Ad blocker detected: Our website is made possible by displaying online advertisements to our visitors. Please consider supporting us by disabling your ad blocker on our website.
Z drugim beniaminkiem postąpiliśmy jeszcze ostrzej niż z Iskrą. Bardzo dobrze działała ofensywa, która 5 z 7 strzałów zamieniła na bramki. A mogło być jeszcze wyżej, bo jeden gol nie został uznany. Trafienia i asysty rozłożyły się aż na 8 zawodników, co każe przypuszczać, że mamy bardzo zgrany i równy zespół. Przynajmniej mam nadzieję.
Trafienie na trzech beniaminków po kolei było najlepszym co nam się mogło przydarzyć. Nie dość, że poprawiliśmy morale i pewność drużyny po początkowych porażkach, to wbiliśmy łącznie 13 bramek, nie tracąc żadnej. Formą popisał się Zargham Sadavi, który aż czterokrotnie pokonywał bramkarza rywali.
Trzy pojedynki z beniaminkami, dały nam poza pewnością siebie, wzrost formy, a to przełożyło się na grę ze Spartakiem. Ofensywna taktyka sprawiła, że 10 razy zaatakowaliśmy bramkę rywali, a dwa trafienia to najmniejszy wymiar kary dla gospodarzy. Dobry mecz, ważne zwycięstwo, które wobec porażki dotychczasowego lidera, zbliżyło nas do ligowej czołówki.
Mecz z gatunku do zapomnienia. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Jeśli najciekawszą sytuacją pierwszej połowy był uraz Mahouda Jahanbaksha to znaczy, że spotkanie nie stało na zbyt wysokim poziomie. Nasza ofensywna gra była dzisiaj tylko teoretyczna i mało imponująca. Rywale zagęścili obronę i nie za wiele można było zrobić. Szkoda punktów.
Drużyna amatorów bez trenera, która raz na jakiś czas potrafi zaskoczyć, tym razem okazała się bezradna. Graliśmy swoje, nawet jeśli wynik został ustalony dopiero w 92 minucie, to wyłącznie z powodu naszej nie najlepszej skuteczności. Trzy punkty są, forma jest, wskoczyliśmy też na najniższy stopień podium. Teraz trzeba tylko utrzymać poziom.
Siódmy mecz bez porażki wskazuje, że można o naszej formie mówić jako o ustabilizowanej. A 75-procentowa skuteczność każe także sądzić, że treningi strzeleckie zaczęły przynosić efekty. Weinlandischer grał słabo, my graliśmy wyrachowanie i dostosowaliśmy poziom intensywności do rywali, a to w zupełności wystarczyło.
Ofensywna gra na boisku wicelidera? To nie mogło się udać. No ale po fakcie to każdy jest mądry. Plan na mecz był dość prosty, atakujemy, spychamy do defensywy i dominujemy od pierwszego gwizdka. Nie udało się absolutnie nic. Mecz do zapomnienia.
Minęliśmy właśnie półmetek sezonu, a dwumecz z Koroną możemy ostatecznie zaliczyć do udanych. Trochę pechowy remis u siebie, nadrobiliśmy wygraną na wyjeździe. Tym samym wracamy na dobre tory, ale ważne mecze dopiero przed nami. W następnej kolejce musimy pokonać Lirotians, jeśli marzy nam się dogonienie ich, a później jeszcze Legii.
No niestety, zrobiliśmy wszystko co mogliśmy, taktyka została przygotowana specjalnie pod rywala. Przeczytaliśmy ich ustawienie, kierunki ataków, pokryliśmy najlepszego strzelca. I znowu nic to nie dało. Z gry mieliśmy więcej, pięć razy podeszliśmy pod bramkę gości, którym wchodziło dzisiaj prawie wszystko. Dwa na trzy strzały skończyły w naszej siatce, a marzenia mistrzowskie możemy odłożyć na nigdy.
Na otarcie łez po porażce z Lirotians pokonaliśmy wczoraj Weinlandischer, chociaż wynik nie do końca oddaje przebieg spotkania. A było ono wyrównane i mimo wszystko wymagające. Wynik ustaliliśmy już w pierwszej połowie, druga nie przyniosła wiele emocji z naszej strony, za to gospodarze trafili nawet raz do naszej siatki, tyle że sędzia bramkę anulował.