"Wojna Footbolowa"...
100-godzinny konflikt zbrojny w czasie którego odbyła się ostatnia znana walka powietrzna myśliwców z silnikami tłokowymi.
Honduras dysponował teoretycznie dziewięcioma samolotami Vought F4U-5N Corsair i ośmioma Vought F4U-4 Corsair - teoretycznie bo tylko 11 było zdolnych do lotu. W końcu to były stare amerykańskie myśliwce marynarki z czasów II Wojny Światowej, choć w przypadku honduraskich nie ma pewności czy były wytworzone w czasie wojny czy tuż po niej (bo o wiem maszyny pochodziły "z połowy lat 40-tych"), zresztą mogły być z różnych serii.
Salwador miał teoretycznie 13 myśliwców Goodyear FG-1 Corsair czyli w zasadzie takie same jak Honduras (tyle, że F4U-5N miał wyposażenie do latania w nocy), ale produkowane w innej wytwórni - w związku z tym te maszyny pochodziły z okresu II WŚ (bo Goodyear Aircraft Company produkował je dodatkowo tylko w czasie wojny... ze względu na duże zapotrzebowanie). Szacuje się, że tylko 6-7 było zdolnych do lotu w chwili wybuchu tej wojny.
Corsairy honduraskie miały po 4 działka 20 mm, a salwadorskie starszy zestaw uzbrojenia bo 6 wkm-ów 12,7 mm - tyle, że te stare wkm-y działały sprawnie, a honduraskie maszyny miały problem z zacinającymi się działkami.
Oprócz tego Salwador miał jeszcze 5 sztuk samolotów Cavalier Mustang II czyli drugowojenne P-51D Mustang, które firma Cavalier Aircraft Corporation zakupiła po wojnie z nadwyżek i przerabiała (unowocześniona awionika) na samoloty cywilne oraz kilkanaście na samoloty do ataków na cele naziemne... w 1968 na zamówienie Salwadoru sprzedali 5 sztuk z czego jeden dwumiejscowy. W tym przypadku samoloty otrzymały ulepszone silniki i węzły podwieszeń uzbrojenia pod skrzydłami.
17 lipca 1969, latający na Vought F4U-5N Corsair kapitan Fernando Soto Henríquez najpierw około południa zestrzelił salvadorskiego Mustanga. Piloci hondurascy wystartowali w trzy maszyny, ale jeden z nich miał problem z uzbrojeniem (te nieszczęsne działka nie raczyły strzelać) i został przez kpt. Soto odesłany do bazy. Gdy wracał samotnie (i bezbronnie, bo jego uzbrojenie było niesprawne) zaatakowały go dwa salwadorskie Mustangi. Do walki "wtrącił się" Soto i jednego z nich zestrzelił. Drugi odleciał...
Tego samego dnia po 14 dwa salwadorskie FG-1 napotkały dwa honduraskie F4U-5N, którymi ponownie dowodził kpt. Soto. W efekcie walki Soto sam (skrzydłowy mu się w walce zapodział) zestrzelił oba salwadorkie Corsairy.
Tym samym gość zaliczył jednego dnia trzy zwycięstwa (jak na realia nawet pełnoskalowych wojen to był naprawdę bardzo rzadki przypadek) i jednocześnie zapisał się w historii lotnictwa wojskowego jako ten, który stoczył ostatnią walkę tłokowych myśliwców... w czasach, kiedy to "normalne" siły powietrzne od dawna latały i czasem walczyły naddźwiękowymi maszynami odrzutowymi.