby tę sytuację mianem alienacji od rodzimego krajobrazu i tradycyjnych zajęć... Efekt jest taki, że mężczyzna pozostaje na utrzymaniu żony.

Obrazek

Erdene Khurelbaatar to 50-latek, który również z rozrzewnieniem wspomina minioną epokę. Różnica jest taka, że on nie wspomina z żalem socjalizmu, lecz dziki kapitalizm lat 2000. Był wtedy biznesmenem, jednym z najbogatszych ludzi w stolicy. W okresie gwałtownych przemian gospodarczych szybko wzbogacił się na sprowadzaniu do Ordy telewizorów oraz komputerów. Mieszkańcy stepu byli spragnieni nowoczesnych technologii, które za komuny były trudno dostępne. Erdene wykorzystał swoje znajomości z czasów obowiązkowej służby w oddziałach wojsk pogranicznych i stworzył niezwykle dochodowy biznes. Cóż więc stało się takiego, że dziś spędza on większość czasu w taniej pijalni, zamiast siedzieć w pięknym pałacu u boku młodej żony? Ano, jak to często bywa w państwach oligarchicznych, trzeba wiedzieć na którego konia postawić. Khurelbaatar wsparł w kampanii wyborczej nie tych, których powinien, nadeptując na odcisk tym drugim. W ramach zemsty policja zainteresowała się interesami biznesmena i puściła go z torbami. Odeszła żona i przyjaciele. Został alkohol i nostalgia za lepszymi czasami.

Obrazek
/-/ Andrzej Płatonowicz Ordyński,
Chan Nowej Ordy, katechon Venomanii, ajatollah w Zielonym Kościele
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kurułtaj”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość