Ad blocker detected: Our website is made possible by displaying online advertisements to our visitors. Please consider supporting us by disabling your ad blocker on our website.
Continental Productions ma zaszczyt zaprosić wszystkich oglądających stację produkcję na najnowszy serial! Odcinek przedpremierowy!
Zawistna
***
Narrator: Jest początek roku 1865, wojna się skończyła, wypalił się żar nienawiści i kontynent powoli wylizuje się z pozostawionych przez wojenną zawieruchę ran.
Wielu weteranów mierzy się z problemem znalezienia pracy, najbardziej to widać w jednym z największych portów na Wschodnim Wybrzeżu w New Amsterdam...gdzie w dzielnicy portowej gangi stanowią prawo i porządek, stosując proste zasady - hunt or be hunted.
Noc, powolne zbliżenie na okno w, którym tli się słaby ogień od lampy bądź świecy. O szybę w oknie uderzają rytmicznie raz po raz krople deszczu, słychać gwizd i świst hulającego na dworze wiatru. W środku pomieszczenia przy niedużym oświetleniu, gdzie dominuje dym tytoniowy przy oknie siedzi dwóch mężczyzn. Gwar i rozmowy w tle. Zbliżenie na stolik.
Mężczyzna w koloratce
Nie wiem, naprawdę nie wiem, dlaczego ciągle przesiadujemy w tej dziurze.
Mężczyzna w kapeluszu
Ja też nie, ciągle to powtarzasz i ciągle tutaj lądujemy. To chyba się nazywa żelazna konsekwencja, prawda?
Mężczyzna w koloratce
Uważaj, nie tym tonem to po pierwsze, a po drugie....
Mężczyzna w kapeluszu
...drugie to mam rację, i po trzecie i ostanie - ty marudzisz, a i tak mnie tutaj każdego wieczora zaciągasz. Ty chyba po prostu lubisz ten syf, co? Te oblepione ławy, smród przepitych, przepoconych ciał. I tak prawie od dwóch tygodni. I jedyną rozrywkę na jaką mogę liczyć to oglądanie jak obijasz ryj innemu miłośnikowi takich miejsc. Wiesz jak się to nazywa?
Mężczyzna w koloratce
No jak? A nie czekaj, to zgadnę - rutyna?
Mężczyzna w kapeluszu
Nie, wegetacja.
Mężczyzna w koloratce
Filozof zasrany. To po jaką cholerę tutaj ze mną przychodzisz? No po jaką? Skoro tak ci to przeszkadza? Fakt, faktem marudzę ale ty za to ciągle jojczysz jak to miejsce wysysa ci dusze, jak wciąga w cholerną otchłań nicości. I jakbyś zapomniał to ty powiedziałeś, że załatwisz robotę prostą, łatwą i przyjemną. I co? I gówno - tak bączku słodki siedzimy w tej norze, w tym miejscu przez Boga zapomnianym bo miałeś nam załatwić robotę, a tu o ani widu, ani słychu. I popatrz co narobiłeś?! Przez ciebie muszę się napić...Te barman, dwa piwa!
Mężczyzna w kapeluszu
Nie rozumiem czemu się ciągle z tobą zadaję.
Mężczyzna w koloratce
Bo spodobało ci się jak z trzystu dwudziestu metrów odstrzeliłem łeb temu oficerowi, który prawie rozbił ci ten durny łeb - nie, że wypominam, ale subtelnie daję do zrozumienia, że jesteśmy sobie dłużni.
Mężczyzna w kapeluszu
Oho, już się zaczyna, i co oczekujesz wdzięczności? Czy chcesz się bawić w to kto, komu i ile razy dupe uratował? Co wieczór to samo.
Mężczyzna w koloratce
Tak kurwa, odrobina wdzięczności by nie zaszkodziła.
Mężczyzna w kapeluszu
I zaczęło się. Nie wiem co gorsze, czy jak otwierasz te swoją gębę, czy jak mówisz półsłówkami. Wypij te siki, daj komuś w ryj i chodźmy stąd bo nie zdzierżę tego dłużej.
Mężczyzna w koloratce
A wiesz co? Żebyś wiedział, że właśnie tak zrobię.
***
Do stolika gdzie siedzą mężczyźni zbliża się kelnerka z tacą, na której stoją dwa piwa. Kładzie je, powoli obraz się oddala i widać jak mężczyzna w koloratce chwyta kufel i przechyla go na raz. Obraz się jeszcze oddala, powoli wszystko zanika pod naporem mroku otaczający pomieszczenie.
***
Tej samej nocy.
Zbliżenie na stojący w mroku sierociniec, tylko światło wydobywające się w niektórych oknach rozświetla milczący mrok, deszcz powoli przestaje padać. Wiatr się uspokaja. Przy wejściu do budynku stoi kilka osób, sylwetki delikatnie obrysowane. Zbliżenie w ich kierunku.
W kółku stoi kilku mężczyzn, kopią kogoś, wrzucają inwektywami, widać, że bawią się w najlepsze. Tylko jeden z całej grupki stoi i przygląda się z zadowoleniem na całe to przedstawienie - poprawiając co jakiś czas włosy, które opadają mu na połowę twarzy.
Mężczyzna z grzywką
Wystarczy. Podnieście to ścierwo.
Mężczyzna #1
Harda jest.
Mężczyzna z grzywką
To trzeba jej przyznać, jest. Nie wiem ile razy ci mówiliśmy, ile razy mamy cię przekopać, obić żebyś zrozumiała to w końcu - port jest nasz, ten kurwidołek za tobą jest nasz, więc kurwa przestań bruździć!
***
Zbliżenie na profil twarzy kobiety i mężczyzny. Powoli w kadrze pojawia się nóż.
***
Mężczyzna z grzywką
Tak śliczna buźka, a tak niewiele w głowie. Mr. Fillis chciałby i jak to sam ujął, pozostawić ci pamiątkę, która na pewno wypali się porządnie w twojej pamięci.
***
Ostrze noża powoli zbliża się to twarzy kobiety, słychać jęk i pierwsze krople krwi spływają po nim. Kobieta unosi głowę i spluwa.
Zapada cisza. Mężczyzna z grzywką się uśmiecha, poprawia włosy i wymierza potężne uderzenie w brzuch. Kobieta pada na wznak.
Mężczyzna z grzywką
Zawsitna suka, dobra Mr. Fillis nie płaci nam za stanie. Ruszać się, weźcie trybut. Jazda!
***
Zbliżenie na twarz kobiety, która próbuje wydać z siebie dźwięk. W oddali słychać krzyki i męski śmiech. Oddalenie. Widać sylwetki postaci, sierociniec, które oddalają się aż w końcu zanikają wśród chmur.
***
Przestronny gabinet, stare meble z pięknymi drewnianymi żłobieniami. Promienie słońca wpadają przez wielkie okno zakryte przez kolorowy witraż przedstawiający Matkę Bolesną. tuż pod nim znajduje się kozetka, a na niej leżąca kobieta, twarz przykryta opatrunkami. Na skraju kozetki siedzi siostra zakonna w podeszłym wieku. Obok kozetki na niewielkim okrągłym stoliku widać zakrwawione bandaże.
Kobieta na kozetce powoli stara się wstać.
Siostra przełożona
Spokojnie moje dziecko, już wszystko dobrze. Jesteś już bezpieczna.
Dziewczyna z blizną
Jak długo tutaj jestem...jak, jak długo byłam nieprzytomna?
Siostra przełożona
Dwa dni Cora. Udało nam się zatamować krwawienie i ustabilizować twój stan. Teraz, proszę, odpocznij. Spokojnie.
Cora
Jak siostra może to tak wszystko spokojnie przyjmować?! Ile?! Ile zabrali tym razem?!
Siostra przełożona
Proszę cię uspokój się. Nie powinnaś się denerwować, masz połamane żebro, uspokój się. To nie czas i miejsce na....
Cora
Na co? Co?! Co miesiąc jest to samo. Zabierają podrostków i Bóg wie jeden co się z nimi potem dzieje, a widzę, że Matce Przełożonej taka kolej rzeczy zupełnie nie przeszkadza, tak?!
Siostra przełożona
Cora na litość boską jak możesz tak w ogóle myśleć! Ale nie mogę nic zrobić, jesteśmy sami, zdani tylko na łaskę losu. Mam je wszystkie wyrzucić? I niech umierają na ulicach? Burmistrz i cała ta salonowa hałastra umywają ręce i nie obchodzi ich co się dzieje, tutaj w dokach. Nikogo to nie obchodzi, zrozum.
Cora
Mnie obchodzi.
***
Dziewczyna siada na kozetce, sycząc z bólu. Zakonnica kładzie rękę na ramieniu dziewczyny.
***
Siostra przełożona
Ostrożnie. Wiem Cora, wiem jak bardzo ci zależy, ale sama niczego nie zdziałasz. Boje się, że na pobiciu tym razem się nie skończy.
Cora
To jak długo mamy się bać? Koniec, ja nie mam ochoty chować głowy w piasek i dać się bić niczym bezpański pies. Ktoś przecież nie musi się bać Fillisa i jego zbirów.
Siostra przełożona
Co chcesz zrobić?
Cora
To co trzeba.
^**
Obraz powoli się oddala, kobiety kierują swoje spojrzenie na okno przez które wpadają promienie słońca.
***
Wieczór, kilka dni później.
Wejście do puby, obrzeża portu, w tle zachodzącego słońca widać sylwetki statków, które zacumowały do portu. Przed wejściem do niego leży mężczyzna, bezdomny. Przed drzwiami stoi Mężczyzna w kapeluszu i Pan w koloratce.
Mężczyzna w kapeluszu
Nie wiem jak ty to robisz.
Mężczyzna w koloratce
To przyjacielu nazywa się sztuką perswazji. Zresztą możesz jojczyć do woli ale i tak zawsze pijesz ze mną, kufel za kuflem.
***
Mężczyzna w koloratce otwiera drzwi do puby.Gdy drzwi się otwierają słychać głośnie rozmowy, pijackie okrzyki. Pełno, tłoczno. Jednak obydwaj mężczyźni się kierują na z góry upatrzoną pozycję. Na stolik pod oknem. Siadają.
Mężczyzna w koloratce
Nie mów, że nie czujesz się jak w domu. Własny stolik, piwo, zero zobowiązań,pracy zresztą też. Żyć nie umierać.
Mężczyzna w kapeluszu
Ile razy mam ci powtarzać, że praca się znajdzie, nie bądź taki uszczypliwy. I to nie życie a wegetacja.
Mężczyzna w koloratce
Nosz kurwa go mać, profesor filozofii zasranej. Nie możesz cieszyć się chwilą? Zresztą to ty tu nas ściągnąłeś. W Nowym Amsterdamie jest praca dla weteranów. Jest w czym wybierać. Rzeczywiście jest, brawo Will, brawo. Kurwa twoja mać! Pozytywista z bożej łaski.
Will
Optymista, optymista Blake.
Blake
Nosz kur....
***
Rozmowę przerywa huk otwieranych drzwi. Całe towarzystwo obecne w pubie zastyga. Przez otwarte teraz na oścież wejście do pubu wpada Cora. Upadając na ziemię. W wejściu po chwili staje dwóch drabów, jeden z lagą w ręku. Podchodzą do dziewczyny i zaczynają ją kopać i okładać lagą. Will wstaje od stolika.
***
Will
Ej! Może tutaj to normalne, że okłada się dziewczyny ale tam skąd pochodzę to zwykłe ścierwa się tym parają.
****
Zbliżenie na zaskoczonych drabów, następnie tłum którego spojrzenia kierują się na stolik pod oknem.
****
Drab#1
Co?!
Blake
Gówno.
***
Po chwili na nogi zrywa się Blake, i obydwie grupy ruszają w swoim kierunku.
***
OUTRO
KONIEC
Ostatnio zmieniony 22 maja 2024, 19:49 przez Mark Felt, łącznie zmieniany 1 raz.
Good job Mr Felt! Będę śledził produkcje Zawistnej TV. Muszę znależć w sobie trochę motywacji, by samemu też wysmarować jakąś małą fabułkę albo chociaż kąśliwy felietonik, ostatnio z tym ciężko.
Francisco País pisze: 22 maja 2024, 21:52
Good job Mr Felt! Będę śledził produkcje Zawistnej TV. Muszę znależć w sobie trochę motywacji, by samemu też wysmarować jakąś małą fabułkę albo chociaż kąśliwy felietonik, ostatnio z tym ciężko.
Czekam . Wpadł mi pomysł do głowy, a że była motywacja to dłubałem cały dzień ale się udało I dziękuję za miłe przyjęcie tekstu .