UFO na kolonii w Sobolewie
W ciepły, letni wieczór 1985 roku, w obwodzie iżniewskim na terenie Brodrii Sowieckiej doszło do zdarzenia, które do dziś budzi kontrowersje wśród badaczy zjawisk paranormalnych. Uczestnicy wakacyjnej kolonii, którą zorganizowano we wsi Sobolewo, byli świadkami niezwykłego zjawiska na nocnym niebie. To, co miało być spokojnym wakacyjnym wypoczynkiem, szybko zamieniło się w jedno z najbardziej intrygujących wydarzeń dotyczących latających spodków w historii Brodrii.
Pierwsze sygnały o niecodziennych zjawiskach pojawiły się 12 lipca. Około godziny 22:00 grupa grupa dzieci zauważyła na niebie dziwne światła unoszące się nad linią drzew, na wschód od obozu. Natychmiast poinformowano o tym wychowawców, którzy również zauważyli tajemnicze obiekty. Na początku przypominały one jasne gwiazdy, ale wkrótce zaczęły się gwałtownie poruszać, tworząc skomplikowane figury geometryczne. Z relacji świadków wynika, że obiekt często i gwałtownie zmieniał kierunek lotu z prędkością, która zdawała się przekraczać możliwości jakiejkolwiek ludzkiej technologii.
Jednym z pierwszych, którzy zaobserwowali to zjawisko, był 16-letni Władimir Kowalow. Chłopak wspominał później, że początkowo wszyscy myśleli, że to jakiś wojskowy samolot lub śmigłowiec. Jednak światła poruszały się w sposób, który nie pasował do znanych obiektów latających. Znikały na chwilę, by pojawić się w zupełnie innym miejscu, po czym wznosiły się prosto w górę bez wydawania żadnego dźwięku. Obserwacje te trwały przez blisko dwie godziny, a potem światła nagle zgasły, jakby zostały wchłonięte przez niebo.
To jednak nie był koniec tajemniczych zjawisk. Dwa dni później, 14 lipca, uczestnicy kolonii ponownie byli świadkami niezwykłego spektaklu na nocnym niebie. Tym razem obiekt zbliżył się na tyle, że można było dostrzec jego kształt. Według relacji opiekunki Ludmiły Iwanownej, obiekt miał owalny, lekko spłaszczony kształt, a wokół niego pulsowało światło. Emisja tajemniczego światła była niemal hipnotyczna, ale towarzyszył jej również cichy, rytmiczny dźwięk, który nie przypominał żadnego znanego silnika.
Obiekt zawisł nad lasem na kilka minut, a potem nagle zniknął, pozostawiając za sobą tylko oszołomionych świadków. Opiekunowie zgłosili incydent lokalnym władzom, obawiając się o bezpieczeństwo uczestników. Odpowiedź, jaką otrzymali, była lakoniczna: "To najprawdopodobniej błędne rozpoznanie zjawisk atmosferycznych lub ćwiczeń wojskowych". Jednak żadne oficjalne ćwiczenia w tamtym rejonie nie były planowane ani prowadzone.
Krótko po zgłoszeniu sprawy na miejsce przybyli funkcjonariusze służb bezpieczeństwa oraz kilku wojskowych. Zabrali świadków na przesłuchania, a całe zdarzenie zostało objęte tajemnicą. Nakazano wszystkim milczenie, a informacje na temat tych wydarzeń nigdy nie trafiły do opinii publicznej. Niemniej jednak, w lokalnych kręgach zaczęły krążyć plotki, że pobliska baza wojskowa zarejestrowała "niezidentyfikowany obiekt latający" na radarach. Inni mówili o tajnych eksperymentach technologicznych Rosji Radzieckiej, które miały rzekomo miejsce w tamtym rejonie.
Pomimo tych spekulacji, wydarzenia z lipca 1985 roku pozostały tajemnicą na wiele lat. Dopiero po rozpadzie Związku Radzieckiego, w latach 00.., na jaw zaczęły wychodzić informacje dotyczące podobnych incydentów w innych częściach kraju. Relacje z Brodrii zaczęły ponownie przyciągać uwagę badaczy UFO.
Mimo to, wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Czy rzeczywiście na niebie nad Brodrią pojawiły się obiekty obcego pochodzenia? Czy mogły to być tajne projekty militarne, o których wiedzieli tylko nieliczni? Świadkowie, mimo upływu lat, wciąż są przekonani, że to, co widzieli tamtego lata, pochodziło z dalekiego kosmosu.
Tajemnica UFO nad Brodrią wciąż czeka na swoje rozwiązanie.