
Za kierownicą stanął i kieruje się w kierunku lądu łódź. Dostrzegł ziemię nieznaną z lornetki, którą miał na pokładzie. Była tam pewna nieruchomość zamek przypominająca, lecz bardziej pod basztę podchodząca.
Zdziwił się nieco, że żadna straż przybrzeżna na radiu go nie wywołała. Co prawda, trochę miał jeszcze do tego lądu, ale nie chciałby być uznany za wrogą jednostkę pływającą.