Reza I Pahlavi pisze: 08 sie 2024, 18:54
choć powinniśmy jeszcze zrobić porządek z dostępem do broni, bo w tej chwili społeczeństwo jest w większości rozbrojone przez prawo praktycznie.
A sprawdziłeś czy powtarzasz slogany różnych niedouczonych i niedorozwiniętych "dziennikarzyn"? Bo powyższe jest już nieaktualne tak na oko od jakiś 13 lat...
Obecnie (no już kilkanaście lat temu, bo w 2011) w zdecydowanej większości kategorii zlikwidowano uznaniowość w wydawaniu zezwoleń na broń (poza obroną osobistą) oraz wprowadzono dodatkową kategorię (obecnie bardzo popularną) broni kolekcjonerskiej.
W ciągu 10 ostatnich lat liczba posiadaczy broni sportowej wzrosła prawie pięciokrotnie, a liczba posiadanej broni w tej kategorii to pewnie już ponad 200 tys. (na koniec 2023 było 191 tys.). I niech Ciebie nie zmyli nazwa "broń sportowa", bo to tylko cel używania - wystarczy, że przejdziesz na jakąś strzelnicę to zobaczysz, że najbardziej popularną bronią sportową są typowe pistolety "służbowe" (takie jak użytkują armie i policje świata) oraz karabinki automatyczne (w wersji samopowtarzalnej), gdzie zresztą królują bronie "platformy AR-15" (czyli protoplasty M16) oraz "platforma AK" (tłumaczyć chyba nie trzeba ci to takiego).
Nieco nawet więcej jest "broni kolekcjonerskiej" (kategorii wprowadzonej w obecnej formie - w 2011), bo jest jej ponad 213 tys. (76 tys. posiadaczy) znowu niech Ciebie nazwa nie zmyli - bo różnica jest tylko taka, że kolekcjonerskiej nie możesz mieć załadowanej "na ulicy" (a sportową tak). I znowu w tej kategorii jest najwięcej broni wojskowej i to bynajmniej nie starej (tyle, że w przypadku automatycznej ze zlikwidowanym ogniem ciągłym).
Łącznie te dwie najpopularniejsze kategorii to ok. 150 tys. użytkowników i ponad 400 tys. sztuk broni. To dane na koniec 2023, a ogólnie broni to jest w rękach prywatnych prawie 850 tys. sztuk, u ponad 300 tys. jej posiadaczy. Bo przecież jeszcze mamy ponad 170 tys. myśliwych - a oni też mają całkiem przydatne "bojowo" modele broni, zresztą często poza tymi do polowania, mają takie podobne do wojskowych karabinki by sobie na strzelnicach postrzelać.
Polska armia to nie ma 300 tys. ludzi, choć twierdzi, że chciałaby kiedyś tyle ponownie (bo w PRL-u miała) mieć.
O jakich przeszkodach prawnych piszesz? Jak prawo "rozbraja społeczeństwo"?
Wydając pozwolenie na broń tylko osobom niekaranym czy może wymagając zrobienia badań psychologiczno-lekarskich? Masz coś przeciwko takim ograniczeniom?
Obowiązkowa przynależność do klubu dla broni sportowej (jak masz broń to i tak potrzebujesz strzelnicy, a członkostwo powoduje, że masz dostęp i to znacznie tańszy niż "z ulicy") oraz patentu strzeleckiego (zastępuje egzamin na policji - tak jak to jest przy broni kolekcjonerskiej)? To też czynnik weryfikujący daną osobę... "środowisko" też potrafi eliminować osobniki niepożądane (stąd wymóg pewnego, ale krótkiego stażu klubowego).
Chciałbyś dawać broń przestępcom, świrom i różnistym niezrównoważonym osobnikom? Bo ja nie...
Dla reszty czyli niekarany, zdrowy na umyśle oraz z nabytymi podstawami bezpiecznego użytkowania broni - nie ma żadnego problemu w wyrobieniu pozwolenia i zakupieniu sobie broni. Co więcej w wielu przypadkach mamy bardziej łagodne przepisy niż w wielu europejskich krajach.
Każdy kto spełnia podstawowe warunki może sobie pozwolenie wyrobić i broń zakupić... właśnie zakupić i to jest przeszkoda dla pewnej grupy. Bo taki samopowtarzalny karabinek automatyczny to wydatek od 4 do 12 tys. (taka przeciętna, dobra broń to 6-9 tys.), a pudełko przyzwoitej amunicji do karabinka 5,56 mm x 45 (50 sztuk) to ok. 100 zł.
I to jest "główny hamulec" - finanse. Bo trzeba wydać około 3000 tys. na początek (pozwolenie + szafa do przechowywania broni), kupić sobie broń (pistolet powiedzmy 3-6 tys., karabinek powiedzmy 5-9 tys.), a potem mieć regularnie na amunicję... no bo jak masz broń to trenujesz inaczej po co Tobie broń.
Każdy kto chce mieć broń i stać go na tą broń (nie ma konfliktów z prawem i ma "pod kopułą po układane") to sobie bez większych problemów takową kupi, bo pozwolenie dla niego nie stanowi problemu.
Ci co chcą (albo nie chcą w domu mieć... bo dzieci, bo coś tam...), a nie mogą sobie pozwolić (bo ich nie stać lub wolą inne wydatki) na własną to sobie mogą iść na mnożące się strzelnice i sobie do woli postrzelać (i strzelać się nauczyć) - tyle na ile ich stać. Nie muszą "kupować browaru by się piwa napić".
Reza I Pahlavi pisze: 08 sie 2024, 18:54
Cóż, to nie jest jakiś kraj za siedmioma morzami
Wiedząc jakie mają odpały ich rządzący, którzy nie myślą racjonalnie i wszystko poświęcają dla chorej ideologii (zupełnie jak CCCP swojego czasu), to moja wiedza na ich temat prowadzi mnie do wniosku, że im szybciej będzie to normalny kraj tym lepiej.
Wystarczająco daleko by nie miało to tutaj większego znaczenia...
Ale dla kogo lepiej? Dla tych Irańczyków? Może... ale jakie to ma znaczenie dla przeciętnego Europejczyka? Żadne... ot taka ciekawostka "zoologiczna" jak i inne kraje o "dziwnych rządach".
Reza I Pahlavi pisze: 08 sie 2024, 18:54
Problem polega na tym, że nikt nie słucha osób, które mówią o tym, co się dzieje w tym kraju (jest wielka różnica pomiędzy zwykłymi mieszkańcami a "rządem").
A jak sobie nawet posłucha to co? Jakie to ma znaczenie?
Co w sumie przeciętnego człowieka w Europie obchodzi jak sobie 3-5 tys. kilometrów dalej ktoś sobie kraj urządził? Bo tak go sobie sami urządzili... przypomnę powszechne poparcie(i to bynajmniej nie jakiś fanatycznych prymitywów - tam było poparcie też tych kształconych warstw społecznych) dla "rewolucji" z 1979.
Iran to nie np. Polska z lat 1945-89, której "porąbany" ustrój polityczno-gospodarczy narzucono zewnętrznie (na skutek przegranej wojny w sumie, bo ci wygrani o tym zdecydowali). Irańczykom nikt z zewnątrz i zbrojnie kraju nie urządził... sami go sobie tak urządzili.
A nawet gdyby kogoś to obchodziło czyli się to teoretycznie opłacało... to co? Czołgi i 200 tys. żołnierzy tam wysłać? Nawet gdyby - to i tak guzik by to dało... albo byś ich musiał okupować latami. Mało masz przykładów takich nieudanych interwencji?
Muszą w swoim kraju sami sobie porządek zrobić...