Demokracja rywalizacyjna bez wyborców?

Miejsce prowadzenia rozmów ogólnobastionowych.
Awatar użytkownika
Andrzej Ordyński Stempel
Posty: 2072
Rejestracja: 04 lip 2023, 22:01
Kontakt:

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Demokracja rywalizacyjna bez wyborców?

Post autor: Andrzej Ordyński »

Gadam sobie z mikronacyjnymi emerytami, którzy rozważają powrót, ale niezbyt wiedzą, gdzie mogliby działać i co mieliby tam robić. Spokojne rozwijanie sobie narracji ich nie zadowala. Miło wspominają rywalizację polityczną. Problem w tym, że w przytłaczającej większości państw (a może nawet wszystkich) ludzi jest za mało, żeby wybory mogły się udać. Albo od razu wiadomo, kto na kogo zagłosuje, albo (jeszcze gorzej) wygrywa ten, kto ściągnie najwięcej nieaktywnych słupów na wybory. Ani jedno, ani drugie nie brzmi jak pomysł na dobrą zabawę.

I przyszła mi do głowy pewna idea. A gdyby nie (tylko) mikronauci głosowali? Nie mam konkretnego zarysu, jak to zorganizować, bo dopiero na to wpadłem. Piszę od razu, bo pewnie jutro uznałbym to za głupie i utopijne. :D
Najistotniejsze powinny być moim zdaniem wciąż głosy mikronautów, ale poza tym fajnie byłoby, gdyby wynik wyborów uwzględniał:
- liczbę członków partii - realnie im więcej działaczy, tym większa szansa na aktywną kampanię, na to że namówią rodzinę i znajomych, itd.
- aktywność podczas kampanii wyborczej - nie wiem jeszcze jak to mierzyć. Ręczne liczenie postów byłoby niepraktyczne i promowałoby spam. Chociaż z drugiej strony, liczba postów w wątku kampanijnym mogłaby odzwierciedlać zaangażowanie polityków i zainteresowanie ludzi - ale trzeba by było przyjąć zasadę, że nie można pisać postu pod postem częściej niż co dobę.
- aktywność podczas poprzedniej kadencji - ale znowuż, jak to liczyć? Ilość zgłoszonych projektów promowałaby sraczkę legislacyjną. Może ilość przyjętych projektów? Ale wtedy z kolei rządzący mieliby przewagę.

Uważam też, że liczba mandatów nie powinna odpowiadać liczbie mikronautów je sprawujących. Na przykład łączna liczba mandatów wynosiłaby 300. Partia A zdobyłaby 150 mandatów i każdy z trzech kandydatów wziąłby 50. To też sprawiłoby, że każdy chętny byłby posłem, ale nie każdy miałby takiej samej siły głosu w parlamencie.

Myślicie, że taka zabawa mogłaby się udać? Chcielibyście wziąć udział w takim projekcie? Macie jakieś pomysły? Zapraszam do dyskusji!
/-/ Andrzej Płatonowicz Ordyński,
Chan Nowej Ordy, katechon Venomanii, ajatollah w Zielonym Kościele
Awatar użytkownika
Kajetan Sikorski Stempel
Posty: 25
Rejestracja: 23 gru 2023, 16:21
Kontakt:

Re: Demokracja rywalizacyjna bez wyborców?

Post autor: Kajetan Sikorski »

Podobny pomysł został niedawno wprowadzony w Federacji Nordackiej:

https://forum.nordata.pl/topic/1741-now ... ment-18409

Jest to dosyć rewolucyjne rozwiązanie. Z ciekawością przyglądam się temu, jak zostanie wprowadzone w praktyce.
Awatar użytkownika
Andrzej Ordyński Stempel
Posty: 2072
Rejestracja: 04 lip 2023, 22:01
Kontakt:

ODZNACZENIA NANDYJSKIE

Re: Demokracja rywalizacyjna bez wyborców?

Post autor: Andrzej Ordyński »

Nie zauważyłem tej nowelizacji, dziękuję za link. Rzeczywiście, pomysł ten jest trochę podobny, ale nie taki sam. Z tego co widzę w FN wprowadzono swego rodzaju odmianę głosów ważonych. Jest to interesujące i chętnie przyjrzę się efektom.

Przeliczanie aktywności na głosy zawsze jest kontrowersyjne, bo jest to sprzeczne z taką obiegową mądrością, że liczy się ilość, a nie jakość. Kiedyś w monarchiach parlamentarnych funkcjonowały głosy ważone zależne od tytułu szlacheckiego, który miał odzwierciedlać rzeczywiste zasługi dla państwa, również te niemierzalne. Dziś to nie miałoby sensu, bo jeszcze bardziej betonowałoby i tak ledwo żywe sceny polityczne. Może rzeczywiście warto spróbować z uzależnianiem siły głosu od aktywności?

Nie oszukujmy się - mikronacji w starym stylu już praktycznie nie ma i chyba nie uda się wrócić do przeszłości. Nie stoimy przed wyborem "zachować" lub "zmienić", tylko przed wyborem, co i jak zmienić. Grywalizacja polityki na pewno jest sprzeczna z taką klasyczną wizją mikronacji, ale całkowite wyrzucenie polityki (Edelweiss, Leocja, Bastion i in.) w zasadzie też jest z nią sprzeczne. Warto poeksperymentować.
/-/ Andrzej Płatonowicz Ordyński,
Chan Nowej Ordy, katechon Venomanii, ajatollah w Zielonym Kościele
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kantyna „Bastion””

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości