Strona 1 z 1

Imperium Nandicum [Wykład P.Romanow]

: 07 lut 2024, 17:47
autor: Juraj Zvolynský
Szanowni,
Po raz kolejny spotykamy się na auli wykładowej Cesarskiej Szkoły Pułkowej. Tym razem temat, który chciałbym poruszyć to przyszłość Cesarstwa Nan Di. Bowiem od dłuższego czasu nasuwa mi się myśl, ażeby zrobić coś nowego, coś innego co by wyróżniało naszą monarchię na tle innych.

Imperium Nandicum, bo tak w sposób antyczny (ażeby nie powiedzieć rzymski, czy łaciński) zaprojektowałem ten plan na następną "fazę" naszego państwa, miałby zrobić malutki przewrót w całokształcie naszego kraju. Władza w naszej monarchii byłaby w rękach dalej absolutu w postaci Cesarza, który dzieliłby władzę, uwaga! Z osobami uczonymi, które zajmowałyby najważniejsze miejsca czy to Senacie (Senatus Populusque Nandium), czy innej radzie na jej wzór.

Dostęp do ziemi? Należałby do "ziemian" czyli najniższej kasty społeczeństwa. Z biegiem i awansem społecznym ziemianie, którzy zdobywaliby wykształcenie, czy też mieli realny wpływ na rozwój nauki w Cesarstwie nie traciliby oczywiście swojego dorobku, a uzyskiwaliby kolejne przywileje. Każdy uczony, który miałby dużo do powiedzenia w państwie miałby za sobą ogrom pracy włożony w ten kraj i tworzyłby ogromne zasoby wiedzy. Tutaj można byłoby powiedzieć o Białym Chanie, który włożył ogromny wkład w Pollin jeżeli chodzi o prace naukowe, a nawet Wielki Marszałek Dex. Marszałek swoimi nie tyle co pracami, ale poszczególnymi postami dostarcza tak ogromny zasób wiedzy w dziedzinie wojskowości jakiej nie jest w stanie przekazać nikt inny, co sytuuje go najwyżej w moim odczuciu w całym Pollinie właśnie w tym zakresie.

Oczywiście wiem, że lewica w tym momencie taka jak robotnicy Czesnoradu mogą się ze mną nie zgadzać. Ale proszę zauważyć. Czy wykształcone społeczeństwo nie będzie lepszym "proletariatem" jak lubią to szanowni określać? W monarchiach szlachta, która miałaby wiele ukończonych prac byłaby także bardziej kompetentna w zakresie, w którym się kształci i mogłaby zapewniać bardzo duży że tak to kapitalistycznie nazwę zasób czy to dyplomatów, czy to innych ministrów.

Tutaj przechodzimy do społeczeństwa. Oczywiście jak w każdym społeczeństwie musi być ktoś kto znajduje się na samym szczycie. Tę rolę w Nan Di pełniłby Cesarza, a pod nim znajdowałby się ten Senat. Wybory do senatu? Wydaje mi się, że lepszą metodą na pozyskiwanie posłów byłoby jednak nie wybieranie, a każdy doktor, czy też profesor zajmowałby w nim miejsce. Co prawda nie jest to oficjalny pomysł na stopnie naukowe, ale tak bym to widział.

Społeczeństwo samo podzielone by było na obywateli - ludzie, którzy nie posiadają żadnych majątków ziemskich. Są oni zazwyczaj nowi w państwie nandyjskim, nie mają żadnych obowiązków, ani żadnych dodatkowych przywilejów.
Ziemian - ziemianie, to wszyscy "nobilitowani" obywatele, którzy posiadają majątki ziemskie. Ich dodatkowym obowiązkiem jest obecność na Landtagach, gdzie będą decydować o dalszym kształcie i rozwoju ziem w Imperium.
Uczonych - w tej grupie zawieraliby się wszyscy ludzie, którzy są wykształceni i posiadają jakiekolwiek osiągnięcia naukowe zdobyte w CESARSTWIE. Dlaczego konkretnie w Cesarstwie? Dlatego, aby uniknąć przenikania obcych obywateli, którzy mieliby większy wpływ na wygląd państwa od ziemian.
Inteligencję - tutaj nie muszę tłumaczyć, że byliby to ludzie mający najwyższe stopnie naukowe w społeczeństwie nandyjskim. Można ich podłączyć pod grupę senacką.
Cesarz - głowa państwa, strażnik który ma za zadanie utrzymywać równowagę w państwie.

Zapraszam do dyskusji, jeżeli wykład znajdzie zainteresowanie i będzie aktywnym miejscem dyskusji pokuszę się o rozszerzenie tego aktualnego o kolejne części. Może nawet ktoś wpłynie na to, aby udało nam się uformować nowy sposób rządzenia? Kto wie.

Re: Imperium Nandicum [Wykład P.Romanow]

: 07 lut 2024, 21:55
autor: Andrzej Ordyński
Na zaproszenie Niebiańskiego Cesarza pozwolę sobie zabrać głos, mimo, że jestem człowiekiem spoza Cesarstwa, a konkretnie z tzw. bliskiej zagranicy.
Wizja społeczeństwa uporządkowanego hierarchicznie, ale nie według urodzenia, lecz według kompetencji i lojalnej realizacji racji stanu, jest mi bliska. Realnie koncepcja ta nazwana została przez ruch młodoencki mianem Organizacji Politycznej Narodu. Inni mówią o merytokracji lub synarchii. Podobna wizja stała za rzymskim cursus honorum oraz rosyjską tabelą rang, choć w obu przypadkach dochodziło do różnego rodzaju wypaczeń.

Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie zgłosił kilku uwag. Pierwszą, odnoszącą się tak do reala, jak i do wirtuala, jest to, że ocena kompetencji, zasług i lojalności często jest subiektywna. Generał nie jest równy generałowi, profesor nie jest równy profesorowi. Nie wiem czy samo posiadanie określonego tytułu lub stopnia jest wystarczające do współdecydowania o losach państwa. Prawne określenie przynależności do Senatu może obrócić się przeciwko samej zasadzie monarchii. Uważam, że Cesarz powinien móc sam wybierać Senatorów, biorąc pod uwagę ich kompetencje, zasługi i lojalność. Musimy zaufać, że będzie on obiektywny, ponieważ jemu samemu najbardziej powinno zależeć na dobru Imperium.

Kolejna kwestia, już stricte wirtualna, wiąże się z niewielką liczbą obywateli. Rządy arystokracji lub przynajmniej ich szczególna pozycja ustrojowa była możliwa w Sarmacji kilkanaście lat temu, gdy poza Izbą Poselską (przedstawicielstwem obywateli) funkcjonował Senat, czyli przedstawicielstwo posiadaczy tytułów arystokratycznych. Później i w tej największej polskiej mikronacji zrezygnowano z tego przywileju ze względu na spadającą liczbę obywateli. Nie chcę być pesymistą, ale wydaje mi się, że Nan Di nie posiada obecnie wystarczającej liczby obywateli, by podzielić ich na cztery stany.

Niemniej, wizja tutaj zarysowana jest interesująca. Z resztą nie raz już o tym rozmawialiśmy przy okazji planowania Imperium Novum, ale także w trakcie debat o ustroju kolejnych wcieleń Brodrii. Warto spróbować ją wdrożyć, ale może bez porywania się z motyką na słońce. System imperialny można wprowadzać w myśl założeń światopoglądu platońskiego, czyli od góry do dołu. Absolut wskazał już Cesarza, który od ponad pół roku wytrwale działa i rozwija Nan Di. Być może kolejnym krokiem mogłoby stać się powołanie Senatu, początkowo w formie zgromadzenia doradczego, bez konkretnej pozycji ustrojowej. Niższymi warstwami hierarchii społecznej będzie można się zająć, gdy Senat zacznie efektywnie działać, a do Nan Di przybędą nowi mieszkańcy, zachęceni efektami pracy Cesarza i Senatu. Póki co w Nan Di widzę materiał na arystokratów-senatorów, a nie na ziemian i zwykłych obywateli. Ronon to sam w sobie człowiek-instytucja, który z marszu staje się fundamentem każdego państwa w którym działa. Borys to car-senior Brodrii. Benjamin to następca tronu Nan Di. Sami kandydaci na senatorów, żadnych kandydatów na włościan. Co nie znaczy, że tacy kiedyś się nie pojawią - ale warto zacząć od góry.

Re: Imperium Nandicum [Wykład P.Romanow]

: 08 lut 2024, 17:43
autor: Juraj Zvolynský
Profesorze Ordyński,

Widzę, że jednak ustrój "wodzowski" w naszym wykonaniu byłby lepszy, a nawet jestem w stanie się do tego przychylić, bowiem to Cesarz by decydował o tym, kto jest bardziej kompetentny na dane stanowisko. Oczywiście podstawą do jego ocen byłaby możliwość przejrzenia prac, które dany senator, dyplomata, generał, czy ktokolwiek inny dotychczas wypracował i jak bardzo się zna na danym zagadnieniu.

W nandyjskim przypadku, głównie z powodu słabej aktywności narodu niestety nie widzę na ten moment możliwości powołania Senatu. Gdyby jednak krajowe społeczeństwo zyskało na swej aktywności byłbym osobą skłonną powołać taki organ pomocniczy, który przydałby się w wielu kwestiach, które sam wspomniany absolut nie dostrzega. Czy to Cesarz, Król, czy Patriarcha jakiegoś kościoła, zawsze. Podkreślę zawsze nie widzi wszystkiego. W oczach jednej osoby nie ma problemu, a w oczach kilku? Pojawiają się kolejne, które trzeba rozwiązywać.

Nie mniej, jak rozumiem Szanowny Profesor w sposób raczej optymistyczny patrzy na taką "monarchię uczonych"? :)

Re: Imperium Nandicum [Wykład P.Romanow]

: 08 lut 2024, 19:35
autor: Andrzej Ordyński
Tak, sama idea jest słuszna. W filozofii europejskiej jako pierwszy rządy filozofów z królem-filozofem zaproponował Platon, ale nawet u niego nie było to prawdopodobnie coś całkiem nowego. Prawdopodobnie już wcześniej Indoeuropejczycy uważali za słuszne rządy ludzi najmądrzejszych, mających największą wiedzę.

Warto spojrzeć na Indie, gdzie najwyższą kastą byli kapłani, czyli ludzie którym przypisywano szczególną wiedzę. Jednak, zgodnie z niektórymi koncepcjami, pierwotnie kasta kapłańska i wojownicza była jednością (Brahmakshatriya), dopiero później się rozdzieliła. W Europie było podobnie, jeszcze średniowiecznym Germanom bliska była koncepcja króla-kapłana, będącego jednocześnie dowódcą wojskowym.

Nan Di mogłoby tę schizmę zakończyć, na powrót łącząc kastę kapłańską (od Platona nazywaną kastą filozofów, od Oświecenia uczonymi, współcześnie naukowcami) z kastą wojowników w jedną elitę społeczną.

Re: Imperium Nandicum [Wykład P.Romanow]

: 08 lut 2024, 21:34
autor: Juraj Zvolynský
Andżej-chan pisze: 08 lut 2024, 19:35 Nan Di mogłoby tę schizmę zakończyć, na powrót łącząc kastę kapłańską (od Platona nazywaną kastą filozofów, od Oświecenia uczonymi, współcześnie naukowcami) z kastą wojowników w jedną elitę społeczną.
Tutaj właśnie spotykamy wizję państwa monarchokratycznego (później opracuję termin dla tego ustroju) oraz relgii państwowej Hofhus af Tekno. Zarówno uczeni jak i duchowni będą mogli się przeplatać w społeczeństwie w naturalny sposób.

W sumie naturalna koegzystencja, która mogłaby się zakończyć na etapie jednego silnego organizmu państwowego. Może warto rozszerzyć koncepcję państwa tego ustroju na wiarę?

Re: Imperium Nandicum [Wykład P.Romanow]

: 09 lut 2024, 09:36
autor: Andrzej Ordyński
Sam nie wiem, czy to dobry pomysł. W mikroświecie to tyle wiar (i niewiar), ile ludzi. Może lepiej niż tworzyć religię państwową, można stworzyć państwową filozofię, jakiś tradycyjny światopogląd nandyjski, który łączyłby się z koncepcją władzy cesarskiej. Mógłby nawiązywać do konfucjanizmu, choć lepiej, żeby był oryginalnym projektem, a nie kopią. ;)