
Pomimo, że Malarstadt ani większość Wolnego Terytorium nie jest miłe turystą, argumentując że turystyka to wytwór kapitalizmu w poszukiwaniu kultury, którą kapitalizm zastąpił, to jednym z lokali napewno miłym im jest kawiarnia 'Malarka'. Ulokowana naprzeciw sali koncertowej w której pierwszy raz spotkał się Regionalny Kongres, oraz obok starego gmachu poczty między-górskiej, 'Malarka' jest uznawana za najlepszy lokal w mieście. Jest to teoretycznie serce Wolnego-Terytorium, w którym pierwsi Rewolucjoniści naszych czasów debatowali nad powstaniem bytu w którym dzisiaj żyjemy. To tutaj partyzanci w swoich szarych kurtkach oraz czerwonych hustach debatują nad czekających ich starciami z wrogiem, potencjalnej ekspansji i noszenia wolności na najdalsze końce kontynentu wraz z jednym z wielu artystów, który dzisiaj wyśpiewuje swój najnowszy hit roku. Wyższe piętra budynku służą jako tymczasowe mieszkania dla migrantów, wygnańców czy przejeżdżających żołnierzy GÓR lub i zwykle pokoje dla turystów - jednak wszyscy posługują się tu zasadą 'kto pierwszy ten lepszy'. Klucze do pokojów są za darmo, a z manierów nikt nie zostaje w tym samym łóżku dłużej niż tydzień. Obsługa kawiarni pomimo dziwnej tu dla świata ekonomii stara się by pokoje były czyste, a sami 'klienci' nie pozostają za sobą syfu wiedząc, że następnym razem ciepłego łóżka by nie dostali. Jest to centrum dyskusyjne miasta, w którym różne opinie, dziwne akcenty i ludzie z różnych kąt gór przelatują jak wiatr.
