Przy czym nie jestem jakimś fanem "symulatorów samochodowych"... w przeciwieństwie do lotniczych (w których potrafię spędzić wiele czasu) co jakiś czas mam jednak na nie jakiś "napad" i przez jakiś czas się takowymi bawię. Pierwszą był "Hard Truck" z 1998, potem jego kontynuacja "18 Wheel of Steel" (2002), po dłuższym czasie pierwszy "Euro Truck" i teraz po paru latach wymienione tytuły. Nie mam jakiegoś dobrego kontrolera do takowych gier (bo inwestuję w kontrolery do symulatorów lotniczych) - taka stara kierowca Microsoft Sidewinder, która ma ze 20 lat, ale ponieważ jest niezużyta (bo to są tylko krótkie epizody z takimi grami) to służy do dzisiaj. Niestety ma tylko dwa pedały, a więc z konieczności do swoich wirtualnych ciężarówek kupuję automatyczne skrzynie biegów (choć oczywiście można i manualną oraz sobie to z grze ustawić... ale to już nie ten klimat) - mają swoje wady, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
W zasadzie zarówno Euro Truck Simulator 2, jak i American Truck Simulator to identyczne gry, pochodzące z tej samej firmy czyli SCS Software. Odróżnia je w zasadzie "teren działania" - Europa lub USA.
Co za tym idzie odróżniają się też wykorzystywane pojazdy. Generalnie gra polega na wożeniu towarów za pomocą ciągników siodłowych z naczepami różnych rodzajów, ale zarówno te ciągniki, jak i naczepy różnią się w obu grach. Wynika to oczywiście z różnic pomiędzy takimi pojazdami w Europie i w Stanach Zjednoczonych.
Europejskie ciężarówki są takie... jak każdy widzi zapewne codziennie w realu. Mają krótkie kabiny z silnikiem umieszczonym pod kabiną i kierowca, który "siedzi na kole". Nawet kabiny socjalne z leżanką są małe...
Wynika to oczywiście zarówno z charakterystyki dróg i miast europejskich oraz (co jest ściśle powiązane) z przepisów dotyczących maksymalnych wymiarów pojazdu - szczególnie długości. W rodzimych przepisach ciągnik siodłowy z naczepą może mieć maksymalnie 16,5 metra i w zasadzie w większości krajów europejskich jest to wartość taka sama (jest na to chyba nawet jakaś dyrektywa UE). Podobnie z masą poza wyjątkami ograniczoną do 40 ton... Nieco dłuższe pojazdy są dopuszczone tylko w niektórych krajach poradzieckich - tam to 20 metrów oraz w Szwecji gdzie taki zestaw może mieć 24 metry i mieć masę 60 ton (ale to ewenement i tylko na drogach tego państwa).
Siłą rzeczy w grze w odmianie europejskiej jest podobnie - w zasadzie wszystkie samochody są podobne, a zestaw naczep jest ograniczony - bo zgodnie z czerpaniem z reala... wszyscy usiłują wykorzystać te 16 i pół metra do maksimum i zwykle naczepy mają 13,6 metra, a więc pozostaje niewiele na wystająca część ciągnika siodłowego czyli głównie na kabinę, bo tylne osie i siodło jest oczywiście pod naczepą.

Typowy europejski zestaw - naczepa 13,6 metra
Zupełnie odmiennie wygląda to w USA - przede wszystkim tam nie ma ograniczenia długości zestawu, ale ograniczona jest długość samej naczepy do około 16,2 metra (53 stopy) lub naczepy członowej do około 2 x 10 metrów (po 32 lub 33 stopy - chyba od 2019 lub 2020, bo wcześniej było to około 2 x 8,5 metra czyli 28 stóp). Masa pojazdów jest podobna do europejskich - obecnie to 41 ton.

Nadłuższy zestaw jaki udało mi stworzyć - ciągnik Kenworth W900 8x6 i naczepa o maksymalnej dopuszczalnej długości czyli 53 stopy (16,16 m). Razem zestaw ma 25,5 metra... gdyby użyć ciągnika tego typu w wersji 6x4 to miałby 23,97 m czyli teoretycznie mógłby jeździć w Szwecji...

W przypadku W900 z kabina sypialną (86-calowa... bo są też mniejsze bo 72-calowe) to tylko z najkrótszą naczepą czyli 28-stopową (8,54 m)... ekonomia takiego transportu byłaby kiepska, ale zestaw by się zmieścił w 16,5 metra ograniczenia bo ma 16,34 m
To dlatego amerykańskie ciągniki siodłowe mają zwykle silnik umieszczony przed kabiną oraz bywają tam naprawdę duże kabiny socjalne... przepisy amerykańskie (w przeciwieństwie do europejskich) dopuszczają sytuację aby drugi kierowca korzystał z łóżka w czasie jazdy (wymaga się tylko zabezpieczenie siatką) i zaliczają to do czasu odpoczynku kierowcy - czyli teoretycznie ciężarówka może jechać 24 godziny na dobę (bo zmiennik sobie "odsypia" w czasie jazdy).
Umieszczenie silnika przed kabiną to większe bezpieczeństwo kierowcy w razie wypadku oraz większy komfort jazdy - bo siedzenie na kole nie należy do przyjemnych i stąd te wszystkie kombinacje w europejskich "truckach" z amortyzacją kabiny kierowcy. Przy okazji lepsze jest też chłodzenie silnika przed kabiną - choć współcześnie to nie problem, to sam układ chłodzenia może być prostszy. Choć same silniki w Europie mają często większe moce niż w USA - bo jest inna dynamika jazdy w obu regionach. W Stanach jeździ się na długich trasach, ale nie ma konieczności uzyskiwania dużych przyspieszeń.
Skoro długość pojazdu nie ma znaczenia to "nie ma się co krępować" - choć oczywiście wielkość ogranicza manewrowość, Jednak w USA pasy ruchu są zwykle szersze niż europejskie, a do tego ich miasta nie są ciasne i pełne wąskich uliczek (no może poza nielicznymi wyjątkami tych najstarszych, a i to raczej w centrum takiej aglomeracji). Amerykańskie miasta wyrastały w zasadzie w czasie gdy motoryzacja się rozwijała i to bardzo dynamicznie, a więc pewne rozwiązania robiono z wyprzedzeniem i uwzględnieniem potrzeb. Zresztą nawet XIX miasteczka amerykańskie miały dość szerokie ulice główne... bo często przepędzano przez nie bydło.
W Europie mamy w spadku rozwiązania z epoki konia i wozu... a i to w niespecjalnie dużych ilościach. Stąd tutaj typowa amerykańska ciężarówka by sobie nie poradziła, nawet gdyby przepisy pozwalały jej tutaj wjechać.
No to wracamy do gry po tym wstępie...
Same gry polegają na wożeniu towarów z jednego miejsca do innego i w zamian za to uzyskiwanie odpowiedniego wynagrodzenia za wykonanie transportu. Można to robić jako kierowca na pojeździe "obcym", własną ciężarówką, którą ciągniemy naczepy pobrane z placu firm lub całkowicie na własnym sprzęcie - posiadając własne naczepy. Mając więcej pojazdów można najmować kierowców AI, którzy zarabiają na gracza.
Oczywiście dorobienie się własnego parku maszyn jest dość długa zabawą i choć co prawda zrobiłem sobie jeden taki profil, to ponieważ nie jestem fanatykiem takich gier (nie spędzam w nich długi godzin) - to korzystam z modów dostępnych warsztacie Steam, które powodują znacznie zwiększone zarobki i możliwość szybkiego dorobienia się swojego sprzętu.
Odwzorowanie świata jest w tych grach bardzo uproszczone...
Poszczególne miasta mają po kilka-kilkanaście ulic... zwykle duże miasta to dla gracza jest jakieś przedmieście z kilkoma firmami dystrybucji towarów, a samo miasto z jego charakterystycznymi obiektami (zwykle duże budynki) jest "widoczne w oddali". Nieco lepiej są odwzorowane niektóre miasta w ATS - bo o wiele łatwiej oddać jakieś charakterystyczne obiekty w miastach centralnych stanów, które są stosunkowo niewielkie.
Amerykańska Missoula w stanie Montana...

... i niemiecki Frankfurt nad Menem.

Oczywiście gra nie wymaga by jechać kilka godzin pomiędzy miastami - po prostu drogi są skrócone, choć po drodze mija się często charakterystyczne punkty na trasie przejazdu. Dla przykładu taki odcinek A4 Katowice-Kraków to parę minut wirtualnej jazdy (w sumie jeden MOP na trasie), a ogólnie trasy pomiędzy miastami w ETS2 są krótsze niż w ATS - no, ale to w sumie realowe jest...
Całkiem dobrze zrobiono różnice w znakach drogowych, tablicach informacyjnych czy ograniczeniach prędkości w różnych krajach - na ile mogę to ocenić (to co znam) to jest jak być powinno - choć oczywiście w dużym uproszczeniu. W USA limity prędkości czy umieszczenie i wygląd sygnalizacji świetlnej też różnią się w poszczególnych stanach i chyba też to zgodne z realem... w "komunistycznym stanie Kalifornia" (sformułowanie mojego realowego kolegi, który tam mieszka od ponad 40 lat... ale on zatwardzały republikanin jest) pojedziesz sobie 55 mph, ale już w centralnych stanach 65 to norma, a na wielu drogach i w niektórych stanach i 80 mph można jechać taką ciężarówką. Europejskie ograniczenia też są wzięte z reala... znowu przynajmniej te, o których wiem - ale zakładam, że jak się zgadza w paru miejscach to raczej wszędzie też - bo przyjęto takie założenia przy tworzeniu gry.
Generalnie te gry mają trochę lat 2012 (ETS2) i 2016 (ATS), ale grafika jest całkiem przyjemna, a do tego stanowi niewielkie obciążenia dla współczesnych komputerów.
Moje ulubione ciężarówki:
Dla ATS to oczywiście Kenworth W900 czyli "amerykańska legenda"... ciężarówka o całkowicie klasycznym wyglądzie i co ciekawe w realu jest produkowana od 1961 do dzisiaj - oczywiście jej "bebechy" się zmieniają regularnie, ale ta klasyczna forma jest cały czas zachowana i z tego co wyczytałem parę prób zmian w wyglądzie nie spotkały się z przychylnością klientów i stąd dalej ten klasyczny kształt obowiązuje.



W zależności od potrzeb jest to wersja 8x6, 6x4 - z kabina socjalną lub bez takowej (kabina dzienna). W zasadzie stworzyłem sobie kilka odmian tego malowania w paru garażach w różnych stanach, powyższe to tylko próbka. Sam tuning częściowo dostępny w podstawie gry, a częściowo z dokupionego DLC - ale takie DLC są tanie w granicach 8-16 zł.
Malowanie nie tworzyłem... akurat takie westernowe, które uznałem za pasujące do klimatu tego samochodu jest z DLC, ale skoro kosztuje raptem 8 złotych to nie opłacało się kombinować jak zrobić dodatek z własnym (da się 0 bo w warsztacie Steam jest takich różnych sporo) i mozolnie malować samochód i naczepę... w końcu to nie malowanie samolotu, którym to faktycznie potrafię poświęcić długi godziny.
Jednak wcześniej używałem malowania gotowego z gry (można zmieniać kolory), ale było złe, ale mi zbrzydło...

Dlatego teraz używam tego nowego, dokupionego malowania:






W przypadku ETS2 wybrałem sobie flotę na bazie Scanii serii S... nie wiem, w sumie te wszystkie europejskie ciężarówki są prawie takie same, ale ten model jakoś z możliwych do wyboru w ETS2 mi się spodobał najbardziej. Dokupiłem sobie oczywiście za kilka złotych tuning i malowania... wersja 6x4 i 4x2 (do lekkich ładunków)


... jednak obejmuje to tylko ciągniki, jakoś w Europie nie ma mody na malowanie naczep - jak to ma miejsce w USA. Kolorki naczep trzeba było sobie dobrać z gotowców z podstawy gry... ale mają możliwość zmian kolorów z prosty sposób (po prostu panel jak w popularnych programach graficznych).


Czy do się to wykorzystać w mikro?
W sumie tereny są realowe (ale w symulatorach lotniczych przecież też) i tutaj się nic nie zrobi. Jednak dla ilustrowania jakiś narracyjnych "firm przewozowych" można to wykorzystać. jak się zrobi screeny tak by nie było widać tablic z nazwami lub coś tam wyretuszuje programem graficznym to pewnie można by coś wykombinować...
Miałem nawet taki pomysł by zrobić w Nan Di firmę przewozową, założoną przez bialeńskich emigrantów... stąd barwy samochodów i naczep coś przypominają:

Samochody już o nowszej linii, ale z silnikami przed kabiną - bo większość nandyjskich miast jest nowoczesna (przecież po starej Brodrii zostały ze trzy na kupie - resztą powstała już za czasów protektoratu), to nie trzeba nadmiernie wymiarów ograniczać.
Ale jakoś sprawa poszła w zapomnienie...






























