Szpital psychiatryczny "Khorrokhs" Im. Christophera Fatmana
: 14 maja 2024, 10:23
W stanie Whiteland dbamy o kondycję psychiczną naszych mieszkańców, ale nie tylko. Do szpitala zgłosić się może każdy przybysz spoza stanu, a nawet spoza Arcadii.
***INCYDENT***
13 maja w godzinach wieczornych w rejestracji szpitala "Khorrokhs" pojawił się pacjent. Zaczął wszczynać kłótnie i prosił żeby go wyprowadziła ochrona. Ordynator zaciekawiony sytuacją powiedział, że pan może sam wyjść pokazując mu drzwi. Przybysz jednak dalej stał i krzyczał, aż w końcu ochrona obiektu go wyprowadziła.
Kilkanaście minut później sytuacja powtórzyła się. Przybysz poszedł do rejestracji, obraził panie pracujące w okienku i krzyczał, że chce stąd wyjść. Ordynator wezwał ochronę, ale zakazał wyprowadzania go poza budynek i został skierowany na badania.
Po drodze, przypięty specjalnymi pasami do fotela, minął drzwi do sali. Obok stała tabliczka "nietolerancja laktozy". Osobnik zaczął krzyczeć do znajdujących się tam by pozwolili mleku decydować o jego zaimkach oraz brać ślub. Personel szpitala wytłumaczył pacjentowi, że tabliczka ta stanowi informację dla personelu by dla pacjentów znajdujących się w tej sali nie dostarczać produktów z zawartością laktozy. Wydaje się, że pacjent nie zrozumiał, bo krzyczał, że to sprzeczne z rozumem i godnością człowieka, a w dodatku mamy rok 2024, każdy powinien być tolerancyjny.
Nasz nowy pacjent trafił do pomieszczenia, w którym zostaje przebadany. Ordynator wypełniał dokument poświadczający, że pacjent jest niepoczytalny i nie może decydować o samym sobie. Personel zrewidował naszego pacjenta celem znalezienia dokumentów oraz ustalenia tożsamości. Okazało się, że to obywatel Federacji Nordackiej Oliwier Dymarski. Ordynator spisał dane i zapytał czy w pobliżu znajduje się jakiś pies, który by zjadł dokumenty pacjenta. Niestety, pies nie chciał ich tknąć.
- To wrzućcie do pieca jak pies nie chce.
- Co wrzucić? Pacjenta?
- Nie, dokumenty.
Obserwując zachowania pacjenta, stwierdzono, że entuzjastycznie odnosi się do nazwania gatunku małpy od jego nazwiska. Zarazem majaczył o poszukiwaniu inspiracji pośrod najbliższych, zaimkach, marihuanie oraz paradzie równości. Majaczenie o marihuanie skłoniło personel do pobrania krwi i zbadania zawartości nielegalnych oraz szkodliwych substancji we krwi pacjenta.
Pacjent także krzyczał, że nadejdzie dzień odpłaty i nie można tak traktować Nordaty. Ordynator mu odpowiedział - "Dobrze, ale wy towarzyszu do nas przyszliście, nie my do was", po czym skierowano pacjenta do izolatki. W dokumentacji zaznaczono, że liczba mnoga wynikała ze stosowania zaimków przez pacjenta. Wszelkie skojarzenia z komunizmem są przypadkowe.
Ordynator zalecił obserwowanie pacjenta oraz rozważenie elektrowstrząsów. Zaznaczył jednak, że przed przystąpieniem do kuracji elektrowstrząsami może być konieczna konsultacja z pastorem Hordemanem, który odprawi egzorcyzmy.
***INCYDENT***
13 maja w godzinach wieczornych w rejestracji szpitala "Khorrokhs" pojawił się pacjent. Zaczął wszczynać kłótnie i prosił żeby go wyprowadziła ochrona. Ordynator zaciekawiony sytuacją powiedział, że pan może sam wyjść pokazując mu drzwi. Przybysz jednak dalej stał i krzyczał, aż w końcu ochrona obiektu go wyprowadziła.
Kilkanaście minut później sytuacja powtórzyła się. Przybysz poszedł do rejestracji, obraził panie pracujące w okienku i krzyczał, że chce stąd wyjść. Ordynator wezwał ochronę, ale zakazał wyprowadzania go poza budynek i został skierowany na badania.
Po drodze, przypięty specjalnymi pasami do fotela, minął drzwi do sali. Obok stała tabliczka "nietolerancja laktozy". Osobnik zaczął krzyczeć do znajdujących się tam by pozwolili mleku decydować o jego zaimkach oraz brać ślub. Personel szpitala wytłumaczył pacjentowi, że tabliczka ta stanowi informację dla personelu by dla pacjentów znajdujących się w tej sali nie dostarczać produktów z zawartością laktozy. Wydaje się, że pacjent nie zrozumiał, bo krzyczał, że to sprzeczne z rozumem i godnością człowieka, a w dodatku mamy rok 2024, każdy powinien być tolerancyjny.
Nasz nowy pacjent trafił do pomieszczenia, w którym zostaje przebadany. Ordynator wypełniał dokument poświadczający, że pacjent jest niepoczytalny i nie może decydować o samym sobie. Personel zrewidował naszego pacjenta celem znalezienia dokumentów oraz ustalenia tożsamości. Okazało się, że to obywatel Federacji Nordackiej Oliwier Dymarski. Ordynator spisał dane i zapytał czy w pobliżu znajduje się jakiś pies, który by zjadł dokumenty pacjenta. Niestety, pies nie chciał ich tknąć.
- To wrzućcie do pieca jak pies nie chce.
- Co wrzucić? Pacjenta?
- Nie, dokumenty.
Obserwując zachowania pacjenta, stwierdzono, że entuzjastycznie odnosi się do nazwania gatunku małpy od jego nazwiska. Zarazem majaczył o poszukiwaniu inspiracji pośrod najbliższych, zaimkach, marihuanie oraz paradzie równości. Majaczenie o marihuanie skłoniło personel do pobrania krwi i zbadania zawartości nielegalnych oraz szkodliwych substancji we krwi pacjenta.
Pacjent także krzyczał, że nadejdzie dzień odpłaty i nie można tak traktować Nordaty. Ordynator mu odpowiedział - "Dobrze, ale wy towarzyszu do nas przyszliście, nie my do was", po czym skierowano pacjenta do izolatki. W dokumentacji zaznaczono, że liczba mnoga wynikała ze stosowania zaimków przez pacjenta. Wszelkie skojarzenia z komunizmem są przypadkowe.
Ordynator zalecił obserwowanie pacjenta oraz rozważenie elektrowstrząsów. Zaznaczył jednak, że przed przystąpieniem do kuracji elektrowstrząsami może być konieczna konsultacja z pastorem Hordemanem, który odprawi egzorcyzmy.
