1. Katalog informacyjny Nowej Ordy: https://kustosz.stempel.org.pl/1022/101 ... 829570.pdf
2. Jasa Nowej Ordy z 11 marca 2025 r.
Jasa Nowej Ordy
ogłoszona 11 marca 2025 r.
Art. 1.
Chanat Nowej Ordy jest autonomiczną częścią Imperium Nan Di, jego konstytucją jest niniejsza Jasa Nowej Ordy, zaś stolicą miasto Bundżadar.
Art. 2.
1. System rządów Nowej Ordy jest wodzowski.
2. Na czele Nowej Ordy stoi chan. Chan jest władcą ograniczonym jedynie prawem naturalnym oraz Jasą Nowej Ordy, a w sprawach zewnętrznych ponadto prawami Imperium.
3. Władza należy do Andżej-chana, a kolejni chanowie wyznaczani będą jeden przez drugiego.
4. Panowanie chana trwa do rezygnacji. Nikt nie może odebrać mu tronu. W przypadku kwartalnej nieobecności, rozumianej jako brak wypowiedzi w miejscach publicznych, uznaje się, że chan abdykował.
5. W przypadku braku wyznaczenia chana przez poprzednika, elekcji dokonuje Kurułtaj Nowej Ordy.
Art. 3.
1. Chan sprawuje władzę prawodawczą, wykonawczą i sądowniczą.
2. Chan w sprawowaniu władzy wspierany jest przez Kurułtaj, złożony przez wszystkich zacnych mieszkańców Nowej Ordy, powoływanych przez chana według własnego uznania.
3. Kurułtaj może występować do Chana z wnioskami i projektami, jednak ich przyjęcie jest suwerenną decyzją głowy państwa.
Art. 4.
Dopuszcza się możliwość poszerzenia niniejszej Jasy w przyszłości. Będzie to możliwe za zgodą chana oraz większości uczestników Kurułtaju.
Art. 5.
Świętami państwowymi są Święto Niepodległości (4 czerwca) oraz Święto Chana (25 września).
Art. 6.
Niech będzie przeklęty, kto wystąpi przeciw Jasie Nowej Ordy.
3. Wiele tradycji, czy jedna Tradycja?ogłoszona 11 marca 2025 r.
Art. 1.
Chanat Nowej Ordy jest autonomiczną częścią Imperium Nan Di, jego konstytucją jest niniejsza Jasa Nowej Ordy, zaś stolicą miasto Bundżadar.
Art. 2.
1. System rządów Nowej Ordy jest wodzowski.
2. Na czele Nowej Ordy stoi chan. Chan jest władcą ograniczonym jedynie prawem naturalnym oraz Jasą Nowej Ordy, a w sprawach zewnętrznych ponadto prawami Imperium.
3. Władza należy do Andżej-chana, a kolejni chanowie wyznaczani będą jeden przez drugiego.
4. Panowanie chana trwa do rezygnacji. Nikt nie może odebrać mu tronu. W przypadku kwartalnej nieobecności, rozumianej jako brak wypowiedzi w miejscach publicznych, uznaje się, że chan abdykował.
5. W przypadku braku wyznaczenia chana przez poprzednika, elekcji dokonuje Kurułtaj Nowej Ordy.
Art. 3.
1. Chan sprawuje władzę prawodawczą, wykonawczą i sądowniczą.
2. Chan w sprawowaniu władzy wspierany jest przez Kurułtaj, złożony przez wszystkich zacnych mieszkańców Nowej Ordy, powoływanych przez chana według własnego uznania.
3. Kurułtaj może występować do Chana z wnioskami i projektami, jednak ich przyjęcie jest suwerenną decyzją głowy państwa.
Art. 4.
Dopuszcza się możliwość poszerzenia niniejszej Jasy w przyszłości. Będzie to możliwe za zgodą chana oraz większości uczestników Kurułtaju.
Art. 5.
Świętami państwowymi są Święto Niepodległości (4 czerwca) oraz Święto Chana (25 września).
Art. 6.
Niech będzie przeklęty, kto wystąpi przeciw Jasie Nowej Ordy.
wypowiedź z 19 czerwca 2025 r.
Nowa Orda, choć formalnie zróżnicowana religijnie, po dogłębnej analizie może być traktowana jako wspólnota duchowa o wspólnych korzeniach, wspólnej współczesności i wspólnym przeznaczeniu. Rodzimy Szuud-Zam, szyizm wywodzący się z Bialenii oraz brodyjskie prawosławie – wszystkie one wyrastają z jednego źródła: pierwotnej Tradycji, która objawia się ludom na różne sposoby, lecz zawsze wskazuje na tę samą treść.
W każdej z tych religii obecna jest hierarchia bytów, wiara w to, co ponadczasowe i ponadmaterialne, a także postawa posłuszeństwa wobec porządku wyższego niż człowiek. Mistyka stepów Szuud-Zam, żywe misteria Zielonego Kościoła i sakramentalna głębia prawosławia nie są sobie obce – są jak różne strony tej samej Góry, na którą wchodzi się z różnych kierunków, lecz z tą samą pokorą.
Nowa Orda nie jest więc przypadkowym konglomeratem wyznań, lecz świadectwem możliwości duchowej jedności w różnorodności. Jej mieszkańcy czują wspólnotę nie dlatego, że wierzą tak samo, ale dlatego, że wierzą w to, co wyższe. Wierzą, że widzialna rzeczywistość jest manifestacją rzeczywistości wyższej. Ich życie wpisuje się w porządek wyższy niż współczesność.
Ta jedność nie oznacza ujednolicenia – przeciwnie, każda z dróg duchowych zachowuje swoje rytuały, swoje tradycje i swoją prawdę. A jednak nad nimi wszystkimi czuwa jedno światło – światło Tradycji, które nie gaśnie, bo nie pochodzi z tego świata.
Nowa Orda jest krainą wielu kultów, lecz jednej Prawdy – prawdy wiecznej, objawionej w różnorodności form, lecz istotowo jednolitej. I to właśnie ta jedność duchowa stanowi jej najgłębszą tożsamość.
W każdej z tych religii obecna jest hierarchia bytów, wiara w to, co ponadczasowe i ponadmaterialne, a także postawa posłuszeństwa wobec porządku wyższego niż człowiek. Mistyka stepów Szuud-Zam, żywe misteria Zielonego Kościoła i sakramentalna głębia prawosławia nie są sobie obce – są jak różne strony tej samej Góry, na którą wchodzi się z różnych kierunków, lecz z tą samą pokorą.
Nowa Orda nie jest więc przypadkowym konglomeratem wyznań, lecz świadectwem możliwości duchowej jedności w różnorodności. Jej mieszkańcy czują wspólnotę nie dlatego, że wierzą tak samo, ale dlatego, że wierzą w to, co wyższe. Wierzą, że widzialna rzeczywistość jest manifestacją rzeczywistości wyższej. Ich życie wpisuje się w porządek wyższy niż współczesność.
Ta jedność nie oznacza ujednolicenia – przeciwnie, każda z dróg duchowych zachowuje swoje rytuały, swoje tradycje i swoją prawdę. A jednak nad nimi wszystkimi czuwa jedno światło – światło Tradycji, które nie gaśnie, bo nie pochodzi z tego świata.
Nowa Orda jest krainą wielu kultów, lecz jednej Prawdy – prawdy wiecznej, objawionej w różnorodności form, lecz istotowo jednolitej. I to właśnie ta jedność duchowa stanowi jej najgłębszą tożsamość.
4. Stepu nie da się zdobyć
wypowiedź z 23 czerwca 2025 r.
Ziemie Ordy nigdy nie były łatwe do zrozumienia – ani przez wrogów, ani przez sojuszników. Wrogowie niejednokrotnie pozornie podbijali step i oznaczali go na mapach jako swoje terytorium, ale nigdy nie potrafili go w pełni zdobyć i narzucić mu swojej kultury.
Dzisiaj, gdy na horyzoncie naszej rzeczywistości pojawia się Federacja Nordacka, głosy mieszkańców Nowej Ordy dzielą się między nadzieję a nieufność.
Nie da się ukryć – wielu Ordyjczyków reaguje z rezerwą. Współpraca? Być może. Ale asymilacja i budowa narodu nordackiego? To słowo wywołuje nieufne spojrzenia i budzi skojarzenia z okresem radzieckim i Federacją Brodryjską. Ordyjczycy długo walczyli o samostanowienie. O ile traktat lenny z Nan Di został przyjęty ze zrozumieniem ze względu na wspólne interesy gospodarcze i militarne, to stowarzyszenie z Federacją Nordacką jest często traktowane jako egzotyczny sojusz.
Z drugiej strony są też tacy, którzy dostrzegają w integracji szansę na nowe życie kulturalne – zastrzegając przy tym, że musi to być partnerstwo równych, a nie podległość. Ordyjscy naukowcy, pisarze, artyści i działacze społeczni już stawiają pytania o wspólne inicjatywy, ale czynią to ostrożnie, badając teren.
Ostrożność jest przywilejem Ordyjczyków, którzy dwa lata temu wywalczyli sobie pełną niepodległość. Nie musimy rzucać się w ramiona obcej struktury – stoimy wyprostowani, oceniając, negocjując, słuchając. Nowa Orda nie musi się spieszyć. To my ustalamy rytm marszu.
Wśród wszystkich wątpliwości dotyczących przyszłości jedno pozostaje pewne: duch Ordy nie jest na sprzedaż. Można z nami rozmawiać, można próbować nas zrozumieć – ale nie można nas zdobyć.
5. Mit jako tchnienie życia we wspólnotęDzisiaj, gdy na horyzoncie naszej rzeczywistości pojawia się Federacja Nordacka, głosy mieszkańców Nowej Ordy dzielą się między nadzieję a nieufność.
Nie da się ukryć – wielu Ordyjczyków reaguje z rezerwą. Współpraca? Być może. Ale asymilacja i budowa narodu nordackiego? To słowo wywołuje nieufne spojrzenia i budzi skojarzenia z okresem radzieckim i Federacją Brodryjską. Ordyjczycy długo walczyli o samostanowienie. O ile traktat lenny z Nan Di został przyjęty ze zrozumieniem ze względu na wspólne interesy gospodarcze i militarne, to stowarzyszenie z Federacją Nordacką jest często traktowane jako egzotyczny sojusz.
Z drugiej strony są też tacy, którzy dostrzegają w integracji szansę na nowe życie kulturalne – zastrzegając przy tym, że musi to być partnerstwo równych, a nie podległość. Ordyjscy naukowcy, pisarze, artyści i działacze społeczni już stawiają pytania o wspólne inicjatywy, ale czynią to ostrożnie, badając teren.
Ostrożność jest przywilejem Ordyjczyków, którzy dwa lata temu wywalczyli sobie pełną niepodległość. Nie musimy rzucać się w ramiona obcej struktury – stoimy wyprostowani, oceniając, negocjując, słuchając. Nowa Orda nie musi się spieszyć. To my ustalamy rytm marszu.
Wśród wszystkich wątpliwości dotyczących przyszłości jedno pozostaje pewne: duch Ordy nie jest na sprzedaż. Można z nami rozmawiać, można próbować nas zrozumieć – ale nie można nas zdobyć.
tekst z 16 lipca 2025 r.
Szanowni Państwo,
Mikronacja nie jest rezultatem konieczności. Nie została wymuszona przez historię, nie została podtrzymana przez pamięć pokoleń, nie jest odpowiedzią na głód, niepokój ani potrzebę przetrwania. Nie zapewnia swoim mieszkańcom bezpieczeństwa, nie pomaga im przetrwać, nie gwarantuje dobrobytu. Nie stoi za nią ani jednoznaczna przeszłość, ani geografia, ani los wspólny w sensie doświadczanym fizycznie. To, co jednoczy nas jako wspólnotę, nie znajduje się w języku, bo ten mamy wspólny z innymi. Nie znajduje się w ekonomii, bo jej nie posiadamy. Nie znajduje się w przestrzeni, bo nasze terytorium jest światem wyobrażonym i zmiennym. Nasza racja istnienia znajduje się w tym, co możemy sami stworzyć, by nas pochłonęło: w micie.
Mikronacja bez mitu nie jest wspólnotą – jest tylko i wyłącznie nie-miejscem. Można organizować wybory, ustanawiać urzędy, otwierać fora i realizować inicjatywy bez kontekstu– ale jeśli nie stoi za tym głębszy sens, nadawany przez nas samych, to wszystko pozbawione jest większego znaczenia. Społeczność taka stanowi symulakrum - udaje coś, czym nie jest. Taki twór jest rytuałem bez wiary, organizmem pozbawionym tętna.
W świecie, gdzie wszystko jest rezultatem czystej woli i nic nie wynika z fizycznej konieczności – mit nie jest możliwością, tylko potrzebą. Nie jest anachronicznym ornamentem ani rozrywkową fikcją dopełniającą narrację. Mit jest momentem założycielskim, który się nie wydarzył, lecz wydarza się nieustannie. Nie mówi, co było, lecz mówi, co jest możliwe. Nie opowiada o przeszłości, lecz ustanawia sens teraźniejszości.
Prawdziwa mikronacja zaczyna się tam, gdzie zaczyna się pytanie: po co jesteśmy? Co nas różni od innych? Dlaczego trwamy? I co z tego wynika? Pytania te nie mają charakteru retorycznego. Gdy wspólnota nie odpowiada na nie w sposób oryginalny i organiczny – nie istnieje jako wspólnota, lecz jako sztuczny twór. Różnice między mikronacjami nie polegają na tym, jakie mają działy forum, jakich używają herbów, kto sprawuje ich władzę ani jaki mają ustrój. Te różnice są powierzchowne i wtórne. Prawdziwa różnica leży w micie – czyli w tym, co niepowtarzalne, niewymierne, a nawet nie do końca wyrażalne słowami.
Mikronacja bez mitu staje się imitacją - albo państw realnych, albo mikronacji które odniosły największy sukces. Jej obywatele nie są członkami wyjątkowej wspólnoty, lecz użytkownikami forum. Ich ulotna aktywność nie wynika z głębokiego przekonania i chęci, lecz z przyzwyczajenia. Użytkownik może przejść z jednego forum na innym, gdy tam odnajdzie więcej potrzebnych mu bodźców. Nie stanowi to dla niego większej różnicy, bo i tak nie wie, dlaczego działa w tym, a nie innym państwie.
Mikronacje nie są odpowiedzią na rzeczywistość. Są odpowiedzią na potrzebę sensu i formy. A forma ta – o ile ma być żywa – musi być nasycona wolą i intencją. Intencja ta nazywa się właśnie mitem. Nie znaczy to, że każda mikronacja musi mieć opowieść o swoim założeniu jako o czynie bohaterów. Mit nie musi przybierać kształtu bajki czy legendy. Może być mitem porządku. Mitem postępu. Mitem kontestacji. Mitem stylu. Ale zawsze – musi być aktem różnicującym. Mikronacja, która nie potrafi powiedzieć: „to nas odróżnia”, znajduje się już na drodze do zapomnienia i entropii.
Mit nie jest dokumentem lub wykładem. Nie da się go spisać i streścić. Jest napięciem między tym, co się wydarza, a tym, co powinno się wydarzyć. Jest sposobem w jaki interpretujemy fakty i rozumiemy otaczającą nas rzeczywistość. Jest wewnętrzną wolą, nie zewnętrznym wymogiem. I właśnie dlatego – wymaga odwagi. Twórcy wspólnoty, który nie zapoczątkowują mitu, tworzą tylko pusty szkielet. Ktoś musi tchnąć w ten szkielet życie, by ruszył naprzód.
Powiedzmy więc wprost: mikronacja nie potrzebuje lepszych dekretów ani nowej grafiki. Potrzebuje nowego mitu. Takiego, który nie kopiuje, nie imituje, nie symuluje. Takiego, który ustanawia sens istnienia i czyni uczestnictwo wartościowym. Tylko wtedy wspólnota może żyć i wyrażać siebie. Tylko mit daje wspólnocie sens. Tylko mit ją różnicuje. Tylko mit pozwala jej trwać.
6. Rozkaz Chana ws. utworzenia lenna [Barga Tala]Mikronacja nie jest rezultatem konieczności. Nie została wymuszona przez historię, nie została podtrzymana przez pamięć pokoleń, nie jest odpowiedzią na głód, niepokój ani potrzebę przetrwania. Nie zapewnia swoim mieszkańcom bezpieczeństwa, nie pomaga im przetrwać, nie gwarantuje dobrobytu. Nie stoi za nią ani jednoznaczna przeszłość, ani geografia, ani los wspólny w sensie doświadczanym fizycznie. To, co jednoczy nas jako wspólnotę, nie znajduje się w języku, bo ten mamy wspólny z innymi. Nie znajduje się w ekonomii, bo jej nie posiadamy. Nie znajduje się w przestrzeni, bo nasze terytorium jest światem wyobrażonym i zmiennym. Nasza racja istnienia znajduje się w tym, co możemy sami stworzyć, by nas pochłonęło: w micie.
Mikronacja bez mitu nie jest wspólnotą – jest tylko i wyłącznie nie-miejscem. Można organizować wybory, ustanawiać urzędy, otwierać fora i realizować inicjatywy bez kontekstu– ale jeśli nie stoi za tym głębszy sens, nadawany przez nas samych, to wszystko pozbawione jest większego znaczenia. Społeczność taka stanowi symulakrum - udaje coś, czym nie jest. Taki twór jest rytuałem bez wiary, organizmem pozbawionym tętna.
W świecie, gdzie wszystko jest rezultatem czystej woli i nic nie wynika z fizycznej konieczności – mit nie jest możliwością, tylko potrzebą. Nie jest anachronicznym ornamentem ani rozrywkową fikcją dopełniającą narrację. Mit jest momentem założycielskim, który się nie wydarzył, lecz wydarza się nieustannie. Nie mówi, co było, lecz mówi, co jest możliwe. Nie opowiada o przeszłości, lecz ustanawia sens teraźniejszości.
Prawdziwa mikronacja zaczyna się tam, gdzie zaczyna się pytanie: po co jesteśmy? Co nas różni od innych? Dlaczego trwamy? I co z tego wynika? Pytania te nie mają charakteru retorycznego. Gdy wspólnota nie odpowiada na nie w sposób oryginalny i organiczny – nie istnieje jako wspólnota, lecz jako sztuczny twór. Różnice między mikronacjami nie polegają na tym, jakie mają działy forum, jakich używają herbów, kto sprawuje ich władzę ani jaki mają ustrój. Te różnice są powierzchowne i wtórne. Prawdziwa różnica leży w micie – czyli w tym, co niepowtarzalne, niewymierne, a nawet nie do końca wyrażalne słowami.
Mikronacja bez mitu staje się imitacją - albo państw realnych, albo mikronacji które odniosły największy sukces. Jej obywatele nie są członkami wyjątkowej wspólnoty, lecz użytkownikami forum. Ich ulotna aktywność nie wynika z głębokiego przekonania i chęci, lecz z przyzwyczajenia. Użytkownik może przejść z jednego forum na innym, gdy tam odnajdzie więcej potrzebnych mu bodźców. Nie stanowi to dla niego większej różnicy, bo i tak nie wie, dlaczego działa w tym, a nie innym państwie.
Mikronacje nie są odpowiedzią na rzeczywistość. Są odpowiedzią na potrzebę sensu i formy. A forma ta – o ile ma być żywa – musi być nasycona wolą i intencją. Intencja ta nazywa się właśnie mitem. Nie znaczy to, że każda mikronacja musi mieć opowieść o swoim założeniu jako o czynie bohaterów. Mit nie musi przybierać kształtu bajki czy legendy. Może być mitem porządku. Mitem postępu. Mitem kontestacji. Mitem stylu. Ale zawsze – musi być aktem różnicującym. Mikronacja, która nie potrafi powiedzieć: „to nas odróżnia”, znajduje się już na drodze do zapomnienia i entropii.
Mit nie jest dokumentem lub wykładem. Nie da się go spisać i streścić. Jest napięciem między tym, co się wydarza, a tym, co powinno się wydarzyć. Jest sposobem w jaki interpretujemy fakty i rozumiemy otaczającą nas rzeczywistość. Jest wewnętrzną wolą, nie zewnętrznym wymogiem. I właśnie dlatego – wymaga odwagi. Twórcy wspólnoty, który nie zapoczątkowują mitu, tworzą tylko pusty szkielet. Ktoś musi tchnąć w ten szkielet życie, by ruszył naprzód.
Powiedzmy więc wprost: mikronacja nie potrzebuje lepszych dekretów ani nowej grafiki. Potrzebuje nowego mitu. Takiego, który nie kopiuje, nie imituje, nie symuluje. Takiego, który ustanawia sens istnienia i czyni uczestnictwo wartościowym. Tylko wtedy wspólnota może żyć i wyrażać siebie. Tylko mit daje wspólnocie sens. Tylko mit ją różnicuje. Tylko mit pozwala jej trwać.
Bundżadar, 2 sierpnia 2025 r.
Rozkaz Chana
ws. utworzenia lenna Barga Tala
Artykuł 1.
1. Nadaję Rezie Pahlaviemu lenno Barga Tala. Teren lenna określony został w załączniku nr 1.
2. Nadaję Rezie Pahlaviemu dożywotni tytuł honorowy arbana.
Artykuł 2.
Rozkaz wchodzi w życie z chwilą ogłoszenia.
/-/ Andżej-chan, wódz Nowej Ordy
Załącznik nr 1:
https://kustosz.stempel.org.pl/1022/101 ... 9942_t.jpg
7. Przed-czucie innej NordatyRozkaz Chana
ws. utworzenia lenna Barga Tala
Artykuł 1.
1. Nadaję Rezie Pahlaviemu lenno Barga Tala. Teren lenna określony został w załączniku nr 1.
2. Nadaję Rezie Pahlaviemu dożywotni tytuł honorowy arbana.
Artykuł 2.
Rozkaz wchodzi w życie z chwilą ogłoszenia.
/-/ Andżej-chan, wódz Nowej Ordy
Załącznik nr 1:
https://kustosz.stempel.org.pl/1022/101 ... 9942_t.jpg
wypowiedź z 23 sierpnia
Nordata istnieje nie tyle w teraźniejszości, co w dążeniu do przyszłości, w owym drżeniu, które możemy nazwać przed-czuciem. Nordata nigdy nie była krainą stabilnych kształtów, choć wielu próbowało ją taką uczynić. Historia najambitniejszych projektów przeszłości, takich jak Republika Bialeńska i I Federacja Nordacka, to zapis nieustannych prób pogodzenia dwóch pragnień: stabilności i spontaniczności, trwałości i wolności. Stabilność i trwałość potrzebują struktur, spontaniczność i wolność – ich rozluźnienia.
Każda z dawnych konstrukcji politycznych obiecywała harmonię, lecz w istocie była jedynie krótkim rozejmem między sprzecznościami. Gdy zwyciężała stabilność, Nordata pogrążała się w bezruchu, w którym życie powoli gasło. Gdy górę brała wolność, pojawiał się chaos, który pożerał własne możliwości. W ten sposób Nordata nauczyła się, że jej bycie nie może polegać na ostatecznym, logocentrycznym rozwiązaniu, lecz musi zachować zdolność do przeobrażeń.
Dzisiejszy spór o jej przyszłość, którego wyrazem jest obecna rywalizacja między konserwatystami, reformatorami i innonordaciarzami, jest jedynie nowym wcieleniem tego samego pytania: czy istnieje porządek, który nie tłumi ruchu, i czy możliwy jest ruch, który nie niszczy porządku? Próby odpowiedzi wciąż nawracają do pokusy hegemonii, jakby władza mogła ocalić to, czego władza nie stworzyła. Ale Nordata nie potrzebuje hegemonów i katechonów. Potrzebuje odwagi, by spojrzeć poza logikę zwykłego państwa, ku konfiguracjom, których jeszcze nie znamy.
Państwo, jeśli ma istnieć, musi przyjąć rolę skromniejszą: być parawanem, a nie murami twierdzy. Ma chronić wolność, a nie ją pożerać. Nordata wymaga struktur, ale takich, które wiedzą, że są tymczasowe. Wymaga praw, które rozumieją własną względność. W przeciwnym razie zamieni się w to, przed czym uciekła: w mechanizm trwania bez życia, w powtórkę ze Starego Mikroświata.
Dlatego myśląc o przyszłości Nordaty, trzeba wyjść poza dychotomię anarchii i tyranii. Niezbędna jest synteza – nie w sensie kompromisu, lecz jako rytm: stabilność, która daje grunt, i zmienność, która przynosi oddech. Nordata będzie istnieć tylko tak długo, jak długo potrafi trwać w napięciu między tym, co znane, a tym, co jeszcze nie nadeszło. To napięcie jest jej losem – i jej szansą.
Inna Nordata nie jest projektem alternatywnego logosu, czego zdają się oczekiwać niektórzy jej krytycy. Nie chodzi w niej o nową doktrynę ani o zamianę jednego centrum na inne. Inna Nordata jest raczej wyrazem otwartości na to, co jeszcze znajduje się za horyzontem, na możliwości, które nie dają się dziś ująć w schematy. Każda próba zamknięcia jej w definicji jest sprzeczna z jej sensem, bo oznaczałaby powrót do logiki statyczności, którą pragnie przezwyciężyć.
Obecna konfiguracja Nordaty nie jest ostatnią i nie może być zakonserwowana. Jest tylko jedną z wielu, które przeminą, jak przeminęły wszystkie przed nią. Nordaciarze byli wcześniej i będą później – bo Nordata to nie forma formans, lecz forma formata, kształtująca się nieustanie poprzez działania, wyobrażenia i dyskusje, które rodzą się z procesu dziejowego, wymykającego się rozumieniu polityków. A dzieje nigdy nie trwają w bezruchu. Nordata jest zanurzona w swojej dziejowości i dlatego nie może być statyczna. Każda próba jej unieruchomienia jest w gruncie rzeczy próbą jej unicestwienia.
Wizja Innej Nordaty potrzebuje nie tyle ludzi stawiających tezy na temat jej bytu, ile tych, którzy odważą się postawić pytanie: czym jest prawdziwe bycie Nordaty? To pytanie nie ma łatwej odpowiedzi, bo nie prowadzi do jednego modelu, lecz do nieustannego ruchu myśli. Prawdziwa Nordata rodzi się w tym wysiłku pytania – w gotowości do kwestionowania własnych przyzwyczajeń, w świadomości, że to, co dziś uchodzi za oczywiste, jutro może stać się przeszkodą.
Być może to właśnie jest istota nordackiego przed-czucia: świadomość, że przyszłość jest otwarta i że żadne prawo, żadna instytucja, żadna hegemonia nie wyczerpie możliwości, jakie kryją się w przestrzeni tego kontynentu. Inna Nordata nie jest obietnicą raju ani programem politycznym - jest postawą – zgodą na to, by horyzont nigdy się nie domknął.
8. Zielony Kościół - wątek informacyjnyKażda z dawnych konstrukcji politycznych obiecywała harmonię, lecz w istocie była jedynie krótkim rozejmem między sprzecznościami. Gdy zwyciężała stabilność, Nordata pogrążała się w bezruchu, w którym życie powoli gasło. Gdy górę brała wolność, pojawiał się chaos, który pożerał własne możliwości. W ten sposób Nordata nauczyła się, że jej bycie nie może polegać na ostatecznym, logocentrycznym rozwiązaniu, lecz musi zachować zdolność do przeobrażeń.
Dzisiejszy spór o jej przyszłość, którego wyrazem jest obecna rywalizacja między konserwatystami, reformatorami i innonordaciarzami, jest jedynie nowym wcieleniem tego samego pytania: czy istnieje porządek, który nie tłumi ruchu, i czy możliwy jest ruch, który nie niszczy porządku? Próby odpowiedzi wciąż nawracają do pokusy hegemonii, jakby władza mogła ocalić to, czego władza nie stworzyła. Ale Nordata nie potrzebuje hegemonów i katechonów. Potrzebuje odwagi, by spojrzeć poza logikę zwykłego państwa, ku konfiguracjom, których jeszcze nie znamy.
Państwo, jeśli ma istnieć, musi przyjąć rolę skromniejszą: być parawanem, a nie murami twierdzy. Ma chronić wolność, a nie ją pożerać. Nordata wymaga struktur, ale takich, które wiedzą, że są tymczasowe. Wymaga praw, które rozumieją własną względność. W przeciwnym razie zamieni się w to, przed czym uciekła: w mechanizm trwania bez życia, w powtórkę ze Starego Mikroświata.
Dlatego myśląc o przyszłości Nordaty, trzeba wyjść poza dychotomię anarchii i tyranii. Niezbędna jest synteza – nie w sensie kompromisu, lecz jako rytm: stabilność, która daje grunt, i zmienność, która przynosi oddech. Nordata będzie istnieć tylko tak długo, jak długo potrafi trwać w napięciu między tym, co znane, a tym, co jeszcze nie nadeszło. To napięcie jest jej losem – i jej szansą.
Inna Nordata nie jest projektem alternatywnego logosu, czego zdają się oczekiwać niektórzy jej krytycy. Nie chodzi w niej o nową doktrynę ani o zamianę jednego centrum na inne. Inna Nordata jest raczej wyrazem otwartości na to, co jeszcze znajduje się za horyzontem, na możliwości, które nie dają się dziś ująć w schematy. Każda próba zamknięcia jej w definicji jest sprzeczna z jej sensem, bo oznaczałaby powrót do logiki statyczności, którą pragnie przezwyciężyć.
Obecna konfiguracja Nordaty nie jest ostatnią i nie może być zakonserwowana. Jest tylko jedną z wielu, które przeminą, jak przeminęły wszystkie przed nią. Nordaciarze byli wcześniej i będą później – bo Nordata to nie forma formans, lecz forma formata, kształtująca się nieustanie poprzez działania, wyobrażenia i dyskusje, które rodzą się z procesu dziejowego, wymykającego się rozumieniu polityków. A dzieje nigdy nie trwają w bezruchu. Nordata jest zanurzona w swojej dziejowości i dlatego nie może być statyczna. Każda próba jej unieruchomienia jest w gruncie rzeczy próbą jej unicestwienia.
Wizja Innej Nordaty potrzebuje nie tyle ludzi stawiających tezy na temat jej bytu, ile tych, którzy odważą się postawić pytanie: czym jest prawdziwe bycie Nordaty? To pytanie nie ma łatwej odpowiedzi, bo nie prowadzi do jednego modelu, lecz do nieustannego ruchu myśli. Prawdziwa Nordata rodzi się w tym wysiłku pytania – w gotowości do kwestionowania własnych przyzwyczajeń, w świadomości, że to, co dziś uchodzi za oczywiste, jutro może stać się przeszkodą.
Być może to właśnie jest istota nordackiego przed-czucia: świadomość, że przyszłość jest otwarta i że żadne prawo, żadna instytucja, żadna hegemonia nie wyczerpie możliwości, jakie kryją się w przestrzeni tego kontynentu. Inna Nordata nie jest obietnicą raju ani programem politycznym - jest postawą – zgodą na to, by horyzont nigdy się nie domknął.
wypowiedź z 24 sierpnia 2025 r.
WAŻNE LINKI
Dział Zielonego Kościoła na starym forum bialeńskim (2013-2018): https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/a ... m-221.html
Dział Zielonego Kościoła na nowym forum bialeńskim (2019-2023): https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/a ... php?fid=31
Dział Zielonego Kościoła na forum Bastionu Pollin: viewforum.php?f=83
Artykuł "Filozofia ajatollaha Aliego ibn Abi Taliba w świetle fatw. Przyczynek do badań doktryny Zielonego Kościoła": https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/a ... p?tid=2735
Zielony Kościół jest jedną z najbardziej charakterystycznych instytucji religijnych w mikroświecie, odgrywającą szczególną rolę w historii Dżamahiriji Bialeńskiej (2013) i Republiki Bialeńskiej (2013-2023). Jego działalność obejmowała zarówno sferę duchową, jak i społeczną, a jednocześnie stanowiła ważny element bialeńskiej tożsamości kulturowej. Obecnie jest to religia mniejszości w Nowej Ordzie.
Początki Zielonego Kościoła sięgają pierwszych lat funkcjonowania Bialenii, kiedy to Ali ibn Abi Talib postanowił utworzyć związek wyznaniowy, nawiązujący do islamu, ale zachowującego własną specyfikę, głęboko osadzoną w kulturze bialeńskiej. Kościół zorganizowany miał zostać w strukturę o hierarchicznym charakterze, jednak w praktyce kształtowany był także oddolnie przez wiernych. Na czele stał Ajatollah Ali ibn Abi Talib, ale bardzo ważną rolę odgrywała także Imamka Akrypa Ali Shariati. W końcowym okresie istnienia Republiki Bialeńskiej, ajatollah Talib namaścił Andrzeja Płatonowicza na kolejnego ajatollaha i od tego czasu stara się on przechować i kontynuować tradycję zielonokościelną.
Zielony Kościół początkowo określał swoją doktrynę mianem „islamu socjalistycznego”. Była to synteza elementów duchowości szyickiej z ideologią lewicową i antyimperialistyczną. Podstawowym źródłem inspiracji religijnej był islam, jednak doktryna została rozbudowana o wątki socjalistyczne, a także o motywy nacjonalistyczne i patriotyczne. Istotną rolę odgrywała Zielona Książka Muammara Kaddafiego, uznawanego za patrona Bialenii. Obok niego w panteonie Zielonego Kościoła znaleźli się również inni święci, w tym postaci historyczne, rewolucjoniści, politycy, a nawet bohaterowie fikcyjni. Kult świętych był zjawiskiem powszechnym, a ich wybór podkreślał eklektyczny charakter doktryny ZK.
Praktyka religijna obejmowała zarówno rytuały o charakterze duchowym, jak i działania propagandowe. W zaleceniach podkreślano wagę modlitwy publicznej jako wyrazu siły wspólnoty. Wśród zaleceń pojawiały się również sugestie dotyczące lektury i kultury – od literatury ideologicznej, poprzez muzykę rewolucyjną i nasheedy, po współczesne formy sztuki cyfrowej, takie jak vaporwave i memy, uznawane za istotne elementy nowej estetyki rewolucyjnej. Interesującym aspektem doktryny była aprobata dla ezoteryki, co zdaje się łączyć Zielony Kościół z nurtami New Age. Zielony Kościół akceptował święta takie jak Halloween, a w swoim nauczaniu odwoływał się również do idei światów równoległych i istnienia istot pozaziemskich. W interpretacjach eschatologicznych Raj opisywano jako Socjalistyczną Republikę, natomiast szczególną sympatią darzono zwierzęta, zwłaszcza koty, które uznawano za istoty obdarzone duszą.
Zielony Kościół prezentował poglądy o wyraźnie lewicowym charakterze, łącząc radykalny antykapitalizm z poparciem dla koncepcji państwa socjalistycznego. W doktrynie wyraźnie akcentowano walkę z imperializmem i kapitalizmem, uznawanym za system opresyjny i zbrodniczy. Jednocześnie Kościół propagował idee patriotyzmu bialeńskiego, interpretowanego jako obowiązek obrony wspólnoty przed zewnętrznymi i wewnętrznymi zagrożeniami.
Znaczenie Zielonego Kościoła wykraczało poza sferę religijną, stając się jednym z elementów kształtujących kulturę i tożsamość Bialeńczyków. Eklektyczny charakter doktryny, łączący religię, ideologię polityczną i kulturę popularną, sprawił, że Kościół funkcjonował zarówno jako projekt ideowy, jak i forma awangardy kulturowej.
10 września 2023 r. ajatollah Ordyński, już w Nowej Ordzie, ogłosił Tezy Zielonego Kościoła, które stanowią syntezę doktryny zielonokościelnej, umożliwiającą prowadzenie Dawahu (nawracania niewiernych) także poza bialeńskim obszarem kulturowym. Oto one:
Cytat
TEZY ZIELONEGO KOŚCIOŁA
1. Jest jeden Bóg.
2. Świat oparty jest na hierarchicznym uporządkowaniu bytów, od Boga, przez anioły, ludzi, zwierzęta i rośliny do materii nieożywionej.
3. Bóg porozumiewa się z ludźmi poprzez proroków.
4. Największym prorokiem wszechczasów był Mahomet.
5. Oprócz proroków, niosących uniwersalne przesłanie dla ludzkości, Bóg posyła swoich wysłanników do poszczególnych narodów. Nazywamy ich patronami.
6. Oprócz uniwersalnych proroków oraz narodowych patronów, Bóg posługuje się świętymi, którzy dają dobry przykład swojemu otoczeniu.
7. Bóg wskazuje wiernemu ludowi dobrą drogę poprzez natchnione pisma proroków, patronów i świętych. Najważniejszą księgą świętą jest Koran, zaś najsłynniejszą księgą patronacką „Zielona książka”, skierowana do Bialeńczyków.
8. Każdy człowiek posiada zdolność zrozumienia woli Bożej poprzez lekturę natchnionych pism, zgłębianie rzeczywistości w sposób naukowy, modlitwę i medytację.
9. Bóg udziela szczególnej pomocy imamom, czyli przewodnikom lokalnych wspólnot wiernych oraz ajatollahom, czyli objaśniaczom natchnionych pism.
10. Wierni zobowiązani są do jednoczesnego realizowania celu wiecznego oraz celu doczesnego, wynikającego z przynależności narodowej oraz czasów w których żyją.
Dział Zielonego Kościoła na starym forum bialeńskim (2013-2018): https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/a ... m-221.html
Dział Zielonego Kościoła na nowym forum bialeńskim (2019-2023): https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/a ... php?fid=31
Dział Zielonego Kościoła na forum Bastionu Pollin: viewforum.php?f=83
Artykuł "Filozofia ajatollaha Aliego ibn Abi Taliba w świetle fatw. Przyczynek do badań doktryny Zielonego Kościoła": https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/a ... p?tid=2735
Zielony Kościół jest jedną z najbardziej charakterystycznych instytucji religijnych w mikroświecie, odgrywającą szczególną rolę w historii Dżamahiriji Bialeńskiej (2013) i Republiki Bialeńskiej (2013-2023). Jego działalność obejmowała zarówno sferę duchową, jak i społeczną, a jednocześnie stanowiła ważny element bialeńskiej tożsamości kulturowej. Obecnie jest to religia mniejszości w Nowej Ordzie.
Początki Zielonego Kościoła sięgają pierwszych lat funkcjonowania Bialenii, kiedy to Ali ibn Abi Talib postanowił utworzyć związek wyznaniowy, nawiązujący do islamu, ale zachowującego własną specyfikę, głęboko osadzoną w kulturze bialeńskiej. Kościół zorganizowany miał zostać w strukturę o hierarchicznym charakterze, jednak w praktyce kształtowany był także oddolnie przez wiernych. Na czele stał Ajatollah Ali ibn Abi Talib, ale bardzo ważną rolę odgrywała także Imamka Akrypa Ali Shariati. W końcowym okresie istnienia Republiki Bialeńskiej, ajatollah Talib namaścił Andrzeja Płatonowicza na kolejnego ajatollaha i od tego czasu stara się on przechować i kontynuować tradycję zielonokościelną.
Zielony Kościół początkowo określał swoją doktrynę mianem „islamu socjalistycznego”. Była to synteza elementów duchowości szyickiej z ideologią lewicową i antyimperialistyczną. Podstawowym źródłem inspiracji religijnej był islam, jednak doktryna została rozbudowana o wątki socjalistyczne, a także o motywy nacjonalistyczne i patriotyczne. Istotną rolę odgrywała Zielona Książka Muammara Kaddafiego, uznawanego za patrona Bialenii. Obok niego w panteonie Zielonego Kościoła znaleźli się również inni święci, w tym postaci historyczne, rewolucjoniści, politycy, a nawet bohaterowie fikcyjni. Kult świętych był zjawiskiem powszechnym, a ich wybór podkreślał eklektyczny charakter doktryny ZK.
Praktyka religijna obejmowała zarówno rytuały o charakterze duchowym, jak i działania propagandowe. W zaleceniach podkreślano wagę modlitwy publicznej jako wyrazu siły wspólnoty. Wśród zaleceń pojawiały się również sugestie dotyczące lektury i kultury – od literatury ideologicznej, poprzez muzykę rewolucyjną i nasheedy, po współczesne formy sztuki cyfrowej, takie jak vaporwave i memy, uznawane za istotne elementy nowej estetyki rewolucyjnej. Interesującym aspektem doktryny była aprobata dla ezoteryki, co zdaje się łączyć Zielony Kościół z nurtami New Age. Zielony Kościół akceptował święta takie jak Halloween, a w swoim nauczaniu odwoływał się również do idei światów równoległych i istnienia istot pozaziemskich. W interpretacjach eschatologicznych Raj opisywano jako Socjalistyczną Republikę, natomiast szczególną sympatią darzono zwierzęta, zwłaszcza koty, które uznawano za istoty obdarzone duszą.
Zielony Kościół prezentował poglądy o wyraźnie lewicowym charakterze, łącząc radykalny antykapitalizm z poparciem dla koncepcji państwa socjalistycznego. W doktrynie wyraźnie akcentowano walkę z imperializmem i kapitalizmem, uznawanym za system opresyjny i zbrodniczy. Jednocześnie Kościół propagował idee patriotyzmu bialeńskiego, interpretowanego jako obowiązek obrony wspólnoty przed zewnętrznymi i wewnętrznymi zagrożeniami.
Znaczenie Zielonego Kościoła wykraczało poza sferę religijną, stając się jednym z elementów kształtujących kulturę i tożsamość Bialeńczyków. Eklektyczny charakter doktryny, łączący religię, ideologię polityczną i kulturę popularną, sprawił, że Kościół funkcjonował zarówno jako projekt ideowy, jak i forma awangardy kulturowej.
10 września 2023 r. ajatollah Ordyński, już w Nowej Ordzie, ogłosił Tezy Zielonego Kościoła, które stanowią syntezę doktryny zielonokościelnej, umożliwiającą prowadzenie Dawahu (nawracania niewiernych) także poza bialeńskim obszarem kulturowym. Oto one:
Cytat
TEZY ZIELONEGO KOŚCIOŁA
1. Jest jeden Bóg.
2. Świat oparty jest na hierarchicznym uporządkowaniu bytów, od Boga, przez anioły, ludzi, zwierzęta i rośliny do materii nieożywionej.
3. Bóg porozumiewa się z ludźmi poprzez proroków.
4. Największym prorokiem wszechczasów był Mahomet.
5. Oprócz proroków, niosących uniwersalne przesłanie dla ludzkości, Bóg posyła swoich wysłanników do poszczególnych narodów. Nazywamy ich patronami.
6. Oprócz uniwersalnych proroków oraz narodowych patronów, Bóg posługuje się świętymi, którzy dają dobry przykład swojemu otoczeniu.
7. Bóg wskazuje wiernemu ludowi dobrą drogę poprzez natchnione pisma proroków, patronów i świętych. Najważniejszą księgą świętą jest Koran, zaś najsłynniejszą księgą patronacką „Zielona książka”, skierowana do Bialeńczyków.
8. Każdy człowiek posiada zdolność zrozumienia woli Bożej poprzez lekturę natchnionych pism, zgłębianie rzeczywistości w sposób naukowy, modlitwę i medytację.
9. Bóg udziela szczególnej pomocy imamom, czyli przewodnikom lokalnych wspólnot wiernych oraz ajatollahom, czyli objaśniaczom natchnionych pism.
10. Wierni zobowiązani są do jednoczesnego realizowania celu wiecznego oraz celu doczesnego, wynikającego z przynależności narodowej oraz czasów w których żyją.