http://forum.winkulia.eu/showthread.php ... 2#pid30892 - kontynuacja wątku zapoczątkowanego tutaj.
Agharta. Kraina, o której szeptano przez pokolenia — w klasztornych kryptach, przy ogniskach na krańcach świata, w zapomnianych językach i tajemnych księgach. Miejsce z pogranicza mitu i rzeczywistości. Dla jednych — wyłącznie wytwór zbiorowej wyobraźni, zamknięty w świecie legend i miejskich opowieści. Dla innych — przestrzeń realna, choć ukryta, pełna tajemnic i bogactw, zdolnych przemówić do duszy każdego, kto ośmieli się szukać. Wśród tych, którzy nie uznawali Agharty za jedynie baśń, byli i tacy, co gotowi byli oddać wszystko, by ją odnaleźć. Wierzyli, że gdzieś głęboko pod ziemią istnieje świat — żywy, zamknięty, niewyobrażalny. Wiele wskazówek prowadziło do jednego miejsca. Aryun. To tutaj miało znajdować się przejście — ukryte pośród skał, lasów i ciszy, która zdawała się czymś więcej niż tylko brakiem dźwięków. Od września 2023 roku Liga prowadziła intensywne badania. Tropiono wzmianki w archiwach, analizowano stare mapy, zbierano relacje zapomnianych świadków. Aż wreszcie, w czerwcu tego roku, wydarzyło się coś, co na zawsze zmieniło bieg poszukiwań. Wszystkie poszlaki wskazały jednoznacznie: przejście istnieje. I znajduje się właśnie tutaj — w Aryunie. Ekspedycja, zorganizowana przez Artura Kardacza, wyruszyła 27 czerwca, w głęboką, nieruchomą noc. Była to noc bez wiatru i bez gwiazd. Cisza spowijała dolinę jak gruba warstwa kurzu, a księżyc — zwykle czuwający — tej nocy ukrył się za ciężką zasłoną chmur. Dziesięciu ludzi pod wodzą Kardacza opuściło bazę w milczeniu. Nie padły słowa pożegnania. Jakby instynktownie przeczuwali, że to nie będzie zwykła wyprawa. Dotąd nie dotarła żadna wiadomość. Łączność urwała się nagle, jakby przecięta nożem. Nie znaleziono ani jednego śladu. Żadnego znaku. Nie wiadomo, co ich spotkało. A może — kto. Los Artura Kardacza i jego towarzyszy pozostaje dotąd nieznany.
Podróż do Agharty
Moderator: Stuart Strange
- Stuart Strange • Stempel
- Posty: 113
- Rejestracja: 01 sie 2023, 11:53
- Kontakt:
Podróż do Agharty
Artur Kardacz von Hohenburg
Pierwszy Lord Admiralicji LMiK
Pierwszy Lord Admiralicji LMiK
- Stuart Strange • Stempel
- Posty: 113
- Rejestracja: 01 sie 2023, 11:53
- Kontakt:
Re: Podróż do Agharty
Dziennik ekspedycji AryunAutor: dr Marek Sępowicz, archeolog terenowy, członek Ligi
Miejsce: Aryun, Góry Zmierzchu
Data rozpoczęcia: 27 czerwca 2024
27 czerwca
Opuściliśmy bazę o 23:40. Kardacz nie pozwolił nikomu mówić — „cisza ma swoją wagę”, powiedział. Noc była nienaturalnie ciemna. Nawet termowizja pokazywała zniekształcone obrazy, jakby powietrze falowało od ciepła, którego nie było.
Pierwszy obóz rozbiliśmy przy ruinach starego sanktuarium. Wschodnia ściana nosiła znak przypominający połączenie spirali i oka.
28 czerwca
Dalsza droga wiodła wąwozem, którego nie ma na żadnej z map. GPS gubił sygnał, jakbyśmy poruszali się poza granicami zasięgu rzeczywistości.
O 14:30 natrafiliśmy na pustą dolinę — żadnych śladów życia, żadnego wiatru. Ziemia była ciepła pod stopami, choć powietrze lodowate.
Wieczorem usłyszeliśmy dźwięk. Niski, pulsujący, jak oddech wydobywający się z wnętrza ziemi. Kardacz kazał wszystkim milczeć i zapisać, co słyszeli. Każdy z nas opisał to inaczej.
29 czerwca
Podążamy za dźwiękiem. O 9:20 znaleźliśmy coś w rodzaju kamiennego kręgu. Dwanaście płyt, każda z wyrytym symbolem, wszystkie zwrócone ku centrum. W środku — pęknięcie w ziemi, głębokie, lecz wąskie. Zmierzyłem temperaturę: 38 stopni.
Jeden z członków załogi powiedział: „Wejście”.
30 czerwca
Niebo dziś miało inny odcień. Nie wiem, jak to zapisać — niebieski, ale głęboki jak metal.
W nocy zniknęła radiostacja. Został tylko kabel, przecięty na równo, jakby ostrzem szkła. Kardacz nie pozwolił nikomu wracać.
Mówił, że jeśli zawrócimy teraz, Agharta zniknie na kolejne stulecia.
1 lipca
Zeszliśmy w pęknięcie. Na głębokości około 70 metrów ściany zaczęły lśnić. Nie od minerałów — raczej od czegoś, co wyglądało jak pulsujące włókna.
Czuję drżenie pod skórą, gdy dotykam kamienia. Reszta ekipy milczy. Tylko Kardacz się uśmiecha.
2 lipca — zapis urwany
[...nagranie zakłócone szumem…]
„— to nie jaskinia. To —”
[brak danych, transmisja przerwana o 02:47]
Notatka końcowa (z archiwów Ligi)
Dziennik dr. Sępowicza został odnaleziony 3 sierpnia w pobliżu ruin sanktuarium. Brak śladów ekspedycji.
Na ostatniej stronie widnieje znak spirali i krótkie zdanie, zapisane innym charakterem pisma:
„Nie wchodziliśmy w głąb — to Ziemia wchłonęła nas.”
Artur Kardacz von Hohenburg
Pierwszy Lord Admiralicji LMiK
Pierwszy Lord Admiralicji LMiK
- Stuart Strange • Stempel
- Posty: 113
- Rejestracja: 01 sie 2023, 11:53
- Kontakt:
Re: Podróż do Agharty
Fragment nocnej audycji prowadzonej przez Henryka „Hery” Wronę, specjalistę od teorii spiskowych i niewyjaśnionych zjawisk. W tym fragmencie Henryk ostrzega słuchaczy przed konsekwencjami ekspedycji do Agharty i analizuje, jak jej naruszenie granic wpłynęło na świat: od wybuchów uśpionych wulkanów, przez anomalie sejsmiczne, po niebezpieczne zmiany w przyrodzie.
Artur Kardacz von Hohenburg
Pierwszy Lord Admiralicji LMiK
Pierwszy Lord Admiralicji LMiK
- Stuart Strange • Stempel
- Posty: 113
- Rejestracja: 01 sie 2023, 11:53
- Kontakt:
Re: Podróż do Agharty
Po nagłym zniknięciu Artura Kardacza Liga Morska i Kolonialna znalazła się w stanie paraliżu i niepewności. Decyzje strategiczne wstrzymano, a szeregi organizacji nie wiedziały, jak postępować w obliczu utraty przywódcy. Formalną, tymczasową kontrolę nad Ligą przejął Drugi Lord Admiralicji, sir Stuart Strange, który wcześniej był bezpośrednio podległy Kardaczowi i uważany za jego prawą rękę. Dzięki temu organizacja uniknęła całkowitego chaosu. Sir Strange pełnił funkcję głównego administratora, nadzorując operacje i ekspedycje, podczas gdy sir Cozier pełnił rolę doradcy strategicznego i koordynatora działań operacyjnych. Najbliżsi współpracownicy Kardacza okazali się przygotowani na jego możliwe nagłe odejście, co pozwoliło utrzymać ciągłość działań i zabezpieczyć najważniejsze decyzje. Sir Strange skoncentrował swoje wysiłki przede wszystkim na utrzymaniu stabilności w koloniach i minimalizowaniu strat. Wiele lukratywnych kontraktów wisiało na włosku, a szereg spraw wymagał natychmiastowej naprawy. W wyniku zamieszania w szeregach Liga utraciła cenne kontakty w Hazystanie, które należało niezwłocznie odbudować. Równocześnie rozpoczęto przygotowania do odnalezienia zagubionej ekspedycji.
Artur Kardacz von Hohenburg
Pierwszy Lord Admiralicji LMiK
Pierwszy Lord Admiralicji LMiK
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość