ŻYCIE STANICY

Ledwo nastał nowy rok, a z Wiecznego Miasta bardzo szybko jedno ze stołecznych wydawnictw postbrodryjskiej gazety "Наше Село", postanowiło skierować się do Dehreiny Wschodniej. Miejsce to w samym Cesarstwie Nan Di jest w znacznym stopniu inne, niżeli prowincje czysto "centralne". Dehreina, a szczególnie jej Wschodnia część, która przypadła po "koalicji antygarmańskiej" jest raczej średnio zurbanizowana pokryta w dużej części przez wioski.
Właśnie w tym miejscu spotykamy drugą dużą mniejszość narodową, która znalazła się w Nan Di po upadku Carstwa Brodryjskiego.
Dehreińcy jak i brodryjczycy de facto pochodzą z jednej i tej samej zarówno kulturowej jak i genetycznej rodziny, co odróżnia oczywiście rodowitych nandyjczyków od nich. Gazeta skierowała się właśnie w to miejsce, aby opisać dla Wiecznego Miasta artykuł o tym jak bardzo zróżnicowane mamy państwo i jak ważne jest promowanie tego wieloetnicznego społeczeństwa.
Wracając jednak do stanicy, tutaj "wieś tańczy i śpiewa", to tutaj wszystko jest inne niż w miastach centrali, czy tutejszych. Możemy spotkać tańce, kulturę, muzykę, wiersze, a także wiele wiele innych ciekawych przedsięwzięć, o których centrala nie zawsze mówi.

To co "tygryski lubią najbardziej", czyli samogon. Alkohol do którego tolerancji przeciętny nandyjczyk raczej nie podchodzi, bowiem problemy z oddychaniem po spożyciu tego 70-82% trunku to najmniejsze zmartwienie. Natomiast kozacy i brodryjczycy, którzy wybierają się w te rejony, aby wypocząć cały pracowity rok? Określają to na wiele sposobów np. "cukiereczki", "pyszności", albo po prostu "Panie, klepie a nie wiesz nawet kiedy i gdzie.".
Kolejne wieści z Dehreiny? Reportaż jeszcze się nie skończył i długo się nie skończy. Przedstawiciele gazety pewnie jeszcze nie raz podrzucą wam ciekawostki o tym miejscu.

