Tajemniczy Pollin

Życie społeczne Nowej Ordy
Awatar użytkownika
Andrzej Ordyński Stempel
Posty: 2067
Rejestracja: 04 lip 2023, 22:01
Kontakt:

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Tajemniczy Pollin

Post autor: Andrzej Ordyński »

Skoro mam trochę więcej czasu wieczorami, to pomyślałem, żeby powrócić do działalności prasowej - wydać nowy numer "Ordy" albo wrócić do znanego z Bialenii formatu "Wieści Anomalnych". Po zastanowieniu stwierdziłem jednak, że niespecjalnie chce mi się poświęcać kilka godzin, by dostać cztery lajki i dwa komentarze. Wypróbujmy więc inną formę - krótkie notki w jednym dziale na forum. Może się przyjmie, zobaczymy. Zachęcam oczywiście do komentarzy i wszelkich innych form reakcji, które sprawią, że nie zarzucę tego pomysłu po kilku dniach. :roll:

"Orda" w nowej formie też niedługo się pojawi, ale póki co ogłaszam powstanie "Tajemniczego Pollinu", pisma siostrzanego do bialeńskich "Wieści Anomalnych", ale nieograniczającego się tematycznie do jednego państwa. Stwierdzenie, że chciałbym stworzyć wirtualny odpowiednik "Fortean Times" byłoby zdecydowanie na wyrost, ale planuję poruszać podobny zakres tematyczny.

Wkrótce pierwsze artykuły - na początek opowieść o wiosce, która w XVII w. została wymazana przez władze Nan Di z mapy ze względu na mocno niepokojące zachowanie tamtejszych mieszkańców. Co konkretnie zrobili? Dowiecie się wkrótce!
/-/ Andrzej Płatonowicz Ordyński,
Chan Nowej Ordy, katechon Venomanii, ajatollah w Zielonym Kościele
Awatar użytkownika
Andrzej Ordyński Stempel
Posty: 2067
Rejestracja: 04 lip 2023, 22:01
Kontakt:

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Re: Tajemniczy Pollin

Post autor: Andrzej Ordyński »

Wioska-widmo - Jindziciun
W samym sercu gęstych nandijskich lasów, które rozciągają się na obszarach niewyobrażalnych dla mieszkańców większości państw Pollinu, istniała niegdyś wieś o nazwie Jindziciun. Jej dzieje są gotowym scenariuszem na horror lub idealną kanwą dla fabuły powieści grozy. Historia ta sięga XVII wieku, gdy władze Nan Di, uzależnionego od Brodrii, ale mimo to potężnego państwa, postanowiły wymazać ją z mapy ze względu na niepokojące doniesienia.

Wioska Jindziciun byłaby jak każda inna miejscowość tamtej epoki. Rolnictwo, drobne rzemiosło, ubogie chatki i regularne wizyty cesarskich poborców podatkowych. Od otoczenia wyróżniali ją jednak tajemniczy mieszkańcy. Miejscowość znajdowała się pośrodku gęstego lasu i prowadziła do niej tylko jedna dróżka. Nie sprzyjało to integracji z otoczeniem, natomiast bardzo przyczyniało się do kultywowania własnej odrębności i zachowania prastarych tradycji. Legenda głosi, że było co przechowywać - mieszkańcy wioski kultywować mieli starożytne praktyki magiczne, wywodzące się wprawdzie z tradycyjnej religii nandijskich, ale zarzucone w roku rozwoju dziejowego. Magia ta nie była niestety źródłem dobra, lecz mrocznych praktyk, które wzbudzały grozę w sercach przyjezdnych.

Legenda głosi, że w nocy można było usłyszeć niepokojące odgłosy, które starano się racjonalizować jako szum wiatru, ale nie były nim. Głosy te przemawiały bowiem w nieznanym języku, niepodobnym do żadnego z ludzkich języków. Szelesty te przypominały ponure zaklęcia. Mieszkańcy Jindziciun znajdować się mieli w posiadaniu magicznych umiejętności, jednak ich cena była wysoka. Ludzie z okolicznych wiosek opowiadali o atakach na przybyszów, których dusze miały być ofiarowane na ołtarzu demonicznych mocy.

W obawie przed rozprzestrzenianiem się zła, władze Nan Di podjęły drastyczne środki. Postanowiły wymazać Jindziciun z mapy, usuwając wszelkie ślady istnienia tej tajemniczej wioski. Zadanie to okazało się trudniejsze niż się spodziewano, ponieważ urzędnicy cesarscy bali się wyruszyć do wioski z informacją o konieczności opuszczania jej przez mieszkańców. Miejscowy włodarz bał się natomiast użyć przemocy wobec mieszkających tam ludzi, obawiają się klątwy. Podjęto więc decyzję o likwidacji wszelkich wzmianek o Jindziciun w dokumentach oraz na mapach. Zburzono także jedyny most, który umożliwiał dostanie się do wsi poprzez drogę.

Raz po raz pojawiały się opowieści o kartografach zmuszanych przez tajemniczą siłę do nanoszenia wsi na mapy, a także o osobach, które zgubiły się w lesie i cudem uniknęły złożenia w ofierze przez mieszkające w lesie potwory. Nie brakowało i śmiałków, którzy w pogoni za sławą i majątkiem chcieli dotrzeć do ukrytej w leśnej gęstwinie miejscowości. Wioska sprawiała jednak wrażenie zaklętej, a każda próba przybliżenia się do jej granic kończyła się zapomnieniem i dezorientacją.

Dzisiaj, kiedy mapy Nan Di zostały całkowicie oczyszczone ze wzmianek o wiosce i nikt nie pamięta już gdzie się rzeczywiście znajdowała, można ulec złudzeniu, że Jindziciun zniknęło bez śladu i pozostaje po nim jedynie legenda. Czasem jednak, gdy noc jest najciemniejsza, a wiatr niesie szepty przez las, mieszkańcy znajdujących się blisko lasów wsi opowiadają sobie nawzajem o mrocznym sekrecie – o zagubionej wiosce, gdzie drzewa mówią w obcym języku, a tubylcy składają krwawe ofiary.
/-/ Andrzej Płatonowicz Ordyński,
Chan Nowej Ordy, katechon Venomanii, ajatollah w Zielonym Kościele
Awatar użytkownika
Juraj Zvolynský Stempel
Posty: 839
Rejestracja: 04 lip 2023, 21:06
Kontakt:

RÓD

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Re: Tajemniczy Pollin

Post autor: Juraj Zvolynský »

Według doniesień XVII wiecznych ponoć sama wioska miała zostać spalona i posypana solą, aby na niej nic nie wyrosło. Dziwne zwyczaje panowały w protektoracie Nan Di w tamtych czasach. Nie mniej doniesienia z Niebiańskiego Pałacu na temat tych wszystkich nietypowych wydarzeń są przekazywane przez cesarskich biurokratów z pokolenia na pokolenie.

Miałem okazję raz podsłuchać taką rozmowę, gdy dwóch moich nadwornych kartografów Lin Fu i Zhan Lee prowadzili w skryciu debatę co czynić odnośnie Jindziciun, które obaj wiedzieli że ponoć dalej istnieje. Nie ukrywam, że wzbudziło to w moich myślach zainteresowanie pradawnymi kultami.

Na moje nieszczęście musieli oni szybko zakończyć tę rozmowę i udać się w swoje strony, aby nie kontynuować dalszych opowieści na ten temat. Ponoć w okolicach, gdzie ta miejscowość miała swoje miejsce dalej dzieją się niewytłumaczalne dla wielu ludzi wydarzenia... Cóż, czy to legenda czy nie, nie wprowadza optymistycznego myślenia na Dworze Cesarskim.
(poza Bastionem Peetri Romanaav)
Awatar użytkownika
Reza I Pahlavi Stempel
Posty: 352
Rejestracja: 06 wrz 2023, 00:06
Kontakt:

Re: Tajemniczy Pollin

Post autor: Reza I Pahlavi »

Witam serdecznie :) Z wielką przyjemnością przeczytałem opowieści o tej zaginionej wiosce i tajemnicach ją otaczających, Niebiański Cesarzu! :)) Chętnie bym się podjął próby jej odnalezienia, zwłaszcza, że niepokoi mnie fakt, że władza Cesarstwa Nan Di tam w praktyce nie sięga i nie wiadomo, co tam się właściwie dzieje ;)
Awatar użytkownika
Andrzej Ordyński Stempel
Posty: 2067
Rejestracja: 04 lip 2023, 22:01
Kontakt:

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Re: Tajemniczy Pollin

Post autor: Andrzej Ordyński »

Niebiański Cesarzu, czy wiesz może w jakiej części Cesarstwa może znajdować się ta wieś?

Panie Baronie, jeśli uda się Panu zorganizować wyprawę, to koniecznie proszę o reportaż dla "Tajemniczego Pollinu"!

A w następnym wpisie wstrząsające informacje o dalekiej przeszłości Hasselandu! @Vilarte
/-/ Andrzej Płatonowicz Ordyński,
Chan Nowej Ordy, katechon Venomanii, ajatollah w Zielonym Kościele
Awatar użytkownika
Vilarte Stempel
Posty: 118
Rejestracja: 26 lip 2023, 21:15
Kontakt:

Re: Tajemniczy Pollin

Post autor: Vilarte »

Po zastanowieniu stwierdziłem jednak, że niespecjalnie chce mi się poświęcać kilka godzin, by dostać cztery lajki i dwa komentarze.
W Gazecie Hasselandzkiej niejeden redaktor dałby się pokroić za taką popularność :P

Czekam zatem wytrwale i niecierpliwie!
Awatar użytkownika
Juraj Zvolynský Stempel
Posty: 839
Rejestracja: 04 lip 2023, 21:06
Kontakt:

RÓD

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Re: Tajemniczy Pollin

Post autor: Juraj Zvolynský »

Andżej-chan pisze: 08 gru 2023, 21:16 Niebiański Cesarzu, czy wiesz może w jakiej części Cesarstwa może znajdować się ta wieś?

Panie Baronie, jeśli uda się Panu zorganizować wyprawę, to koniecznie proszę o reportaż dla "Tajemniczego Pollinu"!

A w następnym wpisie wstrząsające informacje o dalekiej przeszłości Hasselandu! @Vilarte
Biały Chanie,
Niedługo rozpocznę Operację "Tsunami", o której będą wiedziały służby pałacowe i przejdziemy do działań w kwestii odkrywania tej tajemniczej miejscowości. Mam nadzieję, że nie została zniszczona tak jak mówią o tym legendy nandyjskie. Jako absolut oświecony nie miałbym serca, aby zmarnować taką szansę na poszerzenie grona narodów o kolejny etos!
(poza Bastionem Peetri Romanaav)
Awatar użytkownika
Andrzej Ordyński Stempel
Posty: 2067
Rejestracja: 04 lip 2023, 22:01
Kontakt:

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Czy Hasseland ukrywa prawdę o prehistorii Pollinu?

Post autor: Andrzej Ordyński »

Czy Hasseland ukrywa prawdę o prehistorii Pollinu?!
Pod koniec XIX wieku na hasselandzkiej wyspie Suratta archeolog-amator dokonał odkrycia, które na zawsze zmienić mogło nasze postrzeganie prehistorii Pollinu. Wówczas na tej niewielkiej hasselandzkiej wyspie odkryto szkielet prehistorycznego giganta. Mogło to oznaczać gigantyczny przełom w archeologii, tak się jednak nie stało. Być może komuś zależało i dalej zależy na tym, abyśmy nie znali prawdy o swojej przeszłości?

Cała zaczyna się dość prozaicznie. W roku 1898 winkulijski archeolog-amator Paul Uhle natknął się podczas standardowych wykopalisk na olbrzymi szkielet. Miał on, według pierwszych szacunków, pochodzić sprzed około 200 tysięcy lat i reprezentować nieznany dotąd gatunek prehistorycznego giganta. Szkielet mierzył ponad 3 metry i ważył blisko 200 kilogramów. Z wyglądu przypominał człowieka, różnicą były tylko ogromne rozmiary.

Odkrycie to zrobiło furorę na Sutatcie oraz okolicznych wyspach. Każdy chciał zobaczyć prehistorycznego giganta, a Paul Uhle za niewielką opłatą umożliwiał oglądanie eksponatu. Zarówno on sam, jak i lokalne władze chciały, by odkrycie to dotarło do wiadomości archeologów, historyków i biologów. Nawiązano kontakt z czołowymi sarmackimi oraz nordackimi uczelniami. Część z nich zignorowała doniesienia, ale niektórzy badacze zainteresowali się szkieletem i stwierdzili, że chętnie go zbadają.

W prasie pojawiły się teorie o tym, że gigantyczne istoty mogły istnieć na Pollinie przed pojawieniem się człowieka. Wielu ludzi uwierzyło, że ten szkielet to klucz do odkrycia prawdy o tajemniczych erach prehistorycznych. Paul Uhle chętnie udzielał wywiadów w których dzielił się ochoczo swoimi bardziej lub mniej prawdopodobnymi teoriami.

Po kilku miesiącach na Surattę przybyli pierwsi naukowcy. Unikali oni kontaktu z mediami, a do samego odkrywcy podchodzili z daleko idącym dystansem. Już wkrótce pojawiły się pierwsze oznaki, że coś jest nie tak. Naukowcy zaczęli nalegać na przewiezienie szkieletu do którejś z renomowanych uczelni, gdzie możliwe będzie przeprowadzenie bardziej szczegółowych badań. Wykluczali udział Uhlego lub któregoś z przedstawicieli lokalnej wspólnoty w badaniach. Wszyscy zaczęli podejrzewać, że coś jest nie tak. Ostatecznie jednak w 1900 r. szkielet wyruszył w drogę do Grodziska. Tutaj kończą się pewne informacje. Sarmaccy archeologowie nie odpowiadali na próby kontaktu, a gdy odkrywca giganta osobiście udał się do stolicy Księstwa (transport wspaniałomyślnie ufundowali mu mieszkańcy Suratty), poinformowano go, że szkielet zaginął w czasie transportu i nigdy nie dotarł do akademii.

Zaczęły krążyć plotki o tajemniczym spisku, w którym mieli być zamieszani sami archeologowie. Według niektórych źródeł, szkielet został ukryty, aby nie ujrzał światła dziennego, ponieważ zawierał informacje, które mogłyby zatrzeć dotychczasowe wyobrażenia na temat historii ludzkości. Inni twierdzili, że szkielet został skradziony przez tajemnicze organizacje, które chciały zataić przed światem prawdę.

Historia ta stała się inspiracją dla wielu entuzjastów teorii spiskowych, którzy twierdzili, że istnieje ukryta prawda o prehistorii, którą znają elity i wysoko postawieni naukowcy. W Internecie do dziś natknąć się można na liczne teorie i spekulacje dotyczące losów giganta z Suratty. Niektórzy twierdzili, że szkielet był jednym z wielu dowodów na istnienie starożytnych cywilizacji, które zostały skrycie wymazane z podręczników do historii.

Czy jednak historia o szkielecie prehistorycznego giganta jest prawdziwa, czy może stanowi efekt mistyfikacji Uhlego? To pytanie pozostaje otwarte, a tajemnica wyspy Suratta nie przestaje fascynować i pobudzać wyobraźnię entuzjastów teorii alternatywnych na całym świecie. Jednakże, bez względu na to, czy to prawda, czy fikcja, opowieść ta na zawsze pozostanie jednym z najbardziej tajemniczych rozdziałów w historii archeologii.
/-/ Andrzej Płatonowicz Ordyński,
Chan Nowej Ordy, katechon Venomanii, ajatollah w Zielonym Kościele
Awatar użytkownika
Andrzej Ordyński Stempel
Posty: 2067
Rejestracja: 04 lip 2023, 22:01
Kontakt:

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Re: Tajemniczy Pollin

Post autor: Andrzej Ordyński »

Czy rząd Hasselandu zbyje tak poważne oskarżenia milczeniem? Nasi reporterzy od kilku dni bezskutecznie próbują skontaktować się z Departamentem Ochrony Zabytków Królestwo Hasselandu.
@Vilarte

A już w następnym artykule przełomowe informacje na temat śnieżnego człowieka grasującego w górach Austro-Węgier i Edelweissu!
Obrazek
@Heinz-Werner Grüner
/-/ Andrzej Płatonowicz Ordyński,
Chan Nowej Ordy, katechon Venomanii, ajatollah w Zielonym Kościele
Awatar użytkownika
Vilarte Stempel
Posty: 118
Rejestracja: 26 lip 2023, 21:15
Kontakt:

Re: Tajemniczy Pollin

Post autor: Vilarte »

Jak to często bywa - tam, gdzie co bardziej podejrzliwi doszukują się rozmaitych spisków i konspiracji, wyjaśnieniem okazuje się być teoria bałaganu.
Bałagan jako rodzaj porządku naturalnego jest niezniszczalny i silniejszy od wszystkich sztucznych porządków.
"Na skos", 10.01.1999
W połowie grudnia urzędnicy szambelańscy w Pałacu Admirałów w Angemoncie byli w trybie pełnej mobilizacji do Bożego Narodzenia i związanego z tym wolnego, a niektórzy już zaczynali wolne.
W związku z tym list o sygnałach z bastionowej prasy, doręczony komuś w pałacu, utknął u tego kogoś i dopiero gdy wrócił on w Boże Narodzenie do biura, wiedziony instynktem, który nakazywał mu przyjść do pracy, przypomniał sobie o liście. Wsunął go w futrynę drzwi gabinetu LSa i aby uspokoić sumienie, obił pieczątką "SQIENS" (hass. "pilne").
Santiago zaciekawił się sprawą i podał informację dalej do sarmackiej centrali oraz do HAN @Piotr de Zaym. Zagadka pobudzała wyobraźnię. Najbardziej prozaiczne wyjaśnienie sugerowało, że ktoś postanowił włączyć szkielet do swoich zbiorów i bądź to przekupił konwojujących, bądź ich wysłał do wąchania kwiatków od spodu i przejął go siłą. Ale równie dobrze rozwiązanie mogło być inne.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kurułtaj”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość