Nowa Orda - nowe perspektywy?
: 04 gru 2023, 15:55
Szanowni,
Gdy na wiosnę Nowa Orda wyswobadzała się od pogrążonej w wojnie domowej Brodrii, moje plany na ten kraj nie były ambitne. Nigdy nie wierzyłem w sens jednoosobowych projektów - przez lata promowałem raczej zjednoczenia i integracje niż podziały.
Sytuacja zmieniła się, gdy narodził się pomysł budowy "Bastionu Pollin", nawiązującego do anglojęzycznego projektu Bastion Union, którego przeniesienie na grunt Pollinu było przez lata dyskutowane m.in. w Bialenii. Uznałem, że warto spróbować i wziąć udział w projekcie na czele Nowej Ordy, nawet jeśli państwo to pozostanie jednoosobowe.
Początkowo nie było źle, Bastion tworzyło pięć małych państw, aktywność była całkiem niezła. Z czasem kolejne osoby i państwa wycofywały się. Pan Espada uznał, że nie ma czasu na kolejną mikronację i oddał Aquelię pod kontrolę Nan Di. Następnie twórca Wysokogóry zniknął bez śladu z mikroświata. No i teraz Novak postanowił przyłączyć Repujerstan do Insulii bez słowa wyjaśnienia dla mieszkańców Bastionu.
Nan Di (ok. 3 w miarę aktywne osoby) i Nowa Orda (1 osoba) zostały same na placu boju. Bastion jako projekt stanowiący jakąś alternatywę dla innych form rozwoju mikroświata zdaje się tracić (przynajmniej chwilowo) sens. Z tym, że ja wcale nie jestem przekonany, czy to wina formuły, czy materiału ludzkiego - realiozy części mieszkańców, wiecznie słomianego zapału innej części.
W sposób naturalny rodzi się teraz pytanie, co dalej z Nową Ordą i co dalej z Bastionem.
Przede wszystkim mam wątpliwości, czy wystartowanie z NO jako nowym państwem było dobrym pomysłem. Decyzję tę podjąłem w zasadzie spontanicznie, wcześniej nie planowałem tworzenia nowego państwa. Dałem się skusić ciekawej idei Bastionu i miałem pewien zapał do tworzenia narracji, potem jednak szara codzienność dała o sobie znać i w tej chwili Orda wygląda jak wygląda.
Mam wrażenie, że rozmieniam się na drobne uczestnicząc w kilkuosobowym projekcie na rubieżach Nordaty, zamiast postarać się o jakąś katedrę w Sarmacji lub Leocji i zaangażować się tam w projekty, które będą miały jakąś w miarę sensowną liczbę odbiorców... Inna sprawa, że nie mam pojęcia, czy bym się tam odnalazł i na dłuższą metę miałbym zapał do pracy.
Pojawił się już pomysł, by połączyć Nową Ordę z Nan Di i tym samym dać sobie spokój z Bastionem. Ale, po pierwsze, wątpię, żeby ten anschluss, który wzbogaci Nan Di o jednego obywatela, był w stanie doprowadzić do zwiększenia aktywności. Odbierze natomiast Nowej Ordzie możliwość prowadzenia polityki zagranicznej, która jakąś tam aktywność czasem generuje. Po drugie, Bastion istnieje tylko pięć miesięcy i przez większość tego czasu nękała nas realioza. Czy na pewno nadszedł już czas na wywieszenie białej flagi?
Kolejną kwestią są nasze oczekiwania. Początkowo mówiliśmy wprost, że Bastion ma to być projekt na naszą mikronacyjną emeryturę - spokojne miejsce, gdzie bez przejmowania się statystykami aktywności będziemy w wolnych chwilach bawili się w sympatycznym gronie. Początkowa aktywność sprawiła, że nasze ambicje się zwiększyły i późniejszy krach aktywności trochę popsuł nam nastroje.
Może powinniśmy wrócić do początkowych założeń, czyli minimalnych ambicji? Ja po dziesięciu latach w Bialenii mam serdecznie dosyć gonienia króliczka, reform, przemian i innowacji. Nie przemawia więc do mnie argument, że racjonalne byłoby przyłączenie jednosoboowej Ordy do Nan Di, bo dwupaństwowy Bastion i tak nie ma sensu. Widziałem już dosyć racjonalnych reform, które nie zmieniały nic poza odebraniem komuś frajdy z zabawy. Ten anschluss pewnie odebrałby frajdę mi, bo nigdy nie miałem ochoty działać w państwach, gdzie byłbym poddanym monarchy absolutnego.
Po przemyśleniu przedstawić mogę takie robocze tezy co do przyszłości NO i Bastionu:
1. Faktem niezaprzeczalnym jest, że nasza rzeczywista aktywność i zaangażowanie są co najwyżej umiarkowane. Nie da się też zaprzeczyć, że każdy z trójki założycieli Bastionu ma w mikroświecie nie tylko entuzjastów, ale i przeciwników. Działamy tu od lat, nasze zalety i wady są powszechnie znane. Szansa na to, że pociągniemy za sobą "tłum" (którego z resztą na Pollinie nie ma) i poprowadzimy go do Nowego Mikroświata są bliskie zeru.
2. Nie jesteśmy nowymi mikronautami. Każdy z nas pełnił szereg funkcji, łącznie z tymi najwyższymi. Mieliśmy już swój własny projekt, Bialenię. Nie uważam za prawdopodobne, by po dziesięciu latach chciało się nam przechodzić całą drogę od początku. A nawet gdyby nam się chciało, to nie mamy +10-osobowego grona, które poszłoby razem z nami.
3. Powinniśmy mierzyć siły na zamiary i uczciwie przyznać, że okresy realioz będą nam się w dalszym ciągu zdarzały i mikroświat pozostanie już zabawą w czasie wolnym, a nie drugim życiem. Wynika to zarówno z tego, że nikt z nas nie jest już nastolatkiem z nadmiarem czasu wolnego, ale i z tego, że nasz entuzjazm nie jest taki sam, jak na początku. Już przeszliśmy tę "grę" i to nie raz.
4. Jeżeli wyzbyliśmy się już iluzji co do przemiany mikroświata, zrobienia furory wśród mikronautów i zdecydowanego zwiększenia zaangażowania, powinniśmy pogodzić się z tym, że: a/ aktywność czasem będzie słaba, b/ nie będziemy zbyt atrakcyjnymi kompanami do zabawy dla dzieci z discorda, które mają bardzo dużo czasu, c/ Neokontynentu już nie odkryjemy.
5. Skoro jesteśmy wolni od iluzji, możemy skupić się na spokojnej zabawie i realizowaniu swoich pomysłów. Doświadczenie podpowiada mi się, że jak zaczniemy coś interesującego zrobić, to znajdzie się ktoś, kto się przyłączy lub przynajmniej zainteresuje się tym, co robimy. Przypływu imigrantów na pontonach nie będzie, ale forum nie będzie stało puste. A może i jakiś mały kraj zdecyduje się do nas dołączyć - kto to może przewidzieć.
6. Powinniśmy dać se spokój z gadaniem o kryzysach, realiozach, reformach i szukaniu nowych formuł. Formuła Bastionu jest dobra, jak każda inna, jeśli kilku osobom chce się w jej ramach bawić. Jeżeli płynąć będzie od nas przekaz "Bastion trwa i trwa mać przynajmniej przez dziesięć lat", to może ktoś się przyłączy. Jeżeli co dwa miesiące będziemy prowadzić debaty o zamknięciu projektu, to nikogo nie zachęcimy, bo nikt nie chce się angażować w jakieś efemeryczne twory.
Dlatego - Nowa Orda zamierza w dalszym ciągu istnieć jako niepodległe państwo. Chętnie wchodzić będziemy w bliskie związki gospodarcze, militarne i wszelakie inne z innymi państwami, ale nie damy się wchłonąć, ani nie zakończymy działalności. Aktywność będzie różna, ale ja działam w mikroświecie już ponad 13 lat i będę działał do końca - mojego lub jego. A póki ja będę działał, to i Nowa Orda będzie w jakimś natężeniu istniała.
Szanuję zdanie mieszkańców Nan Di - niewątpliwie to nasz południowy sąsiad jest starszą siostrą w tym sojuszu. Zachęcam jednak do większego realizmu i spokoju. Proponuję, żebyśmy robili swoje i trzymali się formuły Bastionu. Jeśli będzie to Bastion dwupaństwowy, to trudno, trochę odchudzi się forum i tyle. Szanuję ambicje Niebiańskiego Cesarza, ale czy na pewno ma wystarczająco dużo czasu do ich realizacji? Myślę, że lepiej nie psuć sobie zabawy nadmiernymi oczekiwaniami i po prostu spokojnie realizować swoje pomysły. A tych nam nie brakuje.
Zapraszam do dyskusji.
Gdy na wiosnę Nowa Orda wyswobadzała się od pogrążonej w wojnie domowej Brodrii, moje plany na ten kraj nie były ambitne. Nigdy nie wierzyłem w sens jednoosobowych projektów - przez lata promowałem raczej zjednoczenia i integracje niż podziały.
Sytuacja zmieniła się, gdy narodził się pomysł budowy "Bastionu Pollin", nawiązującego do anglojęzycznego projektu Bastion Union, którego przeniesienie na grunt Pollinu było przez lata dyskutowane m.in. w Bialenii. Uznałem, że warto spróbować i wziąć udział w projekcie na czele Nowej Ordy, nawet jeśli państwo to pozostanie jednoosobowe.
Początkowo nie było źle, Bastion tworzyło pięć małych państw, aktywność była całkiem niezła. Z czasem kolejne osoby i państwa wycofywały się. Pan Espada uznał, że nie ma czasu na kolejną mikronację i oddał Aquelię pod kontrolę Nan Di. Następnie twórca Wysokogóry zniknął bez śladu z mikroświata. No i teraz Novak postanowił przyłączyć Repujerstan do Insulii bez słowa wyjaśnienia dla mieszkańców Bastionu.
Nan Di (ok. 3 w miarę aktywne osoby) i Nowa Orda (1 osoba) zostały same na placu boju. Bastion jako projekt stanowiący jakąś alternatywę dla innych form rozwoju mikroświata zdaje się tracić (przynajmniej chwilowo) sens. Z tym, że ja wcale nie jestem przekonany, czy to wina formuły, czy materiału ludzkiego - realiozy części mieszkańców, wiecznie słomianego zapału innej części.
W sposób naturalny rodzi się teraz pytanie, co dalej z Nową Ordą i co dalej z Bastionem.
Przede wszystkim mam wątpliwości, czy wystartowanie z NO jako nowym państwem było dobrym pomysłem. Decyzję tę podjąłem w zasadzie spontanicznie, wcześniej nie planowałem tworzenia nowego państwa. Dałem się skusić ciekawej idei Bastionu i miałem pewien zapał do tworzenia narracji, potem jednak szara codzienność dała o sobie znać i w tej chwili Orda wygląda jak wygląda.
Mam wrażenie, że rozmieniam się na drobne uczestnicząc w kilkuosobowym projekcie na rubieżach Nordaty, zamiast postarać się o jakąś katedrę w Sarmacji lub Leocji i zaangażować się tam w projekty, które będą miały jakąś w miarę sensowną liczbę odbiorców... Inna sprawa, że nie mam pojęcia, czy bym się tam odnalazł i na dłuższą metę miałbym zapał do pracy.
Pojawił się już pomysł, by połączyć Nową Ordę z Nan Di i tym samym dać sobie spokój z Bastionem. Ale, po pierwsze, wątpię, żeby ten anschluss, który wzbogaci Nan Di o jednego obywatela, był w stanie doprowadzić do zwiększenia aktywności. Odbierze natomiast Nowej Ordzie możliwość prowadzenia polityki zagranicznej, która jakąś tam aktywność czasem generuje. Po drugie, Bastion istnieje tylko pięć miesięcy i przez większość tego czasu nękała nas realioza. Czy na pewno nadszedł już czas na wywieszenie białej flagi?
Kolejną kwestią są nasze oczekiwania. Początkowo mówiliśmy wprost, że Bastion ma to być projekt na naszą mikronacyjną emeryturę - spokojne miejsce, gdzie bez przejmowania się statystykami aktywności będziemy w wolnych chwilach bawili się w sympatycznym gronie. Początkowa aktywność sprawiła, że nasze ambicje się zwiększyły i późniejszy krach aktywności trochę popsuł nam nastroje.
Może powinniśmy wrócić do początkowych założeń, czyli minimalnych ambicji? Ja po dziesięciu latach w Bialenii mam serdecznie dosyć gonienia króliczka, reform, przemian i innowacji. Nie przemawia więc do mnie argument, że racjonalne byłoby przyłączenie jednosoboowej Ordy do Nan Di, bo dwupaństwowy Bastion i tak nie ma sensu. Widziałem już dosyć racjonalnych reform, które nie zmieniały nic poza odebraniem komuś frajdy z zabawy. Ten anschluss pewnie odebrałby frajdę mi, bo nigdy nie miałem ochoty działać w państwach, gdzie byłbym poddanym monarchy absolutnego.
Po przemyśleniu przedstawić mogę takie robocze tezy co do przyszłości NO i Bastionu:
1. Faktem niezaprzeczalnym jest, że nasza rzeczywista aktywność i zaangażowanie są co najwyżej umiarkowane. Nie da się też zaprzeczyć, że każdy z trójki założycieli Bastionu ma w mikroświecie nie tylko entuzjastów, ale i przeciwników. Działamy tu od lat, nasze zalety i wady są powszechnie znane. Szansa na to, że pociągniemy za sobą "tłum" (którego z resztą na Pollinie nie ma) i poprowadzimy go do Nowego Mikroświata są bliskie zeru.
2. Nie jesteśmy nowymi mikronautami. Każdy z nas pełnił szereg funkcji, łącznie z tymi najwyższymi. Mieliśmy już swój własny projekt, Bialenię. Nie uważam za prawdopodobne, by po dziesięciu latach chciało się nam przechodzić całą drogę od początku. A nawet gdyby nam się chciało, to nie mamy +10-osobowego grona, które poszłoby razem z nami.
3. Powinniśmy mierzyć siły na zamiary i uczciwie przyznać, że okresy realioz będą nam się w dalszym ciągu zdarzały i mikroświat pozostanie już zabawą w czasie wolnym, a nie drugim życiem. Wynika to zarówno z tego, że nikt z nas nie jest już nastolatkiem z nadmiarem czasu wolnego, ale i z tego, że nasz entuzjazm nie jest taki sam, jak na początku. Już przeszliśmy tę "grę" i to nie raz.
4. Jeżeli wyzbyliśmy się już iluzji co do przemiany mikroświata, zrobienia furory wśród mikronautów i zdecydowanego zwiększenia zaangażowania, powinniśmy pogodzić się z tym, że: a/ aktywność czasem będzie słaba, b/ nie będziemy zbyt atrakcyjnymi kompanami do zabawy dla dzieci z discorda, które mają bardzo dużo czasu, c/ Neokontynentu już nie odkryjemy.
5. Skoro jesteśmy wolni od iluzji, możemy skupić się na spokojnej zabawie i realizowaniu swoich pomysłów. Doświadczenie podpowiada mi się, że jak zaczniemy coś interesującego zrobić, to znajdzie się ktoś, kto się przyłączy lub przynajmniej zainteresuje się tym, co robimy. Przypływu imigrantów na pontonach nie będzie, ale forum nie będzie stało puste. A może i jakiś mały kraj zdecyduje się do nas dołączyć - kto to może przewidzieć.
6. Powinniśmy dać se spokój z gadaniem o kryzysach, realiozach, reformach i szukaniu nowych formuł. Formuła Bastionu jest dobra, jak każda inna, jeśli kilku osobom chce się w jej ramach bawić. Jeżeli płynąć będzie od nas przekaz "Bastion trwa i trwa mać przynajmniej przez dziesięć lat", to może ktoś się przyłączy. Jeżeli co dwa miesiące będziemy prowadzić debaty o zamknięciu projektu, to nikogo nie zachęcimy, bo nikt nie chce się angażować w jakieś efemeryczne twory.
Dlatego - Nowa Orda zamierza w dalszym ciągu istnieć jako niepodległe państwo. Chętnie wchodzić będziemy w bliskie związki gospodarcze, militarne i wszelakie inne z innymi państwami, ale nie damy się wchłonąć, ani nie zakończymy działalności. Aktywność będzie różna, ale ja działam w mikroświecie już ponad 13 lat i będę działał do końca - mojego lub jego. A póki ja będę działał, to i Nowa Orda będzie w jakimś natężeniu istniała.
Szanuję zdanie mieszkańców Nan Di - niewątpliwie to nasz południowy sąsiad jest starszą siostrą w tym sojuszu. Zachęcam jednak do większego realizmu i spokoju. Proponuję, żebyśmy robili swoje i trzymali się formuły Bastionu. Jeśli będzie to Bastion dwupaństwowy, to trudno, trochę odchudzi się forum i tyle. Szanuję ambicje Niebiańskiego Cesarza, ale czy na pewno ma wystarczająco dużo czasu do ich realizacji? Myślę, że lepiej nie psuć sobie zabawy nadmiernymi oczekiwaniami i po prostu spokojnie realizować swoje pomysły. A tych nam nie brakuje.
Zapraszam do dyskusji.