Ronon Dex pisze: 05 lis 2024, 07:14
Helwetyk pisze: 04 lis 2024, 21:38
Skoro udało się nam (no, głównie Tobie… 😉) doprowadzić do powstania jednej, powszechnie uznawanej mapy politycznej w jednolitej skali, dlaczego miałaby się nie udać taka korekta świata, żeby oprócz wymiaru politycznego także wymiar fizyczny miał ręce i nogi (a przynajmniej nie stał na głowie).
Marzenie... niestety biorąc pod uwagę, jakie były trudności z akceptacją korekty wielkości kontynentów, by dostosować to do map lokalnych - uważam to za mało realne. Jednak chciałbym się mylić...
Tak czysto teoretycznie […]
Tytułem wprowadzenia, na tym etapie całą dyskusję uważam za czysto teoretyczną. Zagadnienie brakujących i usypywanych lądów możemy rozwiązać bez większych trudności, ale tego samego nie można powiedzieć o całej reszcie (płytach tektonicznych i klimacie).
Ronon Dex pisze: 05 lis 2024, 07:14
[…] jak chciałbyś rozwiązać problem ilości lądów? Zwiększyć istniejących nie można, bo obecnie są one zgodne z uznawanym wielkościami na poszczególnych kontynentach. To co dosypać nowe?
Tak. Widzę tutaj dwie modelowe możliwości — trudno powiedzieć, która byłaby trudniejsza w realizacji.
Możliwość pierwsza to wygenerowanie (celowo używam tego słowa, bo nie trzeba tego robić ręcznie) całego świata od podstaw. Zaletą tego rozwiązania jest posiadanie od dnia zero estetycznej, wyglądającej wiarygodnie mapy z praktycznie wszystkim, czego tylko potrzebujemy do narracji: granicami politycznymi (w tym regionów), miastami, ukształtowaniem terenu (mapa fizyczna), klimatem, rodzajami terenu (step, tajga, las, lodowiec etc.), większymi rzekami, ważniejszymi drogami. Praktycznie wszystkim, bo bez surowców naturalnych.
Możliwość druga to podjęcie próby odtworzenia Pollinu w takim programie (co wiązałoby się z dziesiątkami godzin riserczu i dłubania), połączonej zarówno z jego uzupełnieniem o nowe kontynenty, jak i zmianą położenia istniejących zgodnie z obowiązującymi w ich narracji strefami klimatycznymi. Tutaj, oczywiście, szczególne wskazanie na Morenikę-Wirtuazję-Orientykę-Vaarland, których klimat, wedle mojej najlepszej wiedzy, jest co do zasady umiarkowany.
W obu przypadkach wyobrażam sobie, że większość ziem stanowiłaby OBPP*. Rolą Międzynarodowej Organizacji Kartograficznej Ronona Dexa byłoby umieszczanie nowych państw i kolonii na mapie, zgodnie z wypracowanymi przez społeczność zasadami. Tymi zasadami mogłyby być:
- Stopniowa ekspansja — koniec z zajmowaniem połowy kontynentu w dniu powstania. Zdroworozsądkowe kryteria, których spełnienie byłoby wymagane dla zajmowania kolejnych prowincji.
- Zasada wyłącznych stref wpływu — każde z państw posiadałoby prawo weta wobec lokowania się nowych państw lub kolonii w ustalonej odległości od ich granic — tak w celu zabezpieczenia możliwości rozwoju nowym państwom z uwagi na punkt pierwszy, jak i zachowania spójności narracji państw starszych.
- Jednoznaczne zasady uznawania państw za wygasłe.
- Jednoznaczne zasady „zwalniania zasobu” dawnych państw (przypadki Bialenii i Fenocji).
- Usypywanie nowych lądów wyłącznie w mocno uzasadnionych przypadkach, z poszanowaniem zasady wyłącznych stref wpływu, a i tak — w rozsądnej wielkości. Ten punkt wyłącznie jako wentyl bezpieczeństwa.
Niezależnie od powyższych — działamy w ramach świata wykreowanego. Absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie temu, żeby przeprowadzić taki eksperyment
równolegle do funkcjonowania w ramach obecnej mapy i po czasie przekonać się, które rozwiązanie jest dla nas, jako dla całej społeczności Pollinu, lepsze.
* Mam świadomość tego, że świat, w którym większość ziem nie posiada przynależności państwowej jest trudny do narracyjnej obrony, ale — z dwojga złego — takie rozwiązanie wydaje mi się i tak lepsze od stałego usypywania nowych lądów. Traktat Antarktyczny przynajmniej istnieje.
Ronon Dex pisze: 05 lis 2024, 07:14
Helwetyk pisze: 04 lis 2024, 21:38Później doszły do tego ruchy tektoniczne, ale wcale nie zdziwiłbym się, gdyby Pollin w obecnej postaci radykalnie zmniejszał prawdopodobieństwo powstania zaawansowanych form życia z uwagi na niewystarczającą ilość lądu.
W realu zaawansowane formy życia powstały w czasie gdy lądy były ułożone inaczej i bliżej siebie, a samo życie w okresie gdy był to w zasadzie jeden kontynent. Teoretycznie można by założyć, że na Pollinie było podobnie. A małe kontynenty? Niekoniecznie magia, może dało by się naukowo wyjaśnić podniesienie poziomu wód lub "zapadanie się kontynentów"?
Wydaje mi się, że byłoby to dość karkołomne. Zresztą — małe kontynenty powodują problem braku miejsca do ekspansji, który obecnie rozwiązujemy w jedyny możliwy, czysto magiczny sposób, to jest wyłanianiem się nowych ziem z oceanu.
Andżej-chan pisze: 05 lis 2024, 07:59
Pel Nander zostawił możliwość wyłaniania się nowych kontynentów, pozostawiając szare plamy na mapie. Może zamiast rysować nowe kontynenty, lepiej byłoby policzyć ich wielkość, przybliżone położenie i przybliżone kształty, a ewentualne nowe państwa mogłyby same narysować sobie granice, itd.
Z tym założeniem mam dwa problemy. Po pierwsze, narracyjnie nie sposób obronić tego, że Pollin, który wysyła satelity w kosmos, posiada białe plamy na mapie. No po prostu się nie da. Po drugie, to rozwiązanie mamy w praktyce obecnie, czego skutkiem jest niedoskonały
worldbuilding.