Czy tworzymy flotę uderzeniową? Czy może na tym etapie skupimy się na stworzeniu floty do obrony naszych morskich granic?
W zasadzie położenie geograficzne oraz kształt kraju mamy taki, że jesteśmy w stanie panować nad wodami w powietrzu z lotnisk lądowych na odległość ok.1000 km (w niektórych sytuacjach nawet 1200 km) od naszych wybrzeży.
Jeżeli nie planujemy atakować kogoś na innych lądach, to zasadniczo nie potrzebujemy okrętów lotniczych. Przynajmniej na razie... a jeżeli nie potrzebujemy teraz takich okrętów to nie będą nam też potrzebne specyficzne jednostki do takowych morskich grup uderzeniowych i typowe jednostki eskortowe czy zaopatrzeniowe.
W czasach naszych działań "bialeńskich" mieliśmy inną doktrynę... jak zapewne Andrzej-Chan potwierdzi - to wtedy (u początków Republiki Bialeńskiej) naszym nieprzejednanym wrogiem była Sarmacja. Leżała po drugiej stronie oceanu i musieliśmy mieć okręty lotnicze i lotniczo-desantowe oraz jednostki eskortowe. No zgodnie z tymi potrzebami tworzyliśmy flotę i potem ją rozbudowywaliśmy. Ale teraz jesteśmy w Nan Di (za sojusznika mając Nową Ordę) i jakoś nie mamy wroga "za morzem"...
W takim układzie osobiście jestem zdania, że należy się skupić na jednostkach uniwersalnych - mogących samodzielnie lub w niewielkich zespołach walczyć zarówno z lotnictwem, jak i okrętami nawodnymi oraz podwodnymi. Oczywiście jakieś możliwości odstraszania musimy mieć... i tutaj raczej postawiłbym na okręty podwodne z napędem jądrowym, ale na razie raczej tzw. wielozadaniowe. Czyli łączące cechy zarówno myśliwskich okrętów podwodnych, jak i nosicieli uzbrojenia mogącego atakować cele lądowe. Przy czym (jak na razie raczej nie takie z rakietami balistycznymi... może w przyszłości), ale uzbrojone w pociski manewrujące o zasięgu do 2500 km.
Takimi pociskami można też "posadzić grzybki"... choć nie będą aż tak duże jak w przypadku rakiet balistycznych - dla potencjalnego odstraszania wystarczą moim zdaniem.
A więc moja propozycja pierwszych dwóch jednostek dla Cesarskiej Marynarki Wojennej:
1/ Niszczyciel klasy... no właśnie jakiej? W zasadzie to nazwiemy ją w razie czego od pierwszej wyprodukowanej jednostki, ale na razie umownie nazwijmy to "klasa Orkan". Bo jedyny (jak na razie) okręt tej klasy w mikroświecie pływa sobie w Siłach Morskich Oceanii Leockiej i nosi nazwę OOL "Okran" (na pamiątkę mojego dawnego krążownika z Gwardii Razorna).
Ten okręt w Oceanii sklasyfikowałem jako "duża fregata" - wynika to jednak z pewnych założeń tamtejszej floty. Nie jest to żaden problem by ten bardzo duży okręt w Nan Di klasyfikować jako niszczyciel. Nieistniejący real zna takie przypadki... fregaty MEKO 360 w Argentynie sklasyfikowano jako niszczyciele, ale w Nigerii (i też u producenta niemieckiego) jako fregatę. Albo tacy Japończycy, którzy ze względów politycznych klasyfikują lekkie lotniskowce jako... niszczyciele - ot taki sobie prawie 250-metrowy okręt z typowym pokładem lotniczym i mający zabierać 28 maszyn typu F-35B. No, ale w "kwitach" to niszczyciel i już...
A więc nasze mogą być niszczycielami...
To bardzo duża jednostka (wyporność standard 10000 t, długość 178 metrów i szerokość 35 m), a co najciekawsze nie jest to żadna kopia z reala i to mi się w tym najbardziej podoba...
Uzbrojenie to pionowa wyrzutnia pocisków rakietowych o różnym przeznaczeniu (pociski przeciwokrętowe, przeciwlotnicze i pociski manewrujące) - 18 stanowisk startowych + zapas jeszcze 36 rakiet (razem 54) oraz uniwersalne, automatyczne działo morskie 120 mm.
Dodatkowym uzbrojeniem przeciwlotniczym są dwa 6-lufowe stanowiska obrony bezpośredniej kalibru 20 mm oraz 21-pojemnikowa wyrzutnia kierowanych pocisków przeciwlotniczych bliskiego zasięgu. Do zwalczania okrętów podwodnych stosuje się torpedy ZOP. Okręt ma duży hangar, gdzie można zmieścić 2 większe lub 3 małe śmigłowce, jak również drony różnego typu.
Okręty napędzane są przez dwa reaktory jądrowe o mocy po 25 MW każdy - co zapewnia w zasadzie nieograniczony zasięg... ograniczony jest w zasadzie tylko zmagazynowanym zaopatrzeniem dla 290-osobowej załogi i odpornością psychiczną marynarzy.
Duży i pojemny kadłub umożliwia zaokrętowanie dodatkowych żołnierzy np. w celu przeprowadzenia wypadu przeciwko celom lądowym, a sam okręt ma dwa hangary na szybkie łodzie bojowe. Przy czy nie są to typowe lekkie łodzie półpneumatyczne (jak to zwykle bywa w takich przypadkach), ale całkowicie metalowe i uzbrojone (automatyczny granatnik 40 mm na zdalnie sterowanym stanowisku dziobowym i obsługiwane ręcznie - wkm lub 6-lufowy km) szybkie kutry zabierające 11 ludzi (3 załoga i 8 desantu).
Jednostka ma nowoczesny system obserwacji przestrzeni powietrznej oraz systemy radarowe do wykrywania celów morskich i naprowadzania na cele pocisków rakietowych. Bardzo rozbudowane są również systemy walki radioelektronicznej.
Duża autonomiczność jednostki przyda nam się chyba przy organizacji planowanych wypraw...
Szybka prezentacja:









Na razie flaga państwowa jako bandera...

... nie wiem co zdecyduje Cesarz czy zostawiamy czy opracowujemy odrębną banderę?
Generalnie okręt ma pewną historią mikronacyjną... kombinowałem to na zamówienie Samundy (jako produkt stoczni Razorno), ale upadła zanim się sfinalizowało, po moim opuszczeniu Bialenii jednostka trafiła do Oceanii Leockiej. Wszelkie plany okrętów ze Stoczni Razorno trafiły do mojej nandyjskiej stoczni Ronon Shipyard.
Jednak jeżeli zdecydujemy się na seryjną budowę to plany powędrują oczywiście do GPO "Haise", bo ta ma 6 dużych stoczni i jest w stanie szybko nam to wyprodukować... Ronon Shipyard skupi się na mniejszych i nietypowych jednostkach morskich.
Tutaj też sugestia dla Nowej Ordy - Andrzej-chan chciał mieć jeden duży okręt nawodny, to może jedna jednostka pod banderę Nowej Ordy by trafiła? Jednostka uniwersalna to było by w sam raz...
2. Wielozadaniowy okręt podwodny, klasy... no cóż w Bialenii je produkowaliśmy jako SN-90, ale po nazwaniu pierwszej naszej jednostki nazwiemy ją "po naszemu". Jeden taki okręt też mam w Oceanii Leockiej... nie zdążył trafić do MW RB przed moim wyjazdem z kraju.
Jest to stosunkowo duża jednostka o wyporności nawodnej 7000 ton i podwodnej 7800 ton oraz długości kadłuba 97 metrów. Reaktor jądrowy zapewnia prędkość podwodną 30 węzłów i praktycznie nieograniczony zasięg (tylko ilością zapasów na pokładzie i wytrzymałością psychiczna załogi). Okręty w praktyce mogą operować w zanurzeniu 300 m, ale głębokość testowa wynosi prawie 600 m.
W części dziobowej zlokalizowano 6 wyrzutni torped 533 mm - z wyrzutni torpedowych można wystrzeliwać ciężkie torpedy o prędkości 80 węzłów i zasięgu 54 kilometrów (typowe współczesne tego kalibru osiąga prędkość ok. 60 węzłów i zasięg do 40 km). Ponadto z tych samych wyrzutni można wystrzeliwać rakietowe pociski przeciwokrętowe oraz pociski manewrujące o zasięgu do 2500 km, które mogą być wyposażone również w głowice jądrowe. Łączny zapas torped/pocisków przeciwokrętowych/ pocisków manewrujących wynosi 38 sztuk. Załoga liczy 98 marynarzy, z możliwością zabrania dodatkowych 12 osób – np. grupy sił specjalnych.
Tutaj niestety jest realowy wzorzec... brytyjska klasa Astute, no ale nie można mieć wszystkiego...
Jednak to chyba najlepszy, współczesny okręt tej klasy... no i ma historię mikronacyjnej produkcji. Oczywiście plany produkcyjne też pójdą do GPO "Haise" bo w Renzai (Ronon Shipyard) to by się strasznie ślimaczyło.


Inne jednostki...
1/ Atomowe okręty podwodne nie są do działań przybrzeżnych, a już szczególnie kiepsko sprawdzają się na takich akwenach jak Morze Ciasne...
Tutaj warto pomyśleć o mniejszych, klasycznych jednostkach myśliwskich. W zasadzie produkowałem w RB klasy S-60 i S-70 - plany mam to jest co wybrać. Na screenie S-60 i S-70 w porównaniu z SN-90.

2/ Jakieś okręty patrolowe do pilnowania rozległych działań morskich.
Tutaj w sumie też pomysł mam, bo ostatnio Ronon Shipyard wytwarza duże patrolowce dla Oceanii Leockiej (łącznie 4 sztuki - dwie dostarczone i dwie w budowie) - to może ten typ przyda się również w Nan Di i Nowej Ordzie?
3/ Nad innymi jednostkami popracuję...
Oczywiście nie wykluczam, że z czasem możemy sobie stworzyć jakieś morskie siły uderzeniowe, a nawet duże lotniskowce budować, ale od tego by akurat nie zaczynał.
Od tych dwóch typów bym zaczął...

Czekam jednak na zdanie w tej materii Niebiańskiego Cesarza.








